Drobiazgowa kontrola ciężarówek w 1982 roku – stan techniczny, waga i paliwo

W tym artykule przyjrzymy się zdjęciom z dużej akcji kontrolnej, przeprowadzonej na przedmieściach Amsterdamu. Nie będzie to jednak sprawa bieżąca, lecz wydarzenie sprzed 40 lat, dokładnie z 28 kwietnia 1982 roku. Będzie to więc okazja, by zobaczyć kontrole ciężarówek z zupełnie innej epoki, prowadzone z użyciem znacznie prostszych technologii i mające miejsce po prostu w odmiennych realiach. Wszystko to może być ciekawostką już samą w sobie, a przy okazji można wysnuć kilka ciekawych wniosków.

Najpierw zdjęcia, a pod nimi komentarz:

Źródło zdjęć: Noord-Hollands Archief, kolekcja Fotopersbureau De Boer

Jako tło historyczne warto podkreślić, że w latach 80-tych holenderscy przewoźnicy mieli zupełnie inny wizerunek niż dzisiaj. Ich usługi były bardzo konkurencyjne cenowo, a jednocześnie wiązały się z ogromną elastycznością. Innymi słowy, Holender był gotowy pojechać wszędzie, ze wszystkim i w każdych warunkach, co swoją drogą tłumaczy, dlatego w pewnym momencie Polaków okrzyknięto „nowymi Holendrami Europy”. Jeśli natomiast uwzględnimy dołączone zdjęcia, możemy też stwierdzić, że normą było wykorzystywanie na krajówce wyraźnie starszego sprzętu. Mamy tu bowiem cały przegląd Scanii serii 0 (model 85 to również seria 0), wprowadzonych do sprzedaży jeszcze pod koniec lat 60-tych i do czasu omawianej kontroli mających już dwóch rynkowych następców. Sam za siebie mówi fakt, jak nowocześnie wyglądał przy tym inspekcyjny Ford Transit w wersji z 1976 roku.

Kolejna ciekawostka to zaskakująco szeroki zakres uwiecznionych działań. Jak widać, kontrolerzy z 1982 roku sprawdzali między innymi rodzaj zatankowanego paliwa, obciążenia poszczególnych osi, stan ogumienia, wymiary zabudowy, sprawność oświetlenia, luzy na sprzęgu z przyczepą, czy wycieki z układu napędowego. Do tego uwagę zwraca bardzo duża ilość funkcjonariuszy, od policjantów w motocyklowych mundurach, po inspektorów technicznych pod krawatami. Choć więc drobiazgowe akcje kontrolne wydają się być domeną naszych czasów, już 40 lat temu można było trafić na bardzo podobne działania. Biorąc zaś pod uwagę prostą konstrukcję urządzeń pomiarowych, w tym chociażby mechanicznych wag osiowych, wszystko to mogło przeradzać się w długotrwały proces.

A na koniec mam pewną dygresję odnośnie rozwoju branży transportowej w dwóch systemach gospodarczych. Można tutaj stwierdzić, że przewoźnicy z akcji pod Amsterdamem chcieli wykonać jak najwięcej pracy w jak najbardziej efektowny sposób, a policja pilnowała, czy nie dochodzi przy tym do złamania reguł. Stąd też ważenie pojazdów, czy prowadzenie ich pomiarów. Gdy natomiast sprawdzimy archiwum polskich kontroli z tego samego okresu, na przykładach z 1979 oraz 1984 roku niedawno prezentowane tutaj, znajdziemy zupełnie odwrotną sytuację. Polska milicja polowała bowiem na tych kierowców i przedsiębiorstwa, którzy unikali zabierania ładunków, w miarę możliwości jak największe dystanse pokonując na pusto. Trudno więc o bardziej symboliczne wskazanie różnic między transportem w gospodarce rynkowej oraz centralnie sterowanej.