OFERTY PRACYKONTAKT
665
Opublikowane 15 Maj, 2018

Miałem osiągnąć niższe spalanie, niż zrobiłby to inteligentny tempomat Actrosa. Udało się, ale…

Współczesnym samochodom ciężarowym zdarza się robić bardzo dziwne rzeczy. Pod górki wtaczają się na luzie, przed mniejszymi wzniesieniami nie nabierają rozpędu, nie redukują biegów nawet przy 1000 obr./min., a do tego nieustannie przechodzą na luz. Jeszcze kilkanaście lat temu taki styl jazdy był nie do pomyślenia. Ba, wielu starszych kierowców do dzisiaj się do tego nie przyzwyczaiła, uznając to wszystko za marnowanie czasu i odbieranie przyjemności z jazdy.

Wszystkie przypadłości, o których mówię, wynikają oczywiście z działania tempomatów przewidujących topografię terenu. Urządzenia te mają wybierać idealny kompromis między niskim zużyciem paliwa, a zachowaniem rozsądnej średniej prędkości. Czynią to w oparciu o dokładną mapę dróg, dane z systemu GPS oraz szeroko rozumiane parametry pojazdu. Rodzi się jednak pytanie, czy komputery na pewno są na tyle mądre, by wybrać ten kompromis najlepiej? Czy kierowca nie byłby w stanie osiągnąć lepszego spalania? Aby to sprawdzić, polskie przedstawicielstwo firmy Mercedes-Benz urządziło w kwietniu nietypowy test.

Grupie branżowych dziennikarzy, w tym między innymi mi, wręczono klucze do Mercedesów Actrosów i polecono wykonanie dwóch przejazdów po drodze S7. Wyznaczono tutaj trasę między węzłem Kielce-Jaworznia a Skarżysko-Kamienną, w tę i z powrotem, ze startem na parkingu pod miejscowością Występa. Pierwszy przejazd miał się odbywać z nieustannie włączonym tempomatem przewidującym topografię terenu, w Mercedesie znanym jako PPC (Predictive Powetrain Control). W drugim natomiast PPC musiało zostać wyłączone, a więc za dobór biegów, wciskanie pedału gazu i ustalanie prędkości odpowiadali sami uczestnicy.

Zwrócę jeszcze uwagę, że Mercedes wyznaczył wszystkim określoną prędkość maksymalną. W czasie jazdy na PPC tempomat miał wskazywać 71 km/h, umożliwiając rozpędzenie się z górki do 80 km/h. W czasie jazdy bez PPC nie można było natomiast przekraczać 80 km/h, czego pilnował mercedesowski instruktor, siedzący na prawym fotelu (pozdrawiam tutaj Piotra Auguściaka!). Wielu z Was zwróci na pewno uwagę, że to prędkości nienaturalnie niskie. Jak to jednak przy zorganizowanych imprezach bywa, priorytetem było przestrzeganie drogowych przepisów przez każdego z uczestników.

Wszystkie testowe ciężarówki były Actrosami 1845, ciągnącymi używane naczepy z 20-tonowym obciążeniem. Większość ciężarówek miała normalną wysokość zawieszenia, choć były też dwa ciągniki pod megi. Niemniej różnice w konfiguracji nie odgrywały tutaj większego znacznie, jako że walczyć mieliśmy ze swoimi własnymi wynikami, a nie między sobą.

Co też ciekawe, wszystkie opisywane ciągniki uczestniczą na co dzień w ogólnoeuropejskiej akcji “Fuel Duel”. Na dwa lub trzy tygodnie trafiają one na testy do przewoźników, którzy obecnie korzystają z pojazdów innych marek. Testowe Actrosy wykonują podobne trasy, jak najbardziej efektywny samochód z firmowej floty, mając rywalizować z nim pod względem zużycia paliwa. W ten sposób Mercedes przekonuje potencjalnych klientów do swoich ciężarówek. Firma chwali się przy tym, że spośród 424 pojedynków przeprowadzonych w Polsce od 2013 roku, ponad 95 proc. udało się Actrosom wygrać.

Tutaj w końcu przechodzę do konkretów 😉

Pierwszych po S7 był rzeczą bardzo prostą. Tak naprawdę moim zadaniem było trzymanie kierownicy i obserwowanie jak Actros sam rozpracowuje drogę. Raz po raz samochód wrzucał na luz pod końcem wzniesienia, by odzyskać prędkość na zjeździe. Bardzo często dochodziło do toczenia się na luzie, czy wtaczania się pod górkę na bardzo niskich obrotach, byleby uniknąć redukowania. Kiedy natomiast dojeżdżałem do węzła i miałem zawrócić, instruktor z wyprzedzeniem polecał mi wyłączenie tempomatu, by zestaw mógł wytracić prędkość niemal bez hamowania.

W ten sposób osiągnąłem zużycie paliwa na poziomie 25,7 l/100 km. Pokonałem dokładnie 81 kilometrów i osiągnąłem średnią prędkość 64,5 km/h. Dokładny czas przejazdu wyniósł 1 godzinę, 15 minut i 12 sekund, a system oceny stylu jazdy kierowcy wskazał 9,69/10. Wszystko to dane zarejestrowane przez układ telematyczny Fleetboard.

Drugi przejazd był już znacznie ciekawszy i nieporównywalnie bardziej wymagający. Od początku do końca byłem zdany na swoją intuicję, wcześniej będąc w tej okolicy ledwie dwa razy i nie znając dokładnego układ wzniesień. Uznałem też, że będą jechał stosunkowo wolno, pozwolę ciężarówce na mocne zwalnianie na wzniesieniach, rozpędzał będę się na zjazdach i jak najczęściej umożliwię toczenie się na luzie. W dużym skrócie, starałem się naśladować PPC.

Jak to wyglądało w praktyce, pewnie się domyślacie. Niezliczone w tej okolicy “Premiumki” z Romano wyprzedzały mnie niczym samochody osobowe, nieustannie majstrowałem przy przełączniku skrzyni biegów i starałem się przemyśleć każdy zjazd oraz podjazd. Ostatecznie po 81 kilometrach czułem się zmęczony jak po kilku godzinach normalnej jazdy. Zaznaczę też, że trafiłem na bardzo podobne warunki na drodze. Jedyną różnicą był mały zator przy zawracaniu w Skarżysku-Kamiennej, w związku z godzinami szczytu.

A wyniki? Po dojechaniu na startowy parking, komputer wskazywał niższe średnie spalanie, niż w czasie pierwszego z przejazdów. Wyniosło ono dokładnie 25,1 l/100 km, czyli o 0,6 l/100 km mniej, niż przy korzystaniu z PPC. Otrzymałem też minimalnie wyższą ocenę za styl jazdy, wynoszącą 9,76/10. Problem jednak w tym, że średnia prędkość spadła do 62,6 km/h, a czas przejazdu był dłuższy, niż w czasie pojazdu pierwszego. Wyniósł on dokładnie 1 godzinę, 17 minut i 1 sekundę. Innymi słowy, przekroczyłem pierwotny czas o 1 minutę i 41 sekund. Dlatego też musiałem otrzymać karę.

Według założeń testu, każde 10 sekund opóźnienia miało oznaczać 0,1 l/100 km doliczone do spalania. Mi doliczono dokładnie 1,1 l/100 km, a więc mój teoretyczny wynik wyniósł 26,2 l/100 km. A do tego musimy dodać jeszcze fakt, że drugi przejazd był po prostu męczący i trudno mi sobie wyobrazić taki poziom skupienia przez 9, czy nawet 10 godzin dziennie. Gdybym więc miał do przejechania 500 kilometrów, najprawdopodobniej PPC byłoby bezkonkurencyjne.

A jak poszło innym zawodnikom? Na łącznie ośmiu startujących, dwóch pokonało PPC i nie poległo na kwestii czasu przejazdu. Najlepszy okazał się kolega Zbigniew Majerowski w magazynu “Truck.pl”, jadący zestawem z naczepą typu mega. W pierwszym przejeździe spalił 26,8 l/100 km, a w drugim 26,0 l/100 km. Zysk wyniósł więc 0,8 l/100 km.

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 31 komentarzy

  1. Zdzichu cargo napisał(a):

    Ten system jest dobry jak masz pustą drogę przed sobą i za sobą i można sobie pozwolić na taką zabawę.

    • heckler napisał(a):

      Oczywiscie, bo jazda ciezarowka to prawie jak wyscig Formuly 1 😉

    • Michał napisał(a):

      do tego 71 na drodze ekspresowej? nie znam szlaku, ale jeśli nie ma tam graniczeń to jazda z taka prędkością to po prostu zawalidroga, którego trzeba łykać kiedy sie tylko da żeby nas pod górę nyklepkował do jakichś 30, bo może tez mamy 20t na plecach i nie koniecznie 500 pod nogą

      z drugiej strony z doświadczeń kierowców zza oceanu, jadąc wolniej bo max 62mile to wszyscy ich wyprzedzają więc oni jada płynnie, nie muszą zwalniać i przyśpieszać gdy doganiają kogoś i chcą go wyprzedzić,ale to za oceanem inne warunki, nie mniej jednak u nas może się to sprawdzać

  2. Zdzichu cargo napisał(a):

    Nie chodzi o prędkość tylko o płynność jazdy synek

    • ciucma102 napisał(a):

      Brawo. A teraz zadwon do taty zeby na koniec gimnazjum zabral cie w trase za glupie komentowanie.

      Skoro Filip na godzine jazdy stracil 2minuty to przez caly dzien stracilby 18.
      Zyskal 0.7l paliwa. Teraz pomnoz to przez 100 aut jak te twoje znajome firmy i zastanow sie co bys wybral jako szef.
      BTW podziwiam planowanie trasy skoro przez strate 18minut na dzien firma nie dowozila towaru to cala sztaulandia jest pod wrazeniem

      • Misiek z fajnego iveco napisał(a):

        Ja prawie codziennie na limicie

      • Zdzichu cargo napisał(a):

        Ok Jasiu uczyli cię w szkole myśleć i czytać ze zrozumieniem? Jeżeli tak to wyobraź sobie że masz ustawiony tempomat na 85 z tolerancją np. +3 i -7. Z górki będziesz szedł 93 a pod górkę będziesz się toczył i toczył aż prędkość zejdzie do 78 i dopiero wtedy ppc doda gazu. Życzę Ci abyś jechał za kimś takim np.na zakazie. Dlatego napisałem, że system jest dobry jak masz pusto z przodu i z tyłu. Rozumiesz już?

      • PiotrFr napisał(a):

        W tym wypadku czas. 3 minuty na 100km są dużo więcej warte niż 0.7

    • Misiek z fajnego iveco napisał(a):

      Najbardziej płynnie to chyba ciągnik rolniczy jeździ

  3. Tk napisał(a):

    To miałoby sens, gdyby wszyscy ryszali jeden za drugim na A2 w Niemczech, jechali 4h.30min w jedną stronę i po 45min pauzy mieliby do pokonania ta sama droge bez tego systemu. Ograniczony czas przejazdu i obowiazkowa pauza 9h w momencie, kiedy ktoś by nie dojechal do mety. Poza tym, obliczenie rentowności firmy i porównanie czasu, jaki jest potrzebny do takiej zabawy. Poziom tej oferty Mercedesa jest na poziomie takim-kup 10 mercedesow, jednego postaw, żeby stal, a wtedy zaoszczedzisz 10% na paliwie, autostradach i kierowcy. Znam wiele firm, które musiałyby zwiększyć flote n.p.ze 100 do 120 ciezarowek, zeby moc wykonywać robotę, którą wykonuja teraz, bawiąc się w taką jazdę.

  4. Gruby napisał(a):

    Jasne kuźwa później na zakazie jedzie taka flegma, a za nią cały sznurek sie ciągnie bo mu szef jakieś durnowate ppc zamówił do robura, jakby samo to że to robur co na pusto pod górke zdycha nie wystaczyło, ja dziękuje za takie dziadostwa i szefów na każde 0,01 paliwa ściskliwych jak dupa kaczora…i kiedykolwiek jak będę miał przyjemność szefowania to mercedesa kupie tylko i wyłącznie w wersji osobowej hehe nigdy ciężarowej hehe

  5. kierowca napisał(a):

    A ja słyszałem że Niemcy po to wprowadzają zakazy wyprzedzania ciezarowkami żeby nikt mercedesów nie wyprzedził.

  6. Kiero napisał(a):

    Koszmar.z taka jazdą

  7. Kiero napisał(a):

    Jeżdżę tak codzienne. Nie jest to męczące. Wystarczy się tego nauczyć. I wbrew temu co inni mówią,piszą, wcale nie jedzie się wolniej

  8. Tedy napisał(a):

    Mam PCC w nowym XF i skomentuje to tak.”nadaje sie na plaskie drogi i tyle”Gorzysty teren to kamien milowy dla tego systemu.Trasa z Wiednia do Klagenfurtu na Pcc w nocy ustawione 88 ns tempomacie.Drugi przejazd ta sama trasa bez Pcc takie same warunki.Roznica w czasie przejazdu bez pcc i zuzyciu paliwa na korzysc jazdy bez aktywnego.Ta zabawka jest dobra dla nie umiejacych ekonomicznie jeździć.Tyle mam do skomentowania.

  9. Rabenik napisał(a):

    Jeżdżę volvem z takim tempomatem i że tak się wyrażę : gówno to jest warte pod wzniesienia na autostradzie jak dla mnie robi głupoty np przed Góra wrzuca na luz a w połowie góry próbuje podjechać i gdzie tu ekonomia, a jak zjeżdża z góry puszcza na luz ok ale co z tego jak musisz pilnować aby nie przekraczal prędkości ręcznie. Producenci się przechwalaja ile to ich systemy nie oszczędzają 26 litrów, super 28 robiłem scania 4ka euro 3, manem euro 4 pusto pełno po Czechach Słowacji palił mi od 26 max30

  10. ABC napisał(a):

    Tabuny inżynierów nad tym myślą od lat. Zastanawiam się po jaką cholerę. Wystarczy poczytać w necie informacje i komentarze kierowców którzy ak zwykle na wszystkim się znają. Następnie projektować wg tych wypocin. Hahaha……. Na Eko jeżdżę od bardzo dawna i myślę że to przynosi skutek np jesli o ochronę środowiska chodzi. Wszyscy oddychamy tym samym powietrzem i trzeba o to dbać a że ktoś z tyłu jedzie to ja to mam gdzieś…. .

  11. ABC napisał(a):

    A…zapomniałem. Ci co pracują i zarabiają od km i frachtu to na Eko nie mają czasu.

    • Tk napisał(a):

      Zapomniałeś tez o zarobkach i warunkach pracy. Zapomniałeś też o czasie, który spedzasz w trasie. Janusz, to jest taki kierowca, jak Ty. Lykasz wszystko i robisz wszystko, co powiedzą inni, a o ekologii masz tyle pojęcia ile Tobie ktoś powiedzial.To się nazywa syndrom stadny.

      • ABC napisał(a):

        Raczej tyle pojęcia ile praktyki a jest jej sporo. Teoria to raczej z mądrych książek artykułów. Pozdrawiam i zdrowego rozsądku życzę.

        • Tk napisał(a):

          Praktyka nie ma nic wspólnego z doświadczeniem, a książki można czytać, tylko trzeba jeszcze rozumieć, co się czyta. Z Twojej pierwszej wypowiedzi wynika, że nie jesteś kierowcą, bo nie rozumiesz podstawowych zasad uczestnictwa w ruchu drogowym.

          • ABC napisał(a):

            Economy driving jest ok I scale nie koliduje z przepisami ruchu drogowego tylko trzeba mieć mózg. Mamy inny sposób postrzegania kultury na drodze . Tyle w temacie.

        • Tk napisał(a):

          Tylko jest mały problem. Ja nigdzie nie napisałem, ze to koliduje z przepisami i my nigdy nie rozmawialiśmy na temat kultury na drodze.

      • Kiero napisał(a):

        najpierw ogarnij roznice pomiedzy ekologia a ekonomia. jak juz to ogarniesz, to wroc

  12. Tedy napisał(a):

    ABC ty chyba jezdzisz eko,zyjesz eko.A przez weekend na parkingu zebrasz o cygarety i lejesz po kole.Powodzenia i nie pisz glupot wiecej o tym Twoim EKO!!!

  13. Misiek z fajnego iveco napisał(a):

    No widzisz ABC wszystkim nie dogodzisz, jedni wolą spać w domu inni w kabinie. Druga sprawa to to że nie sądzę że bycie zawali drogą naprawi świat. Pozdrawiam:)

  14. Piter napisał(a):

    Zabawa.Nic wspólnego z rzeczywistością. Zmęczony bo Ppc wyłączone. Dobre. Zaladuj 25t i ruszaj.Niech cię goni tacho termin itd itp.700KM po górach na A7 po landach. Wasz test nie miał nic wspólnego z praca prawdziwego kierowcy. Nic. Ale gratuluję wyników. Fajna zabawa i relaks.

  15. Mega napisał(a):

    MNIE TEN SYSTEM PASUJE SUPER JAZDA PO GÓRACH A DYSPOZYTOR WIE CZYM JEŻDŻĘ I TAK PLLANUJE PRACĘ BYM WSZĘDZIE ZDĄŻYŁ.

Odpowiedz





Dane wpisane w formularzu będą przetwarzane w celu dodania komentarza zgodnie z naszą polityką prywatności.