Ciężkie ciągniki MAZ z napędem 8×8 i silnikiem V12 – jaką pracę wykonywały w cywilu?

Autor tekstu: Krystian Pyszczek

Białoruś oraz jej armia pozostają od kilku dni na nagłówkach z całego świata. Z tej okazji przyjrzymy się więc białoruskim, ciężarowym gigantom, które rozpoczęły swoją karierę w wojsku, a następnie – co wręcz zaskakujące – trafiły także do użytku cywilnego.

MAZ-535:

Białoruskie zakłady MAZ (Мінскі аўтамабільны завод; Minski Autamabilny Zawod) niemal od samego początku słynęły z produkcji najcięższych ciągników przeznaczonych dla radzieckiej armii. Już w 1958 roku stworzono model 535, który niebawem został zastąpiony nieco zmodernizowanym wariantem o oznaczeniu 537. Te czteroosiowe potwory z napędem 8×8 przeznaczone były głównie do holowania ponadgabarytowych ładunków, do których z pewnością można zaliczyć pojazdy pancerne oraz międzykontynentalne pociski balistyczne z głowicami jądrowymi. Trzeba przy okazji oddać Białorusinom to, iż ich produkty były przy tym dosyć nowoczesne i to nawet jak na światowe standardy: wspomniany już MAZ-535 posiadał m.in. niezależne zawieszenie, samoblokujące się dyferencjały, całkowicie metalową kabinę, a nawet hydromechaniczną skrzynię biegów oraz wspomaganie kierownicy. Innymi słowy: mińskie ciągniki pod względem zaawansowania technicznego wyprzedzały inne radzieckie konstrukcje o lata świetlne.

MAZ-537:

MAZ-543:

Pod koniec lat 50-tych zakłady MAZ otrzymały kontrakt na budowę nowej ciężkiej ciężarówki, która miała zastąpić wspomniane w poprzednim akapicie modele. Nowy pojazd oparto na podzespołach starszego 537, wobec czego pierwszy prototyp ukończono już w 1962 roku, a jego oficjalna prezentacja miała miejsce w 1965 roku podczas parady z okazji Rewolucji Październikowej. MAZ-543 „Huragan”, bo takie oznaczenie nosił omawiany ciągnik, był prawdziwym gigantem, przy którym nawet opisywany już przez ze mnie KrAZ-255 wyglądał niczym zabawka dla małych dzieci. Ciężarówka miała bowiem aż 11,6 metra długości, 2,97 metra szerokości oraz 2,67 metra wysokości (dane te mogą się nieznacznie różnić w zależności od wersji). Dodatkowo jego masa własna dochodziła do 23 ton, a gdy dodamy do tego jeszcze blisko 20-tonową ładowność, otrzymamy DMC na poziomie około 43 ton. Źródło napędu białoruskiego potwora stanowił motor D12A-525A czyli wysokoprężne V12 o pojemności 38,8 litra generujące 525 KM mocy oraz 2206 Nm momentu obrotowego. Był to podobno przy tym twór bardzo „ekonomiczny”, ponieważ dostępne dane sugerują spalanie na poziomie „zaledwie” 80 litrów na 100 kilometrów. Silnik połączony został standardowo z 3-biegową skrzynią hydromechaniczną wzbogaconą o 2-stopniową skrzynię rozdzielczą. Napęd trafiał na wszystkie 8 kół, a sama ciężarówka mogła pracować w temperaturach od  -40° do +50°C.

MAZ-543 na tle swoich poprzedników wyróżniał się przede wszystkim dzieloną kabiną, która została zaprojektowana w ten sposób nie bez powodu: „Huragan” miał służyć bowiem przede wszystkim jako nosiciel pocisków rakietowych, dlatego też wolna przestrzeń pośrodku ciężarówki zajmowana była właśnie przez tą śmiercionośną broń. Mowa tu konkretnie o pociskach R-17 (w kodzie NATO określane mianem SS-1c Scud B), które wraz z ciężarówką tworzyły system  9K72 Elbrus. Warto przy wspomnieć, iż przy użyciu takich właśnie systemów iracki dyktator Saddam Husajn bombardował terytorium Izraela podczas pierwszej wojny w Zatoce Perskiej.

9K72 Elbrus w Niemczech Wschodnich:

Jednak wojskowe zastosowanie MAZ-a 543 nie ograniczały się jedynie do tej roli. Na białoruskim podwoziu montowano również inne typy uzbrojenia, w tym m.in. systemy przeciwlotnicze, a także różnorodne zabudowy w tym rozkładane mosty czy stacje radiolokacyjne. Oprócz tego istniały warianty z nadwoziami skrzyniowymi oraz ciągniki balastowe i siodłowe. Z najciekawszych odmian o typowo militarnym charakterze wypada wspomnieć m.in. o ogromnej cysternie ATZ-90-8685c przeznaczonej do tankowania bombowców Tupolew Tu-95. W tej konkretniej konstrukcji zastosowano zmodernizowanego 543, który otrzymał oznaczenie  MAZ-74103: pojazd ten, zbudowany w konfiguracji ciągnika siodłowego, posiadał silnik wzmocniony do 650 KM mocy, nowszą skrzynię z 4-biegami do przodu i 2 do tyłu i mocniejsze podwozie: tym samym dopuszczalny nacisk na siodło wynosił aż 27 ton. Oprócz tego ATZ-90-8685c składał się z aż dwóch naczep ChMZAP-8685, które łącznie mieściły aż 90 tys. litrów lotniczego paliwa. Niestety nie spotkałem się z dokładnymi danymi jeśli chodzi o długość całego zestawu, choć na zdjęciach widać, iż był to prawdziwy gigant, którego ładowność określono na około 57 ton.

