baner665x124_3 665
Opublikowane 16 paź, 2017

Volkswagen Amarok Aventura 3.0 TDI – test 40ton.net – bardzo dużo zalet, ale niewiele ładowności

volkswagen_amarok_v6_test_40ton_01

Dwa litry to jednak za mało, powinniśmy zamontować tutaj V6 – najwyraźniej do takiego wniosku doszli pracownicy Volkswagena, odpowiedzialni za model Amarok. I tak, od ubiegłego roku, na rynku mamy zmodernizowanego Amaroka, dostępnego wyłącznie z 3-litrowym silnikiem V6 TDI. A jak z tym silnikiem jeździ, o tym opowiem Wam poniżej.

Przyczepę poproszę

Pickup, którego otrzymałem do testu, został wyposażony w najmocniejszy silnik w ofercie. Co więcej był to też najmocniejszy pickup, jakiego znajdziemy na całym europejskim rynku. I to naprawdę czuć – 224-konna jednostka, rozwijająca 550 Nm, nadała autu doskonałą dynamikę. Sam za siebie mówi zresztą fakt, że ten 2,2-tonowy samochód osiąga 100 km/h w zaledwie 7,9 sekundy. Auto dobrze się też prowadzi, ma dosyć bezpośredni układ kierowniczy i naprawdę świetnie hamuje. Choć przyznam też, że w codziennej jeździe Amarok raczej nie skłania do szaleństw. Wręcz przeciwnie, niemiecki pickup daje takie wewnętrzne poczucie spokoju, jest świetnie wyciszony, a do tego ma komfortowe, cicho pracujące zawieszenie.

Bezsprzeczną zaletą V6 TDI jest chęć do przyspieszania na niskich obrotach. Żadna „turbodziura” nie była wyczuwalna, a i w wyższej partii obrotów Volkswagen nie zaczynał tracić wigoru. Kto zamierza ciągać przyczepy, na pewno to doceni, zwłaszcza w dobie wszechobecnego „downsizingu”. Warto też wspomnieć o skrzyni biegów, liczącej osiem przełożeń – działała ona bardzo płynnie oraz szybko. Szkoda tylko, że ruszanie z drugiego biegu było możliwe tylko po przedstawieniu drążka w tryb manualny.

Zużycie paliwa? Przed odebraniem Amaroka z V6 TDI słyszałem na ten temat niezbyt optymistyczne opowieści. W rzeczywistości okazało się jednak, że jak na 3-litrowego pickupa ze stałym napędem na cztery koła, Amarok wcale spalaniem nie przeraża. Na autostradzie, przy 140 km/h autu wystarczało 11,5 l/100 km, na drogach krajowych można się było zmieścić w 8 litrów, natomiast średnie spalanie w Poznaniu oscylowało wokół 11-12 litrów. Są to wartości jak najbardziej akceptowalne.

volkswagen_amarok_v6_test_40ton_02 volkswagen_amarok_v6_test_40ton_03

Szeroki, ale też ciężki

Volkswagen Amarok V6 TDI okazuje się nie tylko najmocniejszym, ale także najszerszym pickupem na europejskim rynku. Licząc 195 centymetrów bez lusterek, auto zbliża się pod tym względem do amerykańskiej klasy „full size”. I co ważne, naprawdę widać to we wnętrzu, gdzie pasażerowie pierwszego rzędu siedzeń mają mnóstwo przestrzeni na wysokości barków. Nie dajmy się jednak zmylić – długość kabiny oraz jej wysokość to już wartości typowe dla pickupów średniej wielkości. Ogólne poczucie przestronności oraz ilość miejsca na tylnej kanapie są więc podobne, jak u konkurentów z Japonii. Typowo niemieckie są natomiast przednie fotele – twarde, mocno wyprofilowane, z wąskimi oparciami i rozsuwanymi siedziskami.

Szerokie nadwozie, oznacza praktyczną skrzynię ładunkową. I tak też jest, jako że europaleta mieści się między tylnymi nadkolami także dłuższym bokiem. Do tego mamy tutaj klasyczne punkty mocowania, umieszczone w podłodze i gotowe do działania bez żadnych „ceregieli”. Ponadto testowy Amarok był wyposażony w LED-owe oświetlenie skrzyni ładunkowej, odpowiednio duże lusterka oraz roletę skrzyni ładunkowej o nadspodziewanie lekkim działaniu. Naprawdę, ta ostatnia bardzo przyjemnie mnie zaskoczyła. Czego natomiast na pewno bym nie kupił, to orurowania umieszczonego na pace. Znacznie utrudniało ono bowiem boczny dostęp do ładowni.

