baner665x124 665

Opublikowane 4 mar, 2015

Włochy i Francja razem w sprawie pensji minimalnej – dwa kraje chcą ogólnoeuropejskich przepisów

ciezarowki_parking_port_dover

Pozwolę sobie zacząć komunikatem opublikowanym przed dwoma tygodniami przez Ambasadę Rzeczypospolitej Polskiej w Rzymie, Wydział Promocji Handlu i Inwestycji:

Włoski tygodnik L’Espresso informuje o kryzysie w branży logistycznej spowodowanym różnicą wynagrodzenia kierowców w poszczególnych krajach UE. Zauważa, iż coraz powszechniejszym zjawiskiem jest przenoszenie adresu zameldowania włoskich kierowców do krajów należących do Europy Środkowej i Wschodniej (w szczególności Polski, Słowenii i Rumunii) w celu uzyskania zleceń od miejscowych firm logistycznych na przewóz towarów. Dla usługobiorcy koszt wynajęcia kierowcy zatrudnionego np. w Polsce jest dużo niższy niż we Włoszech.

Według włoskich ekspertów, krajem który uporał się z problemem nierówności płac są Niemcy, którzy wprowadzili minimalną stawkę wynagrodzenia na poziomie 8,5 euro/h również dla firm dokonujących tranzytu lub kabotażu przez terytorium kraju. 

Dalej pozwolę sobie przytoczyć cytat z mojego artykułu z 10 lutego zatytułowanego Płaca minimalna dla kierowców narzucona przez Unię Europejską? Tego właśnie chce się we Włoszech:

W tym artykule przeczytacie na temat pensji minimalnej, lecz wcale nie o tej pochodzącej z Niemiec. Jak to możliwe? Wszystko za sprawą niespodzianki, którą zafundowali nam transportowcy z Włoch – ich związek zawodowy Conftrasporto zgłosił się właśnie do Komisji Europejskiej z żądaniem wprowadzenia właśnie unijnej płacy minimalnej dla wszystkich kierowców zawodowych. Płaca ta miałaby obowiązywać we wszystkich krajach związku, uzdrawiając w ten sposób konkurencję na zachodnich rynkach. Jaka konkretnie miałaby to być kwota? Tego Włosi jeszcze nie sprecyzowali, lecz wstępnie mówią o około 1000 euro miesięcznie, oczywiście mając na myśli samo wynagrodzenie, bez dodatków.

Na koniec przejdę w końcu natomiast do sedna sprawy. Jak podaje RMF24, Włosi postanowili porozumieć się w Francuzami, którzy od kilku tygodni otwarcie pracują nad objęciem pensją minimalną także zagranicznych kierowców, oczywiście na wzór Niemiecki. Wspólna francusko-włoska inicjatywa ma prowadzić właśnie do wprowadzenia czegoś w rodzaju ogólnoeuropejskiej pensji minimalnej dla kierowców jeżdżących w transporcie międzynarodowym, a także objęcia ich specjalnym statusem pracowników mobilnych. Status ten wiązałby się z koniecznością prowadzenia ogólnoeuropejskiego rejestru kierowców, za pomocą którego pilnowałoby się wypłacania im odpowiednio wysokich wynagrodzeń niezależnie od pochodzenia. A wszystko po to, aby uzdrowić konkurencję na rynkach Europy Zachodniej i ograniczyć przede wszystkim nielegalny kabotaż, czy też masowe upadki zachodnich firm transportowych. Co więcej, w ten sposób chce się rozwiązać problemy wszystkich krajów jednocześnie, a przy tym także uporządkować prawodawstwo, kończąc z pojedynczymi, wprowadzającymi spore zamieszanie przypadkami ratowania rynków, takimi jak niemiecka pensja minimalna, czy francuskie i belgijskie zakazy odbywania w kabinie pauzy weekendowej.

Oczywiście wprowadzenie powyższych przepisów w życie silnie zależy od Komisji Europejskiej. Bardzo istotne będzie tutaj zakończenie rozmów z Niemcami, którzy udzieli właśnie Komisji Europejskiej odpowiedzi na pytania dotyczące pensji minimalnej, analizowaną teraz przez prawników (informacja TUTAJ). Można się spodziewać, że powyższy pomysł wzbudzi raczej dezaprobatę u komisarz odpowiedzialnej za transport, choć z drugiej strony coraz otwarciej mówi się o poparciu dla Niemców wyrażanym przez komisarz zajmującą się sprawami socjalnymi.

Dodam jeszcze, że Włosi w swoim kraju kierowców płacą minimalną nie obejmą, gdyż takowa we Włoszech całkowicie nie funkcjonuje.

(Dzięki Tom!)


Poprzednie teksty na temat płacy minimalnej w Niemczech i we Francji można znaleźć TUTAJ.

To może Cię zainteresować:

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 2 komentarzy

  1. abc pisze:

    Proponuje zrównanie pensji, świadczeń ZUS, emerytur, cen w sklepach itd. Starej Uni z innymi krajami członkowskimi. Jak murzyny ze wchodu były potrzebne to się otwieralo granice, teraz jest placz bo ktoś może robic za 1/2 pensji. Czyli oznacza to ze pensje sa 2 krotnie zawyżone.
    Dyskryminacja to nie jezdzenie po ustalonej stawce minimalnej, kto może komus zabrnic jezdzic taniej?? Jeśli mu się to dalej oplaca to niech jeździ. Komu się nie oplaca zakańcza dzialalnosc. Proste prawa rynku.

    Jeśli chcemy rownosci to może wprowadzmy przepis by kazda firma z obcego kraju podlegala pod przepisy swojego macierzystego Panstwa?
    Niech np. LIDL, kaufland, VW, placi pracownikom 8.5euro na godzine i placi podatki w PL, a nie kase pompuje do Niemiec. A nie rzna nas na każdym kroku i drenują tylko PL.

  2. Men pisze:

    Te twoje proste prawa rynku to nazywa sie dumping cenowy, który karany jest na całym świecie. Teraz mowisz, że jeżdżąc za pól ceny się opłaca i nikt nie ma prawa ci tego zabronić. Wcześniej, jak trzeba było kierowcom więcej zapłacić był płacz że ledwo się opłaca działalność transportowa. Więc wyjaśnij w końcu jak jest.

Odpowiedz