665
Opublikowane 12 Grudzień, 2017

Isuzu M21 Heavy z 1,9-litrowym silnikiem – test 40ton.net – mały silnik oraz całkiem duże możliwości

isuzu_m21_test_40ton_02

Testowe Isuzu M21 Heavy było bardzo małym pojazdem. Pod względem rozstawu osi porównywalny okazuje się Ford Fiesta, taką samą szerokość kabiny ma Volkswagen Golf, a kształt kabiny oraz jej wysokość przywodzą na myśl Multicara. Nie zmienia to jednak faktu, że M21 Heavy jest ciężarówką z krwi i kości, o naprawdę solidnych możliwościach. Rodzi się więc pytanie – jak w aucie o takim charakterze sprawdza się zaledwie 1,9-litrowy silnik?

Sporo wariantów, jeden silnik

Zgodnie z wytycznymi ze szkoły podstawowej, zaczniemy od przedstawienia postaci. Isuzu M21 to najnowsza propozycja tej japoński marki na polskim rynku. Samochód powstał jako lżejsza, tańsza i bardziej ekonomiczna odmiana serii N, kiedyś już przeze mnie testowanej (tutaj). Najważniejszym elementem jest zaś 1,9-litrowy silnik, dzięki któremu nowy samochód nie potrzebuje płynu AdBlue, jest o nawet 200 kilogramów lżejszy niż seria N i okazuje się bardzo niedrogi w zakupie.

Kupując M21 mamy do wyboru rozmaite warianty. Samochód dostępny jest z kabiną wąską lub szeroką, krótką lub załogową. Możemy więc skonfigurować go zarówno do pracy w zieleni miejskiej, jak i do zwykłej dystrybucji. Ponadto przewidziano trzy rodzaje podwozia. W przypadku najkrótszego rozstawu osi możemy wybrać podwozie typu Heavy. Ma ono wzmocnioną tylną oś i przez to nadaje się do pracy pod największymi obciążeniami. Wariantem “zwykłym” jest Spring, który waży około 180 kilogramów mniej niż Heavy i dostępny jest także z dłuższymi rozstawami osi. Trzecia oferta to zaś ekstremalnie odchudzony Ground, ważący kolejne 150 kilogramów mniej.

Jak już wspomniałem na wstępie, ja miałem okazję jeździć modelem M21 Heavy. Z zewnątrz wyróżniał się on więc bardzo dużą obudową tylnego mostu oraz zaledwie 2,5-metrowym rozstawem osi. Do tego doszła wąska i krótka kabina, a także zabudowa z wywrotką podgrójeckiej AMP. Masa własna takiego pojazdu wyniosła 2,5 tony, a oficjalne DMC to oczywiście 3,5 tony.

Poniżej: szeroka oraz wąska kabina, a także podwozie typu Heavy

isuzu_m21_test_40ton_01 isuzu_m21_test_40ton_12

Tego nowego diesla marki Isuzu, o pojemności 1,9 litra, miałem już okazję opisywać. Pojawił się on w lipcowym teście Isuzu D-Max, czyli średniej wielkości pickupa z podwójną kabiną (zapraszam tutaj). Cześć z Was może pamiętać, że nie byłem wówczas zbyt zadowolony. Przede wszystkim brakowało mi elastyczności i narzekałem na ciężko działającą manualną skrzynię biegów. Początkowo spodziewałem się więc, że testowi Isuzu M21 będą towarzyszyły podobne odczucia. A jednak, w wersji bardziej użytkowej 1.9 Ddi oraz 6-biegowy “manual” okazały się sprawdzać nieporównywalnie lepiej.

Skrzynia biegów montowana do Isuzu M21 to dokładnie ta sama konstrukcja, którą znajdziemy w D-Maxie. Ciężarówka z silnikiem pod kabiną otrzymała jednak inne sprzęgło, a do tego zauważalny jest wyraźnie krótszy drążek. Efekt końcowy jest zaś taki, że w M21 nowa przekładania działała nadspodziewanie lekko i przyjemnie. Jedynie przechodzenie z 2. biegu na 3. wymagało pewnego wyczucia, a wszystkie pozostały biegi wbijało się naprawdę precyzyjnie. Bez zarzutu było też zestopnowanie. Mając na zabudowie tonowy balast i będąc na płaskim terenie nadal mogłem ruszać z 2. biegu. “Jedynka” okazywała się niezbędna dopiero na pochyłościach i co ważne, wrzucenie jej nie wymagało większej siły.

isuzu_m21_test_40ton_05 isuzu_m21_test_40ton_06

Isuzu M21 bezsprzecznie nie jest samochodem do jazdy z wyższymi prędkościami, zwłaszcza w wersji Heavy. Dlatego też Japończycy mogli zastosować bardziej miejskie przełożenie mostu, dzięki któremu 1,9-litrowy silnik naprawdę wystarcza do sprawnej jazdy. W terenie zabudowanym, z tonowym balastem, samochód bez problemu dotrzymuje kroku autom osobowym. Rozpędzanie do 70 km/h jest szybkie i sprawne, a i 100 km/h można osiągnąć bez zaciskania zębów i pochylania się na kierownicy. A co jest powyżej tej prędkości? Z racji kształtu kabiny i tak lepiej tego nie sprawdzać 😉

Niewielka pojemność skokowa zapowiadałaby wyraźną “turbodziurę”. Pamiętam zresztą, że w Isuzu D-Max zjawiska tego nie brakowało. Silnik M21 jest jednak znacznie mniej wysilony i ma tylko 123 KM. W związku z tym turbina wkracza do akcji bardzo spokojnie, a całe przyspieszanie odbywa się stosunkowo płynnie. Jest to też zasługa maksymalnego momentu obrotowego dostępnego w bardzo szerokim zakresie obrotów. Sam moment jest co prawda niewielki, wynosząc 320 Nm, ale za to mamy go między 1500 a 2700 obr./min. Powyżej zaś, przy 3200 obr./min., pojawia się maksymalna moc.