A co z parametrami tonażowymi? Tutaj mamy dużą zaletę oraz dużą wadę. Pierwsza z tych rzeczy to fakt, że 3-litrowy Amarok może holować 3,5-tonową przyczepę. Jak już zresztą wspomniałem, auto wydaje się być do tego stworzone. Wada jest natomiast ładowność, a konkretnie jej brak. W przypadku testowego egzemplarza, z podwójną kabiną oraz bogatym wyposażeniem Aventura, do dyspozycji mamy zaledwie 624 kilogramy. Wynika to oczywiście z bardzo wysokiej masy własnej, przekraczającej 2,2 tony, przy 2,92 tony DMC.

volkswagen_amarok_v6_test_40ton_04 volkswagen_amarok_v6_test_40ton_05

Typowy Volkswagen

Wspomniałem o bogatym wyposażeniu. Czy jadąc Amarokiem mamy więc do czynienia z całym zestawem komputerów i elektroniki, podobnie jak wyglądało to w nowym Crafterze? O dziwo, nie. Choć wersja Aventura to z 224-konnym silnikiem to wydatek co najmniej 184 tys. złotych netto, samochód nie skręcał sam, ani też sam nie hamował. Auto jechało więc jak na pickupa przystało – będąc kierowanym.

Czym za to komputer sterował, to działanie układu napędowego. W najbogatszych wersjach Amaroka nie mamy bowiem klasycznego 4×4, a typowo volkswagenowski układ 4×4. Z tego samego też powodu testowy samochód nie został wyposażony w reduktor. Niemniej wspomniana już krótka jedynka daje w terenie spory potencjał, a do tego dochodzi system automatycznego hamowania na stromym zjeździe.

Co poza tym? Wewnątrz Amarok jest typowym Volkswagenem. Sterowaniem wszystkim jest intuicyjne oraz przyjemne, a do tego nie brakuje przemyślanych detali. Dla przykładu, ciekawym rozwiązaniem są tylne uchwyty na kubki, które umieszczono na tunelu wału napędowego i doposażono w wysoką, rozkładaną ramkę. Poza tym nie brakowało porządnych schowków, licznych gniazd do ładowania, bardzo wygodnego podłokietnika oraz wygodnego systemu składania tylnej kanapy.

Podsumowanie

Niestety, kwestia ładowności musi się w podsumowaniu pojawić. Za sprawą tych 624 kilogramów, typowo użytkowa eksploatacja Amaroka z podwójną kabiną będzie bowiem bardzo utrudniona. Poza tym Volkswagen Amarok z 3-litrowym V6 jest jednak samochodem bardzo udanym, mającym świetny silnik, przyjemnie działającą skrzynię biegów, bardzo dużo przestrzeni dla kierowcy oraz praktyczne nadwozie. Ponadto samochód wcale nie rujnuje zużyciem paliwa i jest po prostu przyjemny w codziennym obyciu.

Dodatkowe zdjęcia:

volkswagen_amarok_v6_test_40ton_08 volkswagen_amarok_v6_test_40ton_07 volkswagen_amarok_v6_test_40ton_12 volkswagen_amarok_v6_test_40ton_06 volkswagen_amarok_v6_test_40ton_09 volkswagen_amarok_v6_test_40ton_10 volkswagen_amarok_v6_test_40ton_11

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 9 komentarzy

  1. abc pisze:

    No to jeździliśmy tym samym egzemplarzem. Wg mojej opini przy tej cenie ładowność Amaroka nie ma żadnego znaczenia. Na pewno auto nie będzie ciężko pracowało w budowlance czy innej tego typu działalności. Fura typowa do lansu i ewentualnie uprawiania turystyki .
    Dzięki temu jazda na tylnych siedzeniach nie zabija pasażerów .
    Liczą się jak dla mnie możliwości ciągnięcia ciężkiej przyczepy i komfort jazdy.
    Przyspieszenie odczuciowo jest wręcz fantastyczne jak na ten wymiar i wagę. Twierdzę ,że aż za nadto.
    Cena, cena , cena.
    Na polskim rynku w tej cenie to raczej furory nie zrobi. Generalnie z powodu nikłej ilości sprzedawanych egzemplarzy VW może w ogóle zrezygnować z oferowania Amaroka V6.
    Szkoda. Jest szansa ,że auto będzie białym krukiem jeśli ta tendencja się nie zmieni.
    Jest to prawdopodobnie pierwszy i ostatni poważny pickup wśród wypierdków jakie oferuje konkurencja.

