OFERTY PRACYKONTAKT
Opublikowane 22 Wrzesień, 2018

Relacja z IAA 2018: elektryczne ciężarówki i elektryczne auta dostawcze stały na każdym kroku!

Dla wyjaśnienia: większość wymienionych w tekście pojazdów była już przeze mnie szerzej opisywana. By więc przejść do artykułów na ich temat, wystarczy kliknąć na fragment tekstu zaznaczony kolorem pomarańczowym.

Gdyby wysłać na IAA 2018 osobę pozbawioną rozeznania w branży, mogłaby ona pomyśleć, że elektryczne i gazowe ciężarówki są już w Europie codziennością. Każdy z wiodących producentów miał bowiem takie pojazdy w swojej ofercie lub też prezentował je jako prototypy. Co więcej, wiele firm właśnie “elektryki” lub “gazowce” ustawiło w centralnych miejscach swoich stoisk.

Dla porównania, na poprzedniej edycji targów IAA, w 2016 roku, trent ten nieporównywalnie słabszy. Owszem, wtedy też prezentowano samochody na paliwa alternatywne, lecz nie w takiej ilości i nie na wszystkich stoiskach. Jak więc widać, wystarczyły dwa lata, by w branży zaszły niemałe zmiany. Przejdźmy jednak do konkretów – co konkretnie pokazano w tym roku w Hanowerze?

Mercedes-Benz wystąpił z całą gamą pojazdów elektrycznych. Jedną z centralnych pozycji na stoisku zajmował Mercedes-Benz eActros, zaczynający powoli trafiać do pierwszych użytkowników. Inną elektryczną ofertą z koncernu Daimler, choć bez gwiazdy na masce, było Fuso eCanter. To 7,5-tonowa ciężarówka wywodząca się z Japonii, ale produkowana w Portugalii i testowana przez coraz więcej europejskich firm. Zaraz obok stały natomiast elektryczne furgony – Mercedes-Benz eVito oraz Mercedes-Benz eSprinter.

Te dwa ostatnie pokazano swoją drogą w bardzo ciekawy sposób, wyróżniający się na tle konkurencji. Były to najzwyklejsze, szare furgony w niezbyt bogatych wersjach. Bez przyglądania się ich znaczkom lub wskaźnikom, można by pomyśleć, że to po prostu spalinowe auta dostawcze, jakich tysiące jeżdżą po naszych drogach. Tymczasem w rzeczywistości były to pojazdy w pełni elektryczne, zasilane z baterii umieszczonych pod podwoziem. Dlaczego więc Mercedes-Benz pokazał je w tak skromny sposób? Zapewne w ten sposób chciano podkreślić, że eVito oraz eSprinter są konstrukcjami w stu procentach gotowymi do pracy, a nie tylko prototypami. I tak faktycznie jest, jako że eVito właśnie wdrażane jest do oficjalnej sprzedaży, a eSprinter dołączy do oferty już w przyszłym roku.

Obok stoiska Mercedesa stał także dawny model Vario w wersji przekonwertowanej na prąd. Był to samochód przygotowany przez firmy BPW oraz Paul Nutzfahrzeuge, zamierzające odnawiać używane egzemplarze Vario, montując do nich napęd elektryczny.

Poza tym Mercedes-Benz promował też swój prototyp samochodu kempingowego na wodór, mający nazwę Sprinter F-Cell i oferujący do 500 kilometrów zasięgu. Były też prototypy elektrycznych aut dostawczych bez kabiny, poruszających się całkowicie samodzielnie. Mowa tutaj o projekcie Vision Urbanetic, który szerzej opisywałem tutaj. Choć to oczywiście wizja dalekiej przyszłości.

Jeśli natomiast chodzi o gaz, to Mercedes-Benz pokazał model Econic NGT, napędzany sprężonym gazem ziemnym CNG. Za przykładowy egzemplarz posłużyła ciężarówka z dystrybucyjną zabudową i wysokim wariantem kabiny.

Zdjęcia pojazdów z koncernu Daimler:

Kolejna firma, u której auta elektryczne grały pierwsze skrzypce, to DAF. Na konferencji prasowej tej marki mówiono przede wszystkim o modelach LF oraz CF w wersjach na prąd. Był to LF Electric z napędem amerykańskiej marki Cummins, CF Electric z napędem autobusowej firmy VDL, a także CF Hybrid, łączący 11-litrowy silnik diesla oraz silnik elektryczny od marki ZF.

Tak szeroka gama elektrycznych pojazdów w wykonaniu DAF-a może wręcz zaskakiwać. Dotychczas firmę tę postrzegano jako producenta trzymającego się tradycyjnych rozwiązań. Tymczasem w Hanowerze poczyniono duży krok w stronę nowatorskości.

