rekrutuj 40ton665
Opublikowane 7 Styczeń, 2018

Jak kabina Renault Premium trafiła do Australii oraz Chin – oto Mack Quantum, Dongfengi, Nicolas i Sisu

ciezarowki_2006_2007_08

W nawiązaniu do tekstów:

Dlaczego Renault Premium odegrało w Polsce dużą rolę i dlatego wraz z nim skończyła się pewna epoka

Dlaczego Renault Premium było w 1996 roku symbolem nowoczesności, wzbudzając wręcz zachwyt

Jak Renault Premium zmieniało się na przestrzeni lat – od wersji Single po tzw. „Volvo z Biedronki”

To będzie już ostatni tekst z serii na temat Renault Premium. W końcu nie chcę Was tutaj kompletnie zanudzić 😉 A zakończymy to wszystko w pięknym stylu, mianowicie galerią pojazdów, które odziedziczyły kabinę właśnie po popularnej “Premiumce”. Będą to cztery bardzo ciekawe maszyny.

Pierwsza z naszych ciekawostek to australijski Mack Quantum, czyli pamiątka po wyjątkowej współpracy Macka oraz Renault. Wszystko sięga tutaj jeszcze do końca lat 70-tych, gdy Renault wykupiło 10 proc. udziałów w amerykańskiej firmie Mack. Następnie Francuzi stopniowo dokupowali kolejne akcje, aby do 1990 roku przejąć Macka w stu procentach. To dlatego do Renault AE oraz Magnum trafiały słynne silniki Mack, swoimi osiągami zawstydzające wszelką europejską konkurencję. I dlatego też Mack przez lata korzystał z kabin marki Renault.

Mack Midliner uwieczniony przez Norberta ze strony Cars in USA – Motoryzacja w USA – ciekawostki:

mack_midliner

W swojej ojczyźnie, a więc w Stanach Zjednoczonych, Mack sprzedawał dystrybucyjne ciężarówki z kabinami “klubu czterech” (opisywanego tutaj). Pojazdy te wyglądały więc niczym Renault Midliner, a nawet nazywały się Mack Midliner. Tymczasem w Australii oraz Nowej Zelandii, gdzie Mack zawsze miał bardzo mocną pozycję, postanowiono zaszczepić modele Magnum oraz Premium. Zaczęło się od Macka Magnum, który pod europejskim nadwoziem krył amerykańskie silniki, amerykańskie osie, czy amerykańskie skrzynie biegów. Następnie zaś doszedł do tego Mack Quantum, czyli potężniejszy bliźniak Renault Premium.

Z zewnątrz samochód ten wyglądał jak nasza “Premiumka”, lecz miał zupełnie inne podzespoły. Rzeczą najważniejszą były silniki z serii Mack E7, czyli jednostki w Europie montowane do Renault Magnum. Model Quantum wyciągał z tych motorów od 370 do 470 KM i przekazywał moc do 13- lub 18-biegowych przekładni marki Eaton Fuller. Ponadto pewna ilość Macków Quantum otrzymała jeszcze mocniejszy silnik amerykańskiej marki Cummins, o mocy do 500 KM.

Z racji bardzo krótkich i łatwo dostępnych kabin, Macki Quantum pojawiły się na drogach głównie jako pojazdy specjalistyczne. Często były to pojazdy z dziennymi kabinami, bez sypialni, o wielu osiach. Co oczywiście nie zmienia faktu, że Mack Quantum dostępny był także jako zwykły ciągnik siodłowy, również z kabiną sypialną. Spotykało się go także przy pracy w tak zwanych “pociągach drogowych”, choć bardzo sporadycznie.

Oto zdjęcia modelu Quantum:

mack_quantummack_quantum_2

Następny w kolejce jest Dongfeng T7, czyli chińska ciężarówka z silnikiem przed kabiną i opływowym “nosem”. O tym samochodzie pisałem stosunkowo niedawno, przy okazji wyborów Chińskiej Ciężarówki 2018 Roku (zapraszam tutaj). Jest to jednak wynalazek na tyle ciekawy, że wspomnę o nim po raz kolejny.

