Która ciężarówka Euro 5 ma najlepszą kabinę, czyli porównanie siedmiu używanych ciągników – OCENA

porownanie_kabin_ciezarowek_euro5_38

Wstęp do poniższego tekstu znajdziecie TUTAJ.

Biorąc pod uwagę normy czasu pracy, można sobie wyliczyć, że przeciętny kierowca ciężarówki spędza rocznie za kierownicą około 2 tys. godzin. W przeliczeniu oznacza to jakieś 80-90 dni, co zaś pozwala nam stwierdzić, że kierowca spędza za kółkiem jedną czwartą swojego codziennego życia. To natomiast prowadzi nas do wniosku chyba oczywistego – miejsce, w którym ktoś przesiedzi tak ogromną ilość czasu, naprawdę powinno być przyjazne użytkownikowi. A która ciężarówka z rynku wtórnego zaoferuje nam tę przyjazność na najwyższym poziomie? Postanowiłem poszukać odpowiedzi na to pytanie, przeglądając się siedmiu ciężarówkom epoki Euro 5.

DAF XF105 Super Space Cab

Na pierwszy ogień idzie DAF XF105, czyli jedna z najpopularniejszych ciężarówek na polskich drogach, a jednocześnie też jedna z najstarszych kabin na rynku, wywodząca się jeszcze z drugiej połowy lat 80-tych, z modelu 95. Wraz z przejściem na normy emisji spalin Euro 5, a tym samym z podwyższeniem zawieszenia kabiny i unowocześnieniem wnętrza, DAF zaczął oferować samochód uchodzący za wzór ciężarówki do mieszkania. I faktycznie, można to zauważyć już po pierwszym kontakcie z tym pojazdem.

Pozycja kierowcy w DAF-ie to rzecz, do której bardziej określenie “może być” niż “tak powinno być”. Zakres regulacji kierownicy bezsprzecznie mógłby być większy, a do tego uwagę zwraca otoczenie kierownicy przez bardzo dużą deskę rozdzielczą oraz niewielka szyba przednia, czyli elementy ograniczające poczucie przestronności. Lepiej jest z fotelem, który pomimo obecności solidnych łóżek można mocniej odsunąć do tyłu i tym samym nawet więksi kierownicy nie powinni narzekać na niedobór przestrzeni. W kwestii ergonomii DAF ma też kilka słynnych wpadek, o których zapewne wielokrotnie słyszeliście. Stojący pedał hamulca często przeklinany jest przez kierowców, komputer podkładowy przekazuje tylko najbardziej podstawowe informacje, przywodząc przy okazji na myśli grafikę z wczesnych lat 90-tych, widoczność ograniczana jest przez słupek w bocznej szybie, zaś uchwyt na kubek mamy dopiero po wysunięciu spod łóżka lodówki. Z drugiej jednak strony układ wskaźników, kształt poszczególnych instrumentów, ulokowanie radia, a w pojazdach bez dużego wyświetlacza także miejsce na drobiazgi naprawdę nie są złe. Kierowcy mogą też docenić bardzo dużą popielniczkę, ogromną kuwetę na podręczne przedmioty oraz ukształtowanie deski rozdzielczej w fabryczny stolik.

