baner665x124 665

Opublikowane 22 maj, 2017

Scania „Zawsze na czele” w praktyce, czyli czego można spodziewać się po testach z podwójną obsadą

scania_zawsze_na_czele_2017_1

Nawet najlepszy samochód ciężarowy niewiele zdziała, jeśli nie będzie miał odpowiedniego kierowcy oraz sposobu zarządzania. Dlatego też w sierpniu 2015 roku Scania Polska rozpoczęła akcję marketingową „Zawsze na czele”, mającą promować kompletne rozwiązania dla transportu. Od tamtego czasu, przez półtora roku, z programu skorzystało 56 przewoźników dotychczas niezwiązanych z marką Scania. Teraz natomiast „Zawsze na czele” wkracza na kolejny etap. W barwach akcji pojawiły się więc ciężarówki nowej generacji, a skorzystać z nich będą mogły także firmy kupujące już wcześniej pojazdy marki Scanie. Czy jednak jest to projekt, którym naprawdę warto się zainteresować? W ostatnich dniach miałem okazję się o tym przekonać.

Akcja w teorii

Założenie „Zawsze na czele” jest dosyć wyjątkowe. Ten stworzony w Polsce program przewiduje bowiem prezentację samochodu ciężarowego, rozbudowane szkolenie z ekonomicznej jazdy oraz możliwość kontaktu z systemem zarządzania flotą. Co więcej, wszystko to prezentowane jest w normalnym, dwutygodniowym użytku, w czasie którego nad wybranym firmowym kierowcą pieczę sprawuje doświadczony w trener. W praktyce wygląda to tak, że przez pierwszy tydzień prezentowana ciężarówka jeździ w podwójnej obsadzie, składającej się z firmowego kierowcy oraz trenera. Wspólnie przemierzają oni Europę, zgłębiając tajniki ekonomicznej jazdy i prezentując jak oszczędna może być dana ciężarówka. W drugim zaś tygodniu ten sam kierowca rusza w trasę w pojedynkę, podczas gdy trener obserwuje jego osiągnięcia na ekranie komputera, za pośrednictwem układ telematycznego. Szkolenie jest tutaj więc kontynuowane telefonicznie, natomiast przewoźnik zyskuje potwierdzenie, że wyniki odnotowane w pierwszym tygodniu, lub przynajmniej do nich zbliżone, jak najbardziej pozostają możliwe do osiągnięcia.

Wnętrze mojej naczepy:

scania_zawsze_na_czele_2017_3

Założeniem programu jest prezentowanie ciężarówek w konfiguracjach typowych dla naszego rynku. Dlaczego też „Zawsze na czele” rozpoczęło się od ciągników Scania R410 oraz R450 z kabinami typu Highline. Teraz natomiast, w ramach odmłodzenia floty, trenerzy oraz kierowcy ruszą w trasę dwoma ciągnikami siodłowym nowej generacji (R450 A4×2NA Highline), jednym zestawem przestrzennym nowej generacji (R450 B6×2*4LB Highline), a także jednym ciągnikiem siodłowym poprzedniej generacji Streamline (R450LA4×2MEB Highline).

Ponadto oficjalnymi partnerami akcji są firmy Michelin, Wielton oraz Wesob. Dlatego też wszystkie pojazdy zostały wyposażone w najnowsze wydanie opon Michelin X Line Energy, legitymujące się klasą AAA pod względem oporów toczenia. Wielton dostarczył naczepy dla wszystkich trzech ciągników siodłowych, natomiast Wesob to autor zabudowy dla zestawu przestrzennego.

Na czym polegał test

Przyznacie, że już sam fakt wysyłania doświadczonego kierowcy na tygodniowy trening w podwójnej obsadzie brzmi bardzo ciekawie. Czego więc w praktyce może spodziewać się tutaj pracownik firmy transportowej, a także jego szef? Aby to sprawdzić, 11 maja miałem okazję wcielić się w rolę uczestnika akcji, a więc siąść za kierownicą jednego z wymienionych powyżej zestawów, w towarzystwie trenera marki Scania. Z tym jednak zastrzeżeniem, że w trasie nie spędziłem tygodnia, lecz około pół dnia, przemierzając 300-kilometrową trasę z 22-tonowym balastem. Przejazd ten zaczął i skończył się w miejscowości Biała Panieńska na drodze krajowej nr 25. Po drodze przejechaliśmy zaś przez Kalisz, obwodnicę Sieradza, drogę S8, autostradę A1, węzeł w Strykowie, autostradę A2 oraz okolice Konina, wszystko kończąc kolejnym odcinkiem trasy nr 25. Na pierwszej stacji Orlen za Strykowem przewidziany był krótki postój, a ponadto na A2 znajdował się remontowany odcinek, przenoszący ruch na przeciwległą jezdnię. Dodam jeszcze, że wydarzenie rozpoczęło się w czwartek około godziny 10 i miało miejsce w pierwszy naprawdę pogodny dzień po okresie deszczowym. W praktyce oznaczało to więc sporą ilość pojazdów rolniczych, które wyjechały także na drogi krajowe Dodam też, że wiatr stał się zauważalny dopiero na autostradzie A2, wiejąc od północy, a więc w boku zestawu.