Na temat zużycia paliwa nie będę się wypowiadał, jako że testowe auto nie miało komputera pokładowego, a brak czasu nie pozwolił mi na sprawdzenie spalania po tankowaniu. Po raz kolejny jednak przywołam test Isuzu D-Max, w którym silnik 1.9 Ddi okazał się bardzo ekonomiczny.

isuzu_m21_test_40ton_10 isuzu_m21_test_40ton_08

Pozostałe doznania z jazdy Isuzu M21 są typowe dla jazdy malutką, japońską ciężaróweczką. Dla przykładu, kabina ma wyjątkowo prosty, a wręcz starodawny wystrój. Jest ona praktyczna, obfituje w schowki i oferuje nadspodziewanie dużo miejsca na nogi. Mile zaskakuje też ilość miejsca za fotelem, większa niż w większości aut dostawczych. Trudno jednak tutaj mówić o większej wygodzie, jako że kierowca ustawiona jest poziomo i przy wzroście 190 cm miałem bardzo blisko kolan. Coś takiego wygodne jest przy manewrowaniu, ale za to nie sprzyja jeździe na trasie. Podobnie jest z układem kierowniczym – działa on bardzo lekko, świetnie sprawdzając się przy parkowaniu. Przy 100 km/h brakuje już mu jednak precyzyjności.

O kwestii wygody warto też pamiętać przy rozważaniu wersji Heavy. Minimalny rozstaw osi, w połączeniu z bardzo sztywną konstrukcją oznacza bardzo mocne podskoki na poprzecznych nierównościach. Choć więc fotel ma całkiem sprawną amortyzację, na dziurawych ulicach może nas nieźle wytrząść. Wariant z dłuższym, na przykład 3,7-metrowym rozstawem osi byłby na pewno wygodniejszy.

Takie kwestie jak manewrowanie, wygoda wsiadania oraz widoczność są oczywiste – tutaj Isuzu M21 jest po prostu świetne. Krótki samochód zawraca lepiej niż niejedna “osobówka”, wsiada się do niego bardzo łatwo, a wysoka pozycja kierowcy, połączona z nisko poprowadzoną linią szyb, dają wgląd po prostu na wszystko. Dobrze sprawdzają się też duże lusterka, choć niestety w testowym egzemplarzu brakowało mi ich podgrzewania.

Czy natomiast w kabinie jest głośno? Tutaj 1,9-litrowy silnik objawia swoją kolejną zaletę – pracuje on bardzo cicho, przenosząc do kabiny M21 niewielkie ilości hałasu. Można to powiedzieć nawet o jeździe z trasowymi prędkościami, jak 90-100 km/h. Dla porównania, Isuzu z 3-litrowym silnikiem, czy też 3-litrowe Fuso są w kabinach wyraźnie głośniejsze.

isuzu_m21_test_40ton_09 isuzu_m21_test_40ton_11

Spodziewałem się drogowego “żółwia”, a zamiast tego jeździłem czymś jak najbardziej sprawnym i dynamicznym. Niewielki silnik mile mnie więc zaskoczył, będąc przy okazji cichym i mając pełne predyspozycje do bycia ekonomicznym. W połączeniu z brakiem układu SCR, prostą konstrukcją i bardzo wytrzymałym podwoziem, model M21 jest naprawdę ciekawą propozycją do miasta. Choć pamiętajcie – do miasta, ale nie na trasę. Oczywiście z uwagi na pozycję za kierownicą oraz charakterystykę układu jezdnego.

A co z cenami? Za podwozie pod zabudowę z wąską kabiną i najlżejszym wariantem podwozia zapłacimy 89 tys. złotych netto. Za wzmocniony wariant Heavy, taki jak w teście, oczywiście trzeba dopłacić. Niemniej nadal powinniśmy zmieścić się w 100 tys. złotych.

isuzu_m21_test_40ton_07

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 3 komentarzy

  1. Michał napisał(a):

    niedługo do eurocargo 1.9 wstawią, przecież ten silniczek wcale mniej nie spali niż spaliłoby 2,5 ale za to szybciej się zużyje. Co do wysilenia to nie jest ono takie małe miałem kiedyś cantera z 2002 roku i miał on 125 KM ale z 3 litrów

  2. Pawel napisał(a):

    Isuzu w tej wersji, pewnie będzie godnym następcą Kianek K2700 wożących węgiel 🙂

  3. Karol napisał(a):

    Wcale nie musi być te 1,9 wysilone to tylko 123KM . Silniki ISUZU w Astrze
    miały z 1,7 115 KM a kręciło się je do 140 KM i nie słyszałem żeby ktoś miał z nimi
    jakiekolwiek problemy . Ważne by olej wymieniać co 20 tyś km a nie co 60 .

Odpowiedz





Dane wpisane w formularzu będą przetwarzane w celu dodania komentarza zgodnie z naszą polityką prywatności.