OFERTY PRACYKONTAKT
665
Opublikowane 5 Listopad, 2018

Uchwyty na kubki wynaleziono 65 lat temu, ale wielu kierowców zawodowych zna je od niedawna

Samochodowy uchwyt na kubek, mogący utrzymać napój także w czasie jazdy, to wynalazek bardzo prosty i bardzo lubiany. Z jakiegoś jednak powodu jego popularyzacja zajęła dobre kilkadziesiąt lat. Wielu producentów wręcz sprzeciwiało się temu rozwiązaniu, a co najciekawsze, jako ostatnie uchwyty otrzymały samochody ciężarowe.

Historia uchwytów na kubki sięga jeszcze lat 50-tych. Jak łatwo się domyślać, za wynalazek ten odpowiadają Amerykanie, a wszystko związane jest z rozwojem fastfoodowych restauracji. Właśnie w latach 50-tych, za Oceanem pojawiła się moda na podawanie żywności bezpośrednio do samochodów. Zamówienie dowoziły kelnerki na rolkach lub po prostu prowadzono sprzedaż przez okienko.

Wraz z tą żywnością podano też oczywiście napoje. Żeby natomiast umożliwić ich przewożenie, na rynku pojawiła się cała grupa akcesoryjnych rozwiązań. W 1953, w Teksasie, opatentowany pierwszy uchwyt z dzisiejszym tego słowa znaczenia (grafika powyżej). Z tym tylko zastrzeżeniem, że montowano go do foteli, a nie do deski rozdzielczej. Pojawiały się też wynalazki bardziej nietypowe, jak na przykład magnetyczne tace, mogące utrzymać w czasie jazdy kubki wykonane z metalu.

W latach 60-tych i 70-tych Amerykanie stale dopracowywali swoje wynalazki, choć nadal głównie w wydaniu akcesoryjnym. Pojawiły się wówczas między innymi uchwyty mocowane do boczków drzwiowych, zahaczane o szparę okienną. Jest to rozwiązanie, które można znaleźć na rynku do dzisiaj.

W latach 70-tych uchwyty zaczęto też montować do długodystansowych wersji największych vanów, w Polsce zwanych “salonkami”. Samochody te zwykle otrzymywały drewniane elementy wnętrza, wzorowane na domowych meblach i dostarczane przez zewnętrznych producentów. A skoro już w tym drewnie rzeźbiono, przygotowywano także otwory na kubki.

Prawdziwa rewolucja przyszła natomiast w latach 80-tych. Wówczas, w 1983 roku, zadebiutowały Dodge Caravan oraz Plymouth Voyager (poniżej), czyli pierwsze minivany w historii motoryzacji. Samochody te wyróżniały się nie tylko świetnym rozplanowaniem wnętrza, ale też miały dwa fabryczne, umocowane na stałe, głębokie i w pełni użyteczne uchwyty na kubki. Znajdowały się one w desce rozdzielczej, w rozkładanej konsoli.

O ile mowa o samochodach amerykańskich, dalej było już z górki. Na rynku szybko pojawiły się minivany konkurencji, również wyposażane w w bezpieczne mocowanie na kubki. Z czasem rozwiązanie to trafiło także do aut innych segmentów, by już na początku lat 90-tych stać się zupełną normą.

Choć co ciekawe, nie dotyczyło to samochodów ciężarowych. Te zaczęły otrzymywać odpowiednie uchwyty dopiero pod koniec lat 90-tych, czy wręcz na początku XXI wieku. Amerykanie masowo modyfikowali wówczas swoje deski rozdzielcze, wygospodarowując miejsca na kubek, czy też montując uchwyty na dole pulpitu. Innymi słowy, fabryczne uchwyty na napój stały się w długodystansowych ciężarówkach normą dopiero 20 lat po tym, jak cieszyli się nim pierwsi posiadacze minivanów.

Również w Europie kubkowa zmiana nadeszła zauważalnie później. Tutaj istnienie uchwytów na napoje przez wiele lat wręcz negowano. Doskonałym przykładem może być wypowiedź prezesa koncernu Daimler, udzielona amerykańskim mediom. Wyznał on, że Mercedes-Benz przez lata blokował wyposażanie swoich samochodów w uchwyty na kubki. W ten sposób chciano przekonać kierowców do spożywania napojów przed trasą lub w czasie przerwy. Co więcej, mówi się, że pierwsze uchwyty na kubki pojawiły się w europejskich samochodach właśnie z uwagi na klientów z Ameryki. Prawda była bowiem taka, że Amerykanie nie chcieli drogiego auta klasy premium, w którym nie było gdzie postawić kawy.