A wypoczynek? Tutaj DAF XF105 w wersji Super Space Cab może naprawdę uchodzić za wzór. Po pierwsze, uwagę zwraca bardzo przytulne wykończenie kabiny, z wyjątkowo dobrze dobranymi kolorami. Chyba nie ma w kraju kierowcy, który nie dałby rady się w tym aucie wyprostować, sam tunel silnika jest niewielki i nie może denerwować, a do tego mamy naprawdę przepastne schowki. Na przednią szybą od tak umieścimy czy to zapasy na kilka tygodni, czy nawet kuchenkę mikrofalową, równie dobrze jest pod łóżkiem, a do tego uwagę zwraca spora lodówka o bardzo wygodnym układzie. Przy przygotowywaniu jedzenia można docenić stolik wysuwany z deski rozdzielczej oraz sam kształt deski rozdzielczej, a jednocześnie trudno nie zauważyć, że pomimo zastosowania szerokiego dolnego łóżka oraz rozbudowanej deski rozdzielczej poruszanie się po DAF-ie w żaden sposób nie jest uciążliwe. Do tego na liście zalet mamy także przyjemnie działającą drabinkę prowadzącą na górne łóżko oraz same łóżka. Te ostatnie ustawiono w idealnym odstępie od siebie, a znajdując na rynku wtórnym egzemplarz z materacami Xtra Comfort będziemy mogli liczyć na naprawdę doskonałe warunki snu. A na koniec warto zaznaczyć, że w czasie gdy my będziemy sobie wygodnie spali, proste i skuteczne zamki Night Lock będą broniły naszego “domu na kółkach” przed włamaniem.

Kilka zdjęć:

porownanie_kabin_ciezarowek_euro5_7 porownanie_kabin_ciezarowek_euro5_8 porownanie_kabin_ciezarowek_euro5_9 porownanie_kabin_ciezarowek_euro5_10porownanie_kabin_ciezarowek_euro5_11

Scania serii R Topline

Za przeciwieństwo DAF-a można uznać Scanię Topline, którą stworzono raczej o prowadzeniu pojazdu, niż o w nim mieszkaniu. Również i w tym przypadku charakter ten widać przy pierwszym kontakcie, zaś jedną z recept na sukces jest typowo szwedzka prostota.

Zacznijmy od faktu, że zarówno zakres regulacji kierownicy, jak i regulacji fotela, to w Scanii rzeczy po prostu mistrzowskie. Całość wykazuje skłonność do usadawiania kierowcy stosunkowo nisko, z kierownicą mocno pionowo, niczym w autach dostawczych, a co najważniejsze, efekt ten osiągniemy zarówno w przypadku kierowcy bardzo drobnych rozmiarów, jak osoby rozmiarów delikatnie mówiąc słusznych. Inna sprawa, że taka, a nie inna pozycja nie sprzyja widoczności, choć przynajmniej nie można narzekać na układ lusterek. Świetny jest za to układ stopni prowadzących do wewnątrz pojazdu, ustawionych niczym schody, a także szeroko rozumiane otoczenie kierowcy, z deską rozdzielczą na czele. W egzemplarzach zgodnych z normą Euro 5 bez problemu znajdziemy miejsce na drobiazgi, i to zarówno w egzemplarzach z deską najkrótszą, jak i z tą długą i uzupełnioną wyświetlaczami. Układ wskaźników, przycisków, czy też zagospodarowanie kierownicy są wręcz mistrzowskie, do wszystkiego sięgniemy ręką bez żadnego problemu, a do tego wspomniany prosty i przemyślany charakter okazuje się niezawodny pomimo aż 11 lat od premiery.

Dużo gorzej jest z przystosowaniem do mieszkania w kabinie. Fotele mocno wdzierające się do części sypialnej skutkowały naprawdę niewielkim dolnym łóżkiem, poszerzanym dwoma irytującymi elementami mocowanymi na zamek błyskawiczny, przy jednoczesnym przestawianiu oparć foteli. Trudno też nie zauważyć marnej jakości materacy oraz dziwnie rozwiązanych schowków nad przednią szybą, gdzie zamykana przestrzeń została ograniczona przez trzy schowki kompletnie otwarte. Kwestią problematyczną jest także dostęp do schowków umieszczonych pod łóżkiem, wszak nie w każdym egzemplarzu znajdziemy zewnętrzne drzwiczki otwierane po obu stronach nadwozia. Jeszcze gorzej jest ze stolikiem – ten Scania przewidziała przed fotelem pasażera, lecz problem polega na tym, że naprawdę ze świecą szukać go w autach używanych. Są jednak także i pewne zalety, w postaci naprawdę przemyślanych dodatków przy dolnym łóżku – mamy tam zestaw przełączników na praktycznym pilocie z kablem oraz siatkę na drobiazgi, czyli rozwiązania piękne w swej prostocie. Zaletą jest także przytulna kolorystyka, idąca w parze z przyjemną jakością wykonania i poczuciem dużej przestrzeni.