  2. abc pisze:

    Chciałem dodać – europejska konkurencja :-)

  3. abc pisze:

    No jeszcze pojawia się na dniach mutacja renówkowata w postaci MB X.
    Ale to mutacja skażona genetycznie a nie solidnie wypracowany produkt własny.

  4. dono pisze:

    Gaz Vepr wciaga go nosem.

  5. Pawel pisze:

    Mamy w firmie porównanie Amaroka z Hiluxem i VW kiepsko wypada. Akurat w firmie jest wersja 140KM z trochę uboższym wyposażeniem i dość mocno widać na nim upływ czasu (auto ma chyba 3 lub 4 lata). Fotele na dłuższych trasach są niewygodne, a samo auto o ile kiedyś było głośne, to teraz zrobiło się jeszcze głośniejsze, na pewno na trasy się nie nadaje. Kanapa z tyłu jest niewygodna, a po odsunięciu przednich siedzeń jest po prostu ciasno. Amarok dość szybko zakopuje się w terenie i ciężko go uznać jako auto terenowe. Hilux objeżdża go jak chce. Nie raz zdarzało się, że Amarok musiał być ratowany z opresji prze Hiluxa. Wersja 2,0 pali w mieście w okolicach 10-11l, czyli nie jest jakoś super oszczędna w porównaniu do V6. Hilux 3,0 o wiele lepiej sprawdza się w terenie, ma żwawszy i bardziej ekonomiczny silnik (przeciętnie pali 1l mniej niż Amarok), nie mówiąc już o tym, że ma wygodniejsze siedzenia. Na przestrzeni kulu lat okazało się, że Amarok jest autem o kiepskich zdolnościach terenowych, ma słaby silnik, który na dodatek dużo pali, nie nadaje się do wyjazdu w dalsze trasy (niewygodne fotele i ma tendencję do podskakiwania na nierównościach). Jedyny plus, to w sumie psują się w nim pierdoły i nie ma jakichś poważnych usterek, ale silnik czasem lubi łyknąć olej.

  6. 1234 pisze:

    Pawel – niestety Hila już nie ma bo silnik 2,4 to żart.
    W zamian za to VW daje teraz V6 czego nie ma nikt.
    Rozmowa jest o nowych wersjach a nie o historii.
    Poprzedniego Amaroka w ogóle nie rozważałem , głównie ze względu na silnik…a w zasadzie jego braku.

    • Walker pisze:

      Pod którymś postem też pisałem, że smiech na sali, że w nowym hiluxie jest tak mały silnik. Ale cóż. tamte czasy już nie wrócą a hilux 3.0 zawsze będzie nieporównywalnym wzorcem prawdziwego pickupa. mi osobiscie pod względem estetycznym nowy hilux jako tako się podoba, ale wrażenia z jazdy już mam gorsze niż w egzemplarzu 8 letnim

    • Pawel pisze:

      Nie wiem czy jeździłeś nowym Hiluxem 2,4, ale wydaje mi się, że silnik jest naprawdę bardzo żwawy. Na pewno lepiej się sprawuje niż Amarok 2,0 TDI 140 KM i wydaje mi się, że praktycznie nie ustępuje wersji 180 KM, a mniej pali. Co do V6, to dealerzy coś przebąkują, że do oferty ma wrócić Navara w wersji 3,0 V6

  7. najman pisze:

    Mamy w rodzinie dodge ram 5.7 hemi z instalacja gazowa, spalanie gazu 18-20 litrów przy normalnej jeździe, auto ciągnie przyczepę 3500kg jeszcze można wrzucić na pakę 1000kg. Przyspieszenie dźwięk są bajeczne, samochód bezawaryjny.

Odpowiedz