Ostatecznie europejskie samochody zaczęły się robić napojoprzyjazne jakoś pod koniec lat 90-tych. Podkreślam jednak, że zaczęły, jako że jeszcze przeze wiele lat prezentowano samochody bez tego rozwiązania. Dotyczy to także samochodów użytkowych. Dla przykładu, w 2006 roku Fiat zaprezentował Ducato, które miało uchwyt na kubek tylko przed pasażerem. Kolejny przykład to Iveco Eurocargo, które jeszcze w 2015 roku potrafiło nie mieć kompletnie żadnego uchwytu.

Tak naprawdę dopiero o kilku lat można powiedzieć, że uchwyt na kubek to w europejskich samochodach – czy to w osobowych, dostawczych, czy w ciężarowych – jest zupełną normą. Choć więc pierwszy uchwyt na kubek opatentowano w 1953 roku, wielu europejskich kierowców zawodowych musiało na niego czekać przez sześć dekad.

Uwagę zwraca też pewien ciekawy fakt. Otóż trzeba pamiętać, że europejskie ciężarówki aż do połowy lat 90-tych były wyposażane w plastikowe zabudowy tunelu silnika. Umieszczano w nich rozmaite schowki i przegródki, a mimo to bezpiecznego miejsca na kubek nierzadko brakowało. Ba, myślano wówczas nawet o uchwytach na termosy, mających bardzo dużą średnicę. Gdy jednak przelaliśmy napój z termosu do kubka, musieliśmy wypić go na postoju lub ryzykować wylanie gorącego napoju w czasie jazdy.

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 10 komentarzy

  1. Madmike napisał(a):

    A wszyscy mówią że amerykanie to głupi naród.

    • Szymański napisał(a):

      Naród tępy i głupi, ale dotyczy to ogółu szarej masy ostatnich pokoleń, “normalni” też tam jeszcze są. A motoryzacja wygląda jak wygląda dzięki nim. Kierunkowskazy, zderzaki, radio w samochodzie i wiele innych dziś oczywistych rozwiązań to też z USA.

  2. jaceknie napisał(a):

    W latach 90-tych w Jelczach seria 400-ta na tunelu silnikach montowano tzw. piórniki i w nich było miejsce na kubek.

  3. jgdfjdgj napisał(a):

    w scanii P z 2016r, którą jeżdżę nie ma żadnego uchwytu na kubek i nawet nie widzę miejsca gdzie mógłby się znajdować

  4. Jacek napisał(a):

    Ducato do dziś uchwyt na kubek ma dostępny dla pasażera, kierowca ma do niego gorszy dostęp a do tego przy uchwycie znajdują się gniazda zapalniczek. Po wstawieniu kubka w uchwyt należy sprawdzić czy nie rozłączyło zasilania np. nawigacji.
    Co ciekaawe to parowozy miały nad drzwiczkami paleniska półkę przytwierdzona bezposrednio do stojaka kotła. Teoretycznie miała na niej stać bańka z olejem cylindrowym ale oprócz niej stały tam kanki z kawa lub herbata. Ewentualnie butelkę z herbata lub kawa owijało się szmatą i wciskalo za rure pary pomocniczej inzektora – temperatura w sam raz do picia gwarantowana.

  5. Rafał napisał(a):

    VOLVO FH 12 od ’93 miało otwierany schowek na środku konsoli na dwa kubki…
    Ojciec miał DAF-a 3300 z ’86 również miał dwa otwory na kubki lub termos…

    • Filip (autor 40ton.net) napisał(a):

      Co nie zmienia faktu, że do drugiej połowy lat 90-tych aż 4 na 7 producentów ciężarówek nie miało uchwytów w długodystansowych kabinach. W przypadku kabin na krótkie dystanse było jeszcze gorzej.

  6. Pangia napisał(a):

    Master Mk2 był produkowany do 2010 roku i też nie ma uchwytów na kubki. Znaczy jest coś przypominającego takie rozwiązanie, ale jest za małe, za niskie i trzyma się na plastikowym zatrzasku i szczerze wątpię, że byłoby w stanie utrzymać nawet puszkę energetyka 200 ml.

  7. Tomek Transeuropa napisał(a):

    Taki DAF XF – dopiero Euro6 (od 2014r.) ma uchwyty do kubków,we wcześniejszych XF-ach można było się posiłkować jedynie wgłębieniem w pokrywie lodówki.

  8. PiotrFr napisał(a):

    Najdłużej się Włosi opierali. Akurat wg mnie to głupi gadżet. Fajnie jak jest miejsce na jakąś butelkę a te uchwyty nie mają nic wspólnego z piciem kawy. W to można wsadzić jakiś napój kawopodobny najwyżej tak jak uwielbiają Amerykanie.

Odpowiedz





Dane wpisane w formularzu będą przetwarzane w celu dodania komentarza zgodnie z naszą polityką prywatności.