Dongfeng T7 wykorzystuje kabinę z Renault Premium, ale ma przy tym zupełnie inne wnętrze. Jest ono pozbawione tunelu silnika i ma inną deskę rozdzielczą. Ponadto napęd nie pochodzi tutaj od Renault, lecz jest chińskim produktem amerykańskiej marki Cummins. A do tego trzeba zaznaczyć, że choć jest to Dongfeng, nie jest to “ten” Dongfeng od Volva.

Już tłumaczę o co chodzi. W 2014 roku szwedzki koncern Volvo AB – właściciel Volvo Trucks, Renault Trucks oraz Mack Trucks – przejął 45 proc. udziałów w chińskim producencie ciężarówek Dongfeng Commercial Vehicles. Opisywany model T7 jest natomiast produktem innej firmy, choć o podobnej nazwie. Mowa tutaj o Dongfeng Liuzhou Motor.

Skąd więc ta kabina? Według informacji, które udało mi się znaleźć, Renault po prostu sprzedało projekt kabiny firmie Dongfeng Liuzhou Motor. Ta dopasowała go do własnych potrzeb, zarówno w wersji z silnikiem przed, jak i pod kabiną. I tak sprzedaje już kolejne generacje tych pojazdów, klientów znajdując głównie w Wietnamie.

Dongfeng T7:

dongfeng_t7_renault_premium_2 dongfeng_t7_renault_premium_3 dongfeng_t7_renault_premium_1 dongfeng_t7_renault_premium_4 dongfeng_t7_renault_premium_5dongfeng_t7_renault_premium_7 dongfeng_t7_renault_premium_8 dongfeng_t7_renault_premium_9

Dongfeng H7, również z kabiną z “Premiumki”:

dongfeng_h7

A teraz znowu przeniesiemy się do Australii, zahaczając przy okazji o RPA. To właśnie w tych krajach najłatwiej spotkamy ciężarówki marki Nicolas, stworzone z myślą o transporcie ogromnych ciężarów.

Samochody budowane przez francuską firmę Nicolas przypominają raczej lokomotywę na kołach. Na lokomotywę wskazują tutaj także dane techniczne, z mocą nawet 1150 KM, 32 litrami pojemności silnika i możliwością przewiezienia aż 350 ton ładunku. A na szczycie tego wszystkiego znajduje się kabina z Renault Premium, a konkretnie z mniejszej wersji Premium Distribution.

W RPA takie Nicolasy wykorzystywane są w transporcie ponadgabarytowym. Możecie je sobie zobaczyć tutaj, w moim artykule z 2014 roku. Tymczasem w Australii Nicolasy tworzą pociągi drogowe do jazdy po prywatnych drogach. Pokazywałem je kiedyś tutaj.

australia_350_ton_ladownosci_nicolasAktualizacja: przygotowując wczoraj ten tekst zapomniałem o jeszcze jednej marce, która sięgnęła po kabiny z Renault Premium. Mowa tutaj o fińskim Sisu, które przez lata bardzo blisko współpracowało z Francuzami.

Sisu to fiński producent ciężarówek do pracy w trudnych ciężarówkach. Samochody te często spotyka się w lasach, w wojsku, czy też w branży budowlanej i komunalnej (liczne przykład przyjrzycie tutaj). Główną zaletą tych pojazdów są świetne układy jezdne, na czele z produkowanymi w Finlandii osiami. Z drugiej jednak strony, Sisu jest producentem zbyt małym, aby samemu wytwarzać kabiny i silniki. I dlatego też od lat podejmuje się współpracy z innymi firmami.

Między 1997 a 2010 rokiem Sisu blisko współpracowało z firmą Renault. Przedsiębiorstwo to stało się wówczas oficjalnym dystrybutorem ciężarówek Renault na fińskim rynku. Samo Renault dostarczało zaś Finom niezbędne podzespoły, z silnikami oraz kabinami na czele. W efekcie na drogi wyjechały liczne ciężarówki marki Sisu, które wyglądały jak zmodyfikowane Renault Premium pierwszej lub drugiej generacji.

Pod kabinami można było znaleźć silniki z Renault, choć nie była to jedyna oferta. Na życzenie pod francuską kabiną mógł pracować także silnik amerykański – Cummins lub Caterpillar. Często bywały to prawdziwe potwory, przekraczające moc 500, a nawet 600 KM. Takie konfiguracje do dzisiaj pracują na przykład w 25-metrowych zestawach, wożąc przy tym chociażby drewno.

