Ciężarówka z najcięższym żurawiem rozładunkowym w Europie i z malutką platformą

Głównym parametrem określającym możliwości żurawia jest maksymalny moment obciążający. Określa się go mnożąc maksymalne obciążenie przez odnotowywany przy nim zasięg ramienia, a stosowaną przy tym jednostką miary są tonometry. I tak żurawie rozładunkowe, jakie zwykle widujemy na ciężkich ciężarówkach w Polsce, mogą zazwyczaj zaoferować około 30-50 tonometrów. Wystarcza to do rozładowywania prefabrykatów budowlanych, kontenerów biurowych, czy umiarkowanie ciężkich maszyn produkcyjnych. W tym artykule zobaczymy zaś ciężarówkę, w której żuraw rozładunkowy legitymuje się momentem 225 tonometrów!

Według dostawcy tego pojazdu, to najpotężniejszy żuraw rozładunkowy jaki da się obecnie spotkać w Europie. Podkreślam, „rozładunkowy”, a więc zamontowany na ciężarówce, która nadal posiada miejsce do przewozu towarów. Producentem jest natomiast renomowana, turecka firma Erkin, która wraz z żurawiem dostarczyła też specjalne przedłużenie dla ramienia (tzw. fly-jib), skutkujące zasięgiem 33 metrów. Poza tym żuraw otrzymał elektryczne zasilanie, przy użyciu własnego zestawu akumulatorów. Taki system jest nie tylko ekologiczny, ale też znacznie ogranicza zużycie paliwa ciężarówki, gdyż w czasie pracy na postoju silnik spalinowy ciężarówki może pozostać zgaszony.

Montaż 225-tonometrowego żurawia wymagał oczywiście specjalistycznego podwozia. Tutaj wybór padł tutaj na Volvo FH 500 Globetrotter, umieszczone na aż pięciu osiach, w układzie 10×4. Pierwsza, druga i trzecia oś mają przy tym konstrukcję skrętną, a ponadto uwagę zwraca duże rozsunięcie tych osi, zwłaszcza w tylnej partii podwozia. Ten zabieg był całkowicie nieprzypadkowy, gdyż odpowiednie rozsunięcie osi pozwala w Holandii na uzyskanie wyższego DMC. W efekcie omawiana ciężarówka może na drogach publicznych ważyć aż 49 ton, z czego 35,7 tony to masa własna, a 13,3 tony to ładowność.

Wśród innych elementów wyposażenia znajdziemy między innymi aktywny układ kierowniczy Volvo Dynamic Steering, zwiększający siłę wspomagania przy niskich prędkościach, a także specjalistyczny wariant skrzyni I-Shift, o dodatkowych biegach pełzających. Mamy tu więc pełne przygotowanie do wykonywania precyzyjnych manewrów. Zwieńczeniem wszystkiego jest natomiast wspomniana platforma załadunkowa, umieszczona za żurawiem i mająca 4,5 metra długości. W stosunku do ogólnych rozmiarów to raczej niewiele, choć podobno zdarzają się zastosowania, w których coś takiego będzie wystarczające. Gdy natomiast trzeba będzie dostarczyć większy ładunek, platforma zostanie zdemontowana, a jej miejsce zajmie dedykowane siodło. Wówczas Volvo zamieni się w ciągnik i podepnie naczepę, a jego właściciel zorganizuje zezwolenie na transport ponadnormatywny. Stąd  podwójne zastosowanie wpisane do dowodu rejestracyjnego, zarówno jako ciągnik siodłowy, jak i jako samochód ciężarowy.

Omawiany samochód został w ostatnich dniach odebrany przez holenderską firmę Van Hooft Transport, specjalizującą się w transporcie z usługami dźwigowymi. Volvo z ogromnym żurawiem będzie najcięższym pojazdem w jej flocie, a klientów przewiduje się nie tylko w Holandii, ale też w Niemczech, Szwecji, Szwajcarii, a nawet Finlandii. Wśród obsługiwanych ładunków mają być przede wszystkim elementy sieci energetycznych, w tym transformatory.