Kilka zdjęć:

porownanie_kabin_ciezarowek_euro5_33 porownanie_kabin_ciezarowek_euro5_32 porownanie_kabin_ciezarowek_euro5_31 porownanie_kabin_ciezarowek_euro5_34MAN TGX XXL

Po Scanii czas na jej kolegę z koncernu Volkswagena, czy kabinę typu XXL oraz MAN-a. Konstrukcja ta jest moim zdaniem prawdziwym paradoksem, wszak w całym porównaniu trudno o konstrukcję nowszą, wprowadzoną do użytku dopiero w drugim tysiącleciu, a jednocześnie próżno szukać tutaj jakichkolwiek ciekawych rozwiązań i całość sprawia wrażenie niemalże przestarzałego.

I tak na przykład we wnętrzu niemieckiej ciężarówki znajdujemy ograniczony zakres regulacji kierownicy, w przypadku mniejszych kierowców mogącej zasłaniać część wskaźników. Do tego dochodzą także ograniczone możliwości regulacji obu foteli, ograniczanych przez stosunkowo szerokie łóżko. Efekt tego rozwiązania jest taki, że za kierownicą próżno szukać większej ilości miejsca na nogi, podczas gdy kolana pasażera mogą po prostu wbijać się w kokpit. Kolejne obiekcje pojawiają się w przypadku ergonomii – owszem, Niemcy doskonale poradzili sobie z uporządkowaniem przycisków i stworzeniem czytelnych wyświetlaczy, ale za to podręczne schowki umieszczono bardzo daleko od fotela, a i konsola umieszczona po prawej stronie fotela kierowcy wydaje się być po prostu nieprzemyślana. A na koniec tych słabych punktów pojawiają się stanowczo zbyt duże obudowy lusterek oraz niełatwy dostęp do wysoko umieszczonej kabiny, przez trzy mocno oddalone od siebie stopnie.

A co z miejscem do mieszkania? Tutaj model TGX z kabiną XXL wypada bezsprzecznie lepiej. Ogromna szyba przednia oraz dodatkowe szyby po bokach co prawda zabiły poczucie przytulności, ale trudno nie czuć tutaj przestrzeni. Tunel silnika niemalże nie istnieje, deska rozdzielcza niemalże nie wdziera się do wnętrza, poruszanie się po wnętrzu to żaden problem i jedyne, co może w tej kwestii irytować, to wystająca spod łóżka lodówka, w wielu egzemplarzach zintegrowana ze stolikiem. Problem pojawia się jednak w sytuacji, gdy do kabiny XXL chcemy spakować większą ilość rzeczy – schowki nad przednią szybą nie należą do szczególnie dużych, a i pod łóżkiem zagospodarowanie przestrzeni mogłoby być lepsze.

Kilka zdjęć:

porownanie_kabin_ciezarowek_euro5_18 porownanie_kabin_ciezarowek_euro5_17 porownanie_kabin_ciezarowek_euro5_19porownanie_kabin_ciezarowek_euro5_20

Renault Magnum, model 2008

Kolejna ciężarówka, której kabinę weźmiemy pod lupę, to prawdziwa legenda pod względem przestronności. Mowa tutaj o Renault Magnum, czyli rozwinięciu modelu AE, który w 1990 roku zszokował użytkowników ciężarówek z całej Europy. W czasie gdy konkurencja nadal miała ogromne tunele silnika, zaś podwyższone kabiny z prawdziwego zdarzenia nie były dostępne u wszystkich producentów, AE miało płaską podłogę, niesamowite poczucie przestrzeni oraz na wskroś nowoczesną deskę rozdzielczą. A co zostało z tej nowoczesności do dziś?