W 2010 roku cała ta historia została jednak zakończona, jako że Sisu przestało współpracować z Renault. Zamiast tego nawiązano współpracę z Mercedesem, który zaczął dostarczać kabiny i silniki z Actrosów oraz Arocsów. Swoją drogą trudno się dziwić, że Sisu oraz Renault wzięły rozwód. W końcu Renault, a właściwie Renault Trucks należało już wtedy do koncernu Volvo AB, dla którego nordyckie rynki są dosyć istotne. Wspieranie w tym wszystkim Sisu byłoby więc robieniem samemu sobie konkurencji.

Poniżej: aż 650-konne Sisu E600, z ogłoszenia dostępnego tutaj

sisu_c600_uzywanePrzykładowe, fińskie wywrotki:

sisu_renault_premium_2 sisu_renault_premium_1


W ramach podsumowania zauważcie jeszcze jedną rzecz – jak widać po powyższych przykładach, kabina niewielkiego Renault stała się szczególnie popularna wśród producentów bardzo mocnych, potężnych ciężarówek. No i wśród Wietnamczyków 😉

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 23 komentarzy

  1. MateuszB5 napisał(a):

    To chyba prezent na nowy rok dla Tadek z Tczewa

  2. Ropasiak napisał(a):

    A co z Sisu? 😉

  3. Pawel napisał(a):

    Zabrakło jeszcze dwóch producentów ciężarówek. W Ameryce Południowej produkowano Volvo VM z silnikami MWM i oryginalną kabiną oraz wnętrzem z Premium przed liftingiem. Natomiast za naszą południową granicą jest produkowana Tatra T810, która także ma kabinę z Premium.

  4. artur napisał(a):

    Cztery artykuły z rzędu o premiumce ZAWAŁ! dzwońcie po karetkę, naprawdę nie było innej ciężarówki tylko premiumka 😀 A tak na poważnie to artykuły bardzo ciekawe.

    • Kier napisał(a):

      Filipowi wpadka w oko premiumka postanowil sie o niej rozpisac. Ja osobiscie jezdzilem 2 lata takim badziewiem i poza tym ze 5 razy wysiadla mi na trasie z czego 3 to byly powazne awarie to nie narzekam. Aaaa, no i jeszcze ta wielka kabina. Miejsca w niej bylo tyle ze na weekendzie w osmioro mozna bylo w niej tanczyc. Te wszystkie actrosy, dafyi many sie chowaly z iloscia miejsca.

  5. iveco napisał(a):

    na codzień pracuje w transporcie międzynarodowym prowadząc zestaw do 7.5 t dmc (autolaweta b+e) ale w czym rzecz zawsze się interesowałem ciezarowkami i min.dlatego tu zaglądam i właśnie się dowiedziałam dlaczego np.na magnumkach widnieją napisy MACK tylko nie wiem jeszcze dlaczego na chlapaczach w dafach jest napisane esa.

  6. Misiek napisał(a):

    Iveco ESA to sieć dilerska, dlatego montują swoje chlapacze.

  7. monroł napisał(a):

    Czy ten mack/renault do przewozu drewna (pod opisem australijskiego quantum) to nie raczej model na rynek nowozelandzki? Ilość i konfiguracja osi zdają się raczej wskazywać na NZ niż AUS.

    • Filip (autor 40ton.net) napisał(a):

      Bardzo możliwe, oferta pojazdów na rynek australijski i nowozelandzki często jest podobna. Producenci traktują to zwykle jako jeden rynek.

  8. de napisał(a):

    Kabinę premiumki mają jeszcze najnowsze mniejsze dafy.

  9. iveco napisał(a):

    Misiek,dzięki za info.

  10. Abc napisał(a):

    We Francji kabina z Premium wciąż żywa w produkowanym dla wojska Keraxie.

  11. Luka napisał(a):

    Bardzo ciekawa sprawa ze schowkiem na boku kabiny w modelu Quantum. Oryginalnie Premium miało tylko schowek w nadkolu, na boku kabiny nie było takiego.

    Kabiny Midlum, Kerax, LF, i FL mają te same kabiny.

Odpowiedz