Zdjęcia pojazdów marki DAF:

Idąc dalej, MAN pokazał elektryczny model eTGM, również trafiający właśnie do pierwszych użytkowników. Był też elektryczny MAN eTGE oraz koncept zupełnie nowej ciężarówki o nazwie CitE. Również i tutaj napęd miał być elektryczny, a do tego doszła niskowejściowa kabina z płaską podłogą oraz kamerami zamiast lusterek. Trzeba jednak podkreślić, że MAN CitE daleki jest od rynkowej premiery, czy też wdrożenia do produkcji. To konstrukcja typowo koncepcyjna, przy pomocy której MAN pokazał swoją wizję przyszłości.

Zdjęcia pojazdów marki MAN:

Niskowejściową ciężarówkę z silnikiem elektrycznym pokazała także Scania. Z tą tylko różnicą, że nie był to żaden prototyp, lecz ciężarówka mająca zaraz trafić do oficjalnej sprzedaży. Nie był to też pojazd całkowicie na prąd, lecz hybryda, łącząca napęd elektryczny ze spalinowym. Auto miało jednak funkcję zewnętrznego ładowania, więc stan baterii można uzupełnić na przykład w czasie rozładunku, a nie tylko podczas jazdy.

Co więcej, choć nowy układ hybrydowy pokazano na przykładzie niskowejściowej Scanii serii L Hybrid, napęd ten ma być dostępny także z innymi nadwoziami, jak na przykład kabiny serii P lub G. Wkrótce Scania będzie więc miała pełną gamę miejskich ciężarówek o napędzie spalinowo-elektrycznym. Ba, w hybrydowej ofercie marki mają nawet znaleźć się Scanie z pantografami. Również i tak pojazd prezentowano bowiem w Hanowerze, jako efekt współpracy z firmą Siemens. Był to ciągnik siodłowy, który już wkrótce zobaczymy na niemieckiej autostradzie A5, wyposażanej właśnie w trakcję elektryczną.

Ponadto Scania promowała ciężarówki nowej generacji z silnikiem gazowym. Uczyniono to na przykładzie ciągnika siodłowego z 13-litrową, gazową jednostką o mocy 410 KM oraz z kabiną typu Highline.

Zdjęcia pojazdów marki Scania:

Volvo Trucks oraz Renault Trucks nie były żadnym wyjątkiem – również i one miały na swoich stoiskach samochody na prąd. W przypadku Volvo Trucks promowano całkowicie elektryczny model FE Electric, na przykładzie wariantu z niskowejściową kabiną. Była to ciężarówka typowo komunalna, wyposażona w zabudowę do zbiórki odpadów. Podobnie było zresztą z Renault Trucks – również i tam w wersji na prąd pokazywano ciężarówkę komunalną, reprezentującą elektryczną Gamę D.

Poza tym Volvo Trucks promowało model FH LNG, jeżdżący na dwóch paliwach jednocześnie. Szwedzi muszą być naprawdę dumni z tego pojazdu, poświęcając mu na stoisku sporo miejsca, a także zgłaszając go do konkursu na Samochód Ciężarowy 2019 Roku.

Zdjęcia pojazdów marki Volvo Trucks i Renault Trucks:

Kto natomiast był z “wielkiej siódemki” najbardziej odważny, to włoskie Iveco. Ta firma popełniła bowiem prawdziwy eksperyment, nie pokazując na swoim stoisku żadnej ciężarówki z silnikiem diesla. Zamiast tego, w hali stały najróżniejsze warianty ciężarówek na gaz, na czele z Iveco Stralis NP. Pokazano je zarówno w wersjach do dystrybucji, prac komunalnych, jak i do transportu długodystansowego. Ba, pojawiła się nawet betoniarka z gazowym podwoziem i elektryczną zabudową! W ten sposób Włosi chcieli więc pokazać, że olej napędowy da się zastąpić w praktycznie każdej gałęzi transportu.

Co więcej, w hali Iveco stały też pojazdy na prąd. Raz, że prezentowano prototyp zupełnie nowego układu napędowego, z silnikiem elektrycznym oraz ogniwami wodorowymi, odpowiedzialnymi za generowanie prądu. Dwa natomiast, że pośród całej gamy aut dostawczych stało także Iveco Daily w wersji Electric, od dłuższego czasu dostępne w oficjalnej sprzedaży.

A co z dieslami? Te Iveco prezentowało jedynie poza swoim głównym stoiskiem, a nawet poza halą. Były to ciężarówki specjalistyczne, dedykowane głównie do branży budowlanej i wystawione po prostu na zewnątrz, w jednej z targowych alejek.