ATZ-90-8685c:

Oczywiście MAZ-y 543 trafiały również na eksport, a pewna liczba egzemplarzy zawitała także do Wojska Polskiego. I co ciekawe pojazdy te nadal są w użyciu m.in. w . 3-ciej Warszawskiej Brygadzie Rakietowej Obrony Powietrznej, gdzie pełnią rolę nośników stacji radiolokacyjnych dla systemów przeciwlotniczych S-125 Newa. Niezwykle interesująca jest również chińska modyfikacja białoruskiego ciągnika oznaczona jako Wanshan WS2400, w której oprócz zmodernizowanej kabiny, zastosowano niemiecki układ napędowy: 517-konny silnik Deutza oraz skrzynię biegów marki ZF.

MAZ-543 we współczesnym Wojsku Polskim:

Fot. 3. Warszawska Brygada Rakietowa Obrony Powietrznej (Facebook)

Chiński Wanshan WS2400:

Tyle jeśli chodzi o zastosowania wojskowe, czas sprawdzić jak wykorzystywano białoruskie giganty w sektorze cywilnym. Prace nad takimi wariantami rozpoczęto wraz z początkiem lat 70-tych, a ich głównym motywem był rządowy dekret z 1966 roku, który zobowiązał zakłady MAZ do comiesięcznego wysyłania od 5% do 10% produkcji na potrzeby niemilitarne. W ten oto sposób w 1973 roku powstał MAZ-7310, będący uproszczonym modelem 543 z nadwoziem skrzyniowym. Główne modyfikacje względem wariantu typowo wojskowego objęły m.in. demontaż specjalistycznego wyposażenia oraz zastosowanie wzmocnionego zawieszenia i szerszych opon. Poza tym ciągnik był zdolny do holowania przyczep, a jego możliwości były podobne jak w przypadku kuzyna użytkowanego w armii. Oprócz tego Białorusini przygotowali także inne konfiguracje wśród których znalazły się m.in.  MAZ-7510 będący wywrotką o ładowności 19 ton oraz MAZ-7910 przeznaczony do transportu długich ładunków. Ten ostatni wyróżniał się pojedynczą kabiną, w której zachowano jedynie miejsce kierowcy. Dodatkowo zbudowano również wariant MAZ-73136 zdolny do transportowania 23 ton drewna w wyjątkowo trudnych warunkach terenowych.

Przykłady cywilnych zastosowań:

Mimo to niemal wszystkie wyżej wymienione warianty skończyły jedynie na fazie prototypu lub po prostu nie przyjęły się w „cywilu”. Powód takiego zjawiska był bardzo prosty: białoruskie ciągniki stanowiły sprzęt po prostu zbyt duży, drogi w eksploatacji, a przy tym niekoniecznie imponujący pod względem tonażowym. Nic zatem dziwnego, iż głównym odbiorcą uproszczonego MAZ-a 7310 stało się wojsko, które używało go głównie do zadań tyłowych oraz szkoleniowych. Nie oznacza to jednak, iż opisywane giganty w ogóle nie pracowały w sektorze cywilnym. Najpopularniejszą rolą MAZ-ów poza wojskiem był przewóz ponadgabarytowych ładunków o masie dochodzącej do nawet 300 ton: w takich sytuacjach często wykorzystywano nawet po kilka ciągników, gdyż pojedynczy egzemplarz nie miał aż tak dużej siły pociągowej. Warto przy tym dodać, iż w takich przypadkach montowano czasem dodatkowe zbiorniki paliwa, dzięki czemu MAZ-y mogły przejechać podobno nawet 1,5 tys. kilometrów bez tankowania. Dodatkowo na bazie tych ciężarówek montowano ukraińskie żurawie KS-5573 oraz KS-6571, które mogły podnosić ciężary o masie od 25 do 40 ton.

Żuraw KS-5573:

Dwa ciągniki z ładunkiem ponadnormatywnym:

Transport zbiornika na ciekły wodór do kosmodromu Bajkonur:

Jednak najbardziej niezwykłym wariantem opisywanych MAZ-ów był lotniskowy wóz straży pożarnej AA-60 który posiadał zbiornik zdolny pomieścić nawet 12 tys. litrów wody, oraz specjalistyczne wyposażenie przeciwpożarowe w tym armatkę wodną z pompą napędzaną osobny silnikiem o mocy 180 KM. W późniejszych latach opracowano jego wersje rozwojowe, w tym model AA-70 który oprócz miejsca na wodę (w tym przypadku wartość zmniejszono do „zaledwie” 9,5 tys. litrów) miał również osobne zbiorniki na proszek gaśniczy oraz środek pianotwórczy. Były to z pewnością imponujące maszyny zdolne gasić nie tylko samoloty, ale również np. szyby naftowe, jednak ich niska prędkość maksymalna w graniach 60-70 km/h sprawiła, iż z czasem zastąpione zostały nowszymi konstrukcjami spełniającymi międzynarodowe formy. Nie oznacza to jednak, iż wozy te wyginęły całkowicie co z resztą pokazują zdjęcia z ukraińskiego lotniska Hostomel, które Filip publikował w następującym artykule: Ostrzelane lub rozmontowane ciężarówki strażaków – powrót na lotnisko Hostomel

AA-60 w akcji:

Uszkodzony strażacki MAZ na lotnisku Hostomel: