Katastrofa w Genui: Iveco Daily, które zawisło na przewodach oraz nowe informacje na temat zdarzenia

W nawiązaniu do tekstów:

We Włoszech zawalił się autostradowy wiadukt – wraz z samochodami jezdnia spadła na budynki

Historia kierowcy ciężarówki, którego tylko centymetry dzieliły od krawędzi wiaduktu w Genui


Czas na kolejne doniesienia z Genui, gdzie we wtorek zawaliło się około 200 metrów autostradowego wiaduktu.

Według najnowszych informacji, włoskie służby ratunkowe potwierdzają śmierć 39 osób. Do tego dochodzi też szesnaście osób rannych oraz fakt, że akcja ratunkowa nadal trwa. Strażacy nadal poszukując więc ciał, przeszukując wraki samochodów, gruz z zawalonego wiaduktu oraz zmiażdżone zabudowania.

W międzyczasie pojawiają się też informacje dotyczące samego wiaduktu. Okazało się między innymi, że była to konstrukcja bardzo nietypowa, charakterystyczna dla jednego tylko projektanta. Ów projektant zmarł w 1989 roku, na swoim koncie mając bliźniacze projekty wiaduktów we Włoszech, Libii oraz Wenezueli.

Czy „inny” oznaczało w tym przypadku „gorszy”? Niestety wiele na to wskazuje. Wiadukt w Genui wymagał bowiem szczególnie częstych prac konserwacyjnych, a także szczególnie często poddawany był kontrolom. Wiadomo też, że pierwotny projekt wielokrotnie uzupełniano. Co więcej, już od dekady istniał plan zastąpienia go zupełnie nową przeprawą.

Jeśli chodzi o przyczynę zawalenia się wiaduktu, to trudno podać tutaj szczegóły. Eksperci podkreślają, że bezpośrednich przyczyn mogło być nawet kilkanaście. Innymi słowy, wszystko wymaga żmudnego, nawet wieloletniego śledztwa.

Film z Iveco Daily wiszącym na przewodach:

Przy okazji do mediów trafiają kolejne informacje dotyczące konkretnych ofiar. Szczególnie wyróżnia się tutaj przypadek dwóch mężczyzn jadących dostawczym Iveco Daily. Ich samochód spadł z wiaduktu i uszkodził się o fragmenty zniszczonej przeprawy, ale nie uderzył w jezdnię. Zamiast tego, po przeleceniu około 20 metrów w dół, zawisł na przewodach rozciągniętych między betonowymi blokami.

Ten szczęśliwy zbieg okoliczności uratował jednego z mężczyzn. 29-letni Ardini przeżył i przez kilka godzin czekał na ratunek we wraku. Gdy w końcu strażacy zdołali do niego dotrzeć, nakazali mu powstrzymanie się od jakichkolwiek ruchów. Przewody w każdej chwili mogły się bowiem zerwać, a wówczas samochód poleciałby kolejne kilkadziesiąt metrów w dół.

Jak się później okazało, Włoch wyszedł z katastrofy z jedynie wybitym barkiem. Co więcej, już za miesiąc Adrini ma zostać ojcem. Trudno więc opisać słowami jak wielkie było jego szczęście.

Niestety, na tym powyższa historia się nie kończy. W wypadku zginął bowiem wspólnik Ardiniego, jadący tym samym Iveco. 34-letni mężczyzna został zmiażdżony we wraku, jeszcze zanim samochód zatrzymał się na przewodach. Wszystko wskazuje na to, że do śmierci przyczyniło się uderzenie pojazdu we fragmenty walącej się konstrukcji.

Na koniec jeszcze dodam, że włoska katastrofa ma także skutki międzynarodowe. Władze Bułgarii tak bardzo wystraszyły się zdarzeń w Genui, że już zapowiedziały masowe remonty wiaduktów i mostów. Przyspieszonymi procedurami objęte zostanie aż 211 przepraw, w większości mających co najmniej 35 lat i nigdy nie poddawanych gruntownemu remontowi. Wśród nich jest aż 34 wiaduktów tworzących drogi szybkiego ruchu, a przy tym znajdujących się z złym stanie technicznym.