Zdjęcia pojazdów marki Iveco:

Poza “wielką siódemką”, trzeba też pamiętać o producentach mniejszych pojazdów. Dla przykładu, Volkswagen promował elektryczną wersję modelu Crafter, w tym też nowy wariant z ogniwami wodorowymi. Nazywa się on Crafter HyMotion i podobnie jak Sprinter F-Cell, ma mieć zasięg 500 kilometrów. Był też prototyp elektrycznego samochodu dostawczego średniej wielkości, mogącego konkurować z Mercedesem eVito. Pojazd ten nosił nazwę Volkswagen I.D. Buzz Cargo i z wyglądu przypominał poczciwego “ogórka”.

Ponadto Volkswagen ściągnął z Brazylii model o nazwie eDelivery, mający być pierwszą seryjnie produkowaną ciężarówką na prąd w historii Ameryki Południowej.

Zdjęcia pojazdów marki Volkswagen:

Renault promowało na swoim stoisku samochody z elektrycznej serii Z.E., na czele z modelem Master Z.E. Ponadto francuski producent przedstawił koncept elektrycznego samochodu dostawczego przyszłości, noszący nazwę EZ-Pro. Pojazd ten wyglądał niesamowicie futurystycznie, podobnie jak dedykowane dla niego przyczepy. Co więcej, te ostatnie, podobnie jak i sam samochód, mają poruszać się z użyciem autopilota. Miejsce dla człowieka przywidziano więc tutaj głównie dlatego, że pojazd przecież trzeba jakoś za- i rozładować 😉

Zdjęcia pojazdów marki Renault:

Dla Forda IAA 2018 było okazją do premiery hybrydowych wariantów Transita oraz Transita Custom. Większy Transit MHEV miał na pokładzie 2-litrowy silnik diesla, który tylko wspomagany był przez malutki silnik elektryczny, na przykład w czasie ruszania. Mniejszy Transit Custom PHEV to natomiast samochód napędzany silnikiem elektrycznym, z motorem benzynowym w formie “powiększacza zasięgu”. Jest to 1-litrowy silnik benzynowy z turbodoładowaniem, odpowiedzialny tylko i wyłącznie za generowanie prądu dla baterii.

Zdjęcia pojazdów marki Ford:

Ofertę elektrycznych samochodów dostawczych, przeznaczonych dla klientów z Europy, mieli nawet Chińczycy. Tutaj mowa o firmie SAIC, która wykupiła brytyjską firmę LDV i zaczęła sprzedawać LDV Maxus w wersji przerobionej na prąd. Samochód trafił już do oficjalnej sprzedaży w Niemczech i – co firma mocno podkreślała na IAA 2018 – można zamówić go we wszelkich ilościach.

Zdjęcia pojazdów marki SAIC:

Koncern DHL Deutsche Post promował natomiast swój “nadworny” pojazd na prąd, znany jako StreetScooter. Początkowo samochód ten miał być produkowany na potrzeby własne kurierskiego giganta. Ostatnio jednak wprowadzono go do powszechnej sprzedaży, co w Niemczech obeszło się naprawdę szerokim echem. By to zrozumieć, wystarczyło wejść do hali poświęconej producentom zabudów – mnóstwo było tam konstrukcji dedykowanych właśnie dla StreetScootera, promując go w ten sposób jako przyszłość lekkiej, miejskiej dystrybucji. Co więcej, pokazywano nawet StreetScootera Work XL, z nadwoziem pochodzącym od Forda Transita.

Zdjęcia pojazdów marki StreetScooter:

Ten wpis ma 14 komentarzy

  1. Pk napisał(a):

    Śmieszy mnie ta cała motoryzacja na prąd. Nie mogą sobie poradzić z bateriami w telefonach, a oni się za auta biorą. Już to widzę jak w tydzień robię 3000km na prądzie

    • Marczi napisał(a):

      Dopóki ładowanie tych akumulatorów nie będzie trwało tyle co tankowanie do pełna ropy na pompie, to chyba tylko spozywka i kurierka będą z tego korzystać, jakoś nie wyobrazam sobie na każdym parkingu 150 stanowisk do ładowania i kręcenia pauzy na jakims kablu

  2. Prawda napisał(a):

    Jeśli w tych pojazdach będą akumulatory o jakości “aktualnie wiodących marek” czyli 24 miesiące i szrot to już można pogratulować frajerom napalonym na te cudeńka.
    Już sobie wyobrażam koszt wymiany “tony akumulatorów” zasilających takiego elektrycznego Mana.
    Te ,które Man wkłada (nie tylko Man) w dzisiejszych klasycznych pojazdach to 18-24 miesiące i biegnij po nowe. Z Volvo jest jeszcze gorzej ! Daf jako tako a reszta to dno jakościowe.
    A co będzie jak zdarzy się prawdziwa zima i 4ry miesiące będzie grubo poniżej zera ?
    Przerwa w życiu ?