Zasiadając za kierownicą modelu Magnum z końca produkcji od razu przypominamy sobie o historii tego pojazdu. I wcale nie mam tutaj na myśli tylko zmagań z wejściem do kabiny, które jest tak samo urokliwe, jak i irytujące, lecz mówię także o poczuciu doskonałej przestronności. Pod deską rozdzielczą mnóstwo jest wolnej przestrzeni na nogi, siedzi się stosunkowo daleko od bocznej krawędzi pojazdu, a wszystko tylko potęguje duża przednia szyba oraz regularne kształty całego nadwozia. Choć z drugiej strony sam kokpit kierowcy mógłby uchodzić za nowoczesny w połowie lat 90-tych, ale na pewno nie dziś. Ergonomia nie jest najlepsza, trudno pozbyć się wrażenia obcowania z bardzo tanim plastikiem, zaś dwa uchwyty wbudowane w deskę pomieszczą raczej jakieś miniaturki, niż kubki termiczne z prawdziwego zdarzenia. A do tego mamy niewielki wzdłużny zakres regulacji kierownicy, niewielkie lusterka umieszczone tuż przy słupku.

Pewne wspomnienie świetności znajdziemy także wypoczywając w kabinie modelu Magnum. Takie elementy jak zamykane schowki z wieszakiem na ubrania, podpora na stopy pasażera, czy też umieszczony nad nią stolik są tutaj od lat i pozostaje się z tego cieszyć. Bez większego problemu znajdziemy na rynku egzemplarz z obracanym fotelem pasażera, czy też wersję typu “salonka”, z dolnym łóżkiem przekształcanym w fotele ze stolikiem, a jednocześnie w samochodach wyprodukowanych od 2008 roku mamy także nowocześnie wysoki dach, z zadowalającą ilością schowków. Sporo przestrzeni na bagaże można znaleźć także pod oraz nad łóżkiem, choć niestety jest ona niedostępna od zewnątrz, zaś samo dolne łóżko ma w pełni wystarczające wymiary. Gorzej, że zamiast łóżka górnego zazwyczaj montowano miękki hamak, którego trudno nie przeklinać.

Kilka zdjęć:

porownanie_kabin_ciezarowek_euro5_23 porownanie_kabin_ciezarowek_euro5_24 porownanie_kabin_ciezarowek_euro5_25 porownanie_kabin_ciezarowek_euro5_22porownanie_kabin_ciezarowek_euro5_26

Iveco Stralis Cube Active Space

Renault Trucks oraz Iveco nierzadko konkurują pod względem cen pojazdów używanych, więc warto teraz przejść do popularnego Stralisa. Zresztą, zapoznając się z kabiną tego pojazdu szybko można zauważyć, że z modelem Magnum wspólne są tutaj nie tylko ceny, lecz także ogólne podejście projektantów do tematu aranżacji wnętrza.

Pod względem pozycji za kierownicą Iveco Stralis poprzedniej generacji kompletny przeciętniak. Mamy tutaj niewielki zakres regulacji kierownicy, a do tego warto zwrócić uwagę na pozycję pasażera, podobnie jak w MAN-ie mogącego wbijać kolana w pulpit. Pulpit kierowcy zaskakuje zaś kompletnym porozrzucaniem przycisków za kierownicą, niezbyt czytelnym wyświetlaczem komputera oraz ilością zmarnowanej przestrzeni. Deska rozdzielcza jest naprawdę spora, ale jednocześnie pozbawiona schowków i rozplanowana tak, że zarówno do przełączników, jak i do miejsc na podręczne przedmioty mamy po prostu daleko, zaś radio musiało powędrować nad głowę. Bez większego zarzutu są zaś lusterka boczne i rozmiar przedniej szyby, a także trudno nie zwrócić uwagi na stosunkowo niskie umiejscowienie kabiny, co ułatwia wchodzenie.

Przejdźmy jednak do przygotowania do wnętrza pod względem wypoczynku, wszak tutaj jest znacznie ciekawiej. Po pierwsze, podobnie jak w przypadku Magnum, Stralis często pojawia się na rynku wtórnym jako “salonka”, oferując tym samym pełnowartościowe miejsce do jedzenia lub też pracy przy komputerze. Kolejna rzecz to fakt, że pomimo zastosowania mocno ściętego dachu Iveco zdołało osiągnąć wrażenie przestronności wnętrza, w dużej mierze będące zasługą ustawianego pionowo górnego łóżka. Oczywiście nie udało się zniwelować negatywnego wpływu na pojemność schowków, których w “salonce” z pochyłym dachem po prostu nie może być dużo, ale za to samo górne łóżko jak najbardziej pozytywnie zaskakuje rozmiarem. Ponadto nie brakuje porządnej drabinki, dolne łóżko też jak najbardziej nadaje się do spania, a do tego zamontowano przy nim pomysłowy stolik na laptopa, przydatny przy oglądaniu filmów. Ogólnie rzecz biorąc ściany poprzedniej generacji Stralisa pełne są ciekawych schoweczków, czy też przetłoczeń, nie brakuje dwóch par schowków dostępnych od zewnątrz z i po prostu trudno nie zauważyć, że projektanci tego auta mieli naprawdę ciekawe pomysły. Szkoda tylko, że do ich wykonania używali wyjątkowo nieprzyjemnych materiałów.

Kilka zdjęć:

porownanie_kabin_ciezarowek_euro5_12 porownanie_kabin_ciezarowek_euro5_13 porownanie_kabin_ciezarowek_euro5_14porownanie_kabin_ciezarowek_euro5_15

Volvo FH Globetrotter XL

Po pięciu pojazdach o zupełnie różnym charakterze, w końcu dochodzimy do szwedzkiej klasyki, czyli do kabiny Globetrotter XL. Dwie dekady temu kabina ta, podobnie zresztą jak i całe Volvo FH12, była marzeniem wielu polskich kierowców, natomiast powszechnie uważa się ją za połączenie świetnego miejsca pracy z wyjątkowo ciasnym domem.

Trudno bowiem nie stwierdzić, że za sterem modelu FH odnajdzie się chyba każdy. Mamy tutaj odpowiednie zakresy regulacji i kierownicy, i fotela, zaś normą są fotele łamane w połowie, dające szczególnie duże możliwości. Na desce rozdzielczej panuje szwedzki porządek, w przypadku wersji pozbawionych wysuwanego wyświetlacza połączony także ze schowkami, zaś obsługa jakichkolwiek instrumentów pokładowych wprost nie może sprawiać problemu. Na desce rozdzielczej nie brakuje płaskiej przestrzeni, cieszy taki element jak uchwyt na butelkę wody i nawet do przełączników umieszczonych nad głową sięgniemy bez problemu, jako że szyba została mocno pochylona. Gorzej jest jednak z widocznością – tutaj pochylenie tylko przeszkadza, podobnie jak krótkie ramiona lusterek.

A co z miejscem do wypoczynku? Już po kilku minutach w kabinie Globetrotter XL można stwierdzić, że to konkurent raczej dla DAF-a XF105 Space Cab, czy też MAN-a XLX, a nie dla największych konstrukcji w klasie. Z uwagi na pochylenie przedniej ściany szwedzka konstrukcja jest po prostu bardzo ciasna. Dwa schowki nad przednią szybą niewiele zmieszczą, a mimo to mamy wrażenie, że jesteśmy wciśnięci między nie a górne łóżko. Co więcej, to ostatnie występuje zazwyczaj w konflikcie z dodatkowymi schowkami na bagaże, umieszczonymi na tylnej ścianie, a do tego jest bardzo krótkie i nietypowo łączy wąskie miejsce do wypoczynku z koniecznością łamania oparć foteli. Jeśli zaś chcemy rozłożyć sobie stolik, to musimy mieć w przypadku Volvo FH mnóstwo szczęścia, jako że niewielkie pulpity, mocowane do dolnego łóżka, pojawiają się w pojazdach używanych naprawdę nieczęsto. Zaletą jest tutaj więc tylko sensowny kształt samej deski rozdzielczej, dobre zagospodarowanie ścian przy dolnym łóżku oraz poczucie obcowania z naprawdę dobrym wykończeniem. Choć to ostatnie i tak niwelowane jest przez poczucie ciasnoty.