    Wszyscy myśląc o elektryku mają w pamięci JAPOŃSKĄ jakość Priusa.
    A to co robi aktualnie “jełuropejska jakość” to jak loty świni w kosmos.Dwa światy.
    Nie napalałbym się na te cudeńka.

  3. mctk23 napisał(a):

    Wielce oświeconym panom tutaj przypominam że każda technologia się rozwija – a rozwój oznacza że startuje się z jakiegoś poziomu na wyższy. Nie da się od razu być na najwyższym. Trzeba dać tej technologii trochę czasu (nie tak dużo), ale na ulicach, bo w zaciszu laboratorium i przy kilku sztukach nie da się stworzyć rzeczy perfekcyjnej do produkcji w milionach sztuk. Potrzebne są rzeczywiste testy. Można tu zacytować Marka Twaina: ,,Constant improvement is better than delayed perfection”. A więc ciągły postęp jest lepszy niż spóźniony stan perfekcji. Przypominam że z silnika spalinowego też się kiedyś śmiano – w końcu to jeżdżący kominek.

    • Prawda napisał(a):

      Jak jesteś taki światły Pan to kup pierwszy.
      I pisz jak jest – ale prawdę – tak jak będzie wychodzić cena zakupu , koszty użytkowania , serwisu ,problemy użytkowe, przestoje i wymianę tej technologii na nowe jak padną….za swoje oczywiście.
      Chętnie światłe mniej ….pany poczytają .
      Stać Cię ???
      Mam na myśli odwagę – nie pieniążki.

  4. Walker napisał(a):

    Mnie na tych targach najbardziej urzekły naczepy do transportu ponadgabarytowego posiadające hydraulicznie wysuwane stelaże do plandeki. Tiefbet 4+2 +plandeka rozciągająca się po 1.75m w obie strony. Filipie o tym powinieneś zrobić też artykuł a nie elektryczne zabawki których aż za dużo tam było. Ciekawi mnie też man z silnikiem 640 koni bodajże albo 630. Jest to jednostka rodem ze scani? Mam nadzieję że znajdziesz coś żeby napisać artykuł o tym a także o tym specjalistycznym dźwigu na podwoziu volva 10*6 bodajże 😉

    • Filip (autor 40ton.net) napisał(a):

      To silnik MAN-a, 15,2 litra, w ofercie już od kilku lat. Sporo o nim pisałem, tutaj znajdziesz artykuły: https://40ton.net/?s=D38

      Więcej tekstów o targach mam w przygotowaniu, wkrótce trafią na stronę.

      • Walker napisał(a):

        Dzięki za poprawkę. Jeżdżę po tych Niemczech i szczerze nie widuję tego oznaczenia z boku . Bardzo rzadko je widać. Mam nadzieję że na następne targi więcej czasu będziesz miał. Warto było się przyjrzeć naczepie schwarzmullera które wyeliminowało resory i wszystko jest na pneumatyce. Udało mi się porozmawiać z polskim dyrektorem na targach i przyznał że jest to nowość i zobaczymy jak się będzie spisywało na drodze . Jeśli coś mogę dodać to chętnie dodam bo ciekawych artykułów nigdy za wiele z twojej strony 🙂

  5. KW napisał(a):

    Filip, dałeś radę przelecieć całe targi? Co jest najciekawsze Twoim zdaniem? Podobno są jazdy testowe na miejscu, tylko trzeba się zarejestrować, na stronie nic nie widzę, więc wiesz może jak tego dokonać?

    • Filip (autor 40ton.net) napisał(a):

      Na całe targi miałem pół dnia, więc dosłownie je przeleciałem 🙂 Na mnie największe wrażenie zrobił Ford F-Max, jako zupełna nowość. Jazdami próbnymi nie interesowałem się z braku czasu, ale faktycznie da się coś ogarnąć na miejscu. 2 lata temu udało mi się tam przejechać Nissanem Cabstarem, który w Polsce jako testówka jest praktycznie nieosiągalny. Wówczas umawiałem to na miejscu, a nie przez internet.

  6. Sas napisał(a):

    Ciężarówki na prąd ok tylko prąd musi być z odnawialnych źródeł energii wtedy to będzie naprawdę ekologia. Bo więcej prądu to większa wydajność elektrowni a co za tym idzie więcej paliwa a paliwo wiadomo co i co się z nim dzieje. To gdzie tu sens i ekologia

Odpowiedz





Dane wpisane w formularzu będą przetwarzane w celu dodania komentarza zgodnie z naszą polityką prywatności.