Kilka zdjęć:

porownanie_kabin_ciezarowek_euro5_29 porownanie_kabin_ciezarowek_euro5_27 porownanie_kabin_ciezarowek_euro5_28

Mercedes-Benz Actros MP3 Megaspace

Na koniec został nam zaś reprezentant koncernu Daimler. Czy w tym przypadku niemieckie uporządkowanie zostanie spożytkowane lepiej niż w MAN-ie? Jak najbardziej, a nawet można pokusić się o stwierdzenie, że kabina Actrosa Megaspace jest wyjątkowo dobrym kompromisem między miejscem pracy a miejscem zamieszkania, sprawnie łącząc kilka kluczowych elementów.

Pod względem możliwości dopasowania sobie pozycji Mercedes-Benz Actros na pewno nie jest aż tak dobry, jak jego szwedzka konkurentka. Można go tutaj określić jedynie poprawnym, zwracając jednak przy okazji uwagę na naprawdę dobry fotel, a także na doskonałą widoczność z kabiny. Lusterka ustawiono idealnie, szybka jest mocno pionowa, a słupki bardzo cienkie. Do tego dochodzi idealnie rozplanowana deska rozdzielcza, na której wszystko jest przemyślane i uporządkowane, a jednocześnie umieszczone z zasięgu ręki kierowcy. Pomyślano przy tym nawet o pasażerze, który podobnie jak kierowca ma swoje uchwyty na kubek oraz odpowiednią ilość miejsca na nogi. Na pochwałę zastępuje drążek skrzyni biegów umieszczony na dodatkowym wysięgniku, obronną ręką wychodzi nawet bardzo wysokie zawieszenie kabiny, dzięki zastosowaniu aż czterech stopni i na dobrą sprawę tylko radio umieszczone pod starodawnemu nad szybą jest skazą na tym świetnym obrazie.

Tymczasem pod wstaniu z fotela kierowcy od razu zauważamy nietypową wysokość wnętrza. Przy wzroście 190 centymetrów naprawdę niewiele brakowało, żebym musiał mieć lekko pochyloną głowę, co ma oczywiście związek z wysokim zawieszeniem szoferki. Z drugiej jednak strony uzasadnia to całkowicie płaska podłoga, a przy okazji trudno nie zauważyć, że tę stosunkowo niewielką przestrzeń Mercedes świetnie wykorzystał. Pojemność schowków naprawdę imponuje, zarówno pod łóżkiem, jak i nad szybą, a jednocześnie nie mamy tutaj poczucia przytłoczenia przez wszechobecną zabudowę. Podobnie jak w Iveco zastosowano dwie pary dostępnych od zewnątrz schowków, nie zabrakło porządnego stolika, a przy tym bardzo ciekawie rozwiązano dolne łóżko, które pozostanie jest wąskie, ale w rzeczywistości sporo pomaga dodatkowa wnęka, akurat na wysokości barków. Tymczasem na łóżku górnym miejsca jest już naprawdę sporo, nie brakuje schowków i sterowników, zaś jedna rzecz, która może się nie podobać, to niewygodny stopień do wchodzenia na górę, wmontowany w deskę rozdzielczą.

A po podsumowanie całego porównania zapraszam Was TUTAJ.

Kilka zdjęć:

porownanie_kabin_ciezarowek_euro5_2 porownanie_kabin_ciezarowek_euro5_1 porownanie_kabin_ciezarowek_euro5_3 porownanie_kabin_ciezarowek_euro5_4 porownanie_kabin_ciezarowek_euro5_5