Widok na trasę przejazdu:

Moim trenerem był w czasie jazdy Sebastian Kukawski, działający na co dzień w Szkole Jazdy Scania, a wcześniej będący m.in. instruktorem nauki jazdy na kategorię C+E, a także po prostu kierowcą zawodowym. To właśnie on miał sprawić, że pomimo niezbyt dużego doświadczenia oraz raczej przelotnych znajomości z nowymi Scaniami, zdołam zgłębić tajniki ekonomicznej jazdy i wykręcić naprawdę dobry wynik. Ponadto za mną miały jechać jeszcze dwa inne zestawy z dziennikarzami oraz trenerami, a na kolejny dzień zaplanowany był przejazd trzech kolejnych załóg. Zadaniem każdego z uczestników było oczywiście osiągnięcie jak najniższego zużycia paliwa, przy jak najwyższej średniej prędkości.

Akcja w praktyce

Główne zasady ekonomicznej, a jednocześnie efektywnej jazdy są wszystkim dobrze znane. Trzeba skutecznie przewidywać sytuację na drodze, poruszać się możliwie płynnie i zachowywać pełen spokój. Szybko okazało się jednak, że „płynnie, spokojnie i przemyślanie” w pojęciu Sebastiana, a „płynnie, spokojnie i przemyślanie” w formie obserwowanej na co dzień, to dwa dosyć różne pojęcia.

Trenerzy „Zawsze na czele” przyznają, że w czasie tygodniowych tras z kierowcami jedną z najważniejszych kwestii jest prędkość. Nawet w przypadku dalekich tras zalecają oni poruszanie się z prędkością około 83 km/h, twierdząc że jest to wartość najbardziej efektywna. I tak też było w czasie przejazdu testowego, kiedy Sebastian zalecał rozpędzanie się do maksymalnie 83 km/h. Ponadto na drogach krajowych utrzymywaliśmy okolice przepisowego 70 km/h, natomiast w przypadku pojawienia się informacji o terenie zabudowanym, Sebastian zalecał toczenie się bez tempomatu już sześć, a nawet siedem słupków przed znakiem. Wielu z Was zapewne stwierdzi, że taka jazda byłaby najwolniejszą trasą w życiu. Wiele do myślenia daje jednak fakt, że samochody wyprzedzające i tak spotykaliśmy przy kolejnym traktorze lub kolejnej sygnalizacji świetlnej. Co więcej, średnia prędkość z całego 306-kilometrowego przejazdu, w 1/3 wiodącego po zatłoczonych drogach krajowych, a w 2/3 po drogach szybkiego ruchu, wyniosła jak najbardziej rozsądne 66 km/h.

Sebastian, którego serdecznie pozdrawiam:

scania_zawsze_na_czele_2017_2

Kolejny ciekawy przykład z przejazdu dotyczy wykorzystywania warunków geograficznych. Trzeba tutaj bowiem zaznaczyć, że moja Scania R450 miała na pokładzie tempomat przewidujący topografię terenu, lecz na testowej trasie znał on tylko odcinek ze Strykowa do Konina. Oznacza to wiec, że zarówno na drogach krajowych, jak i na S8 oraz A1, Scania zdana była na mnie oraz na rady Sebastiana. Co przewidywały więc te ostatnie? Dla przykładu, zwiększania prędkości o nawet kilkanaście km/h miałem dokonywać przy pomocy przycisku na tempomacie, dodając 1 km/h średnio co sekundę. Dzięki temu zautomatyzowana skrzynia biegów nie redukowała i pozwalała wykorzystać maksymalny moment obrotowy, dostępny już wokół 1000 obr./min. Co więcej, to naprawdę działało, jako że w opisywany sposób bez problemu rozpędziłem się z 58 do 70 km/h na… dwunastym biegu. Do tego dochodziły także odpowiednie reakcje na mniejsze wzniesieniach, polegające nie tylko na rozpędzaniu się na zjeździe, ale także na zmniejszaniu prędkości na tempomacie w czasie podjazdu. Tutaj po raz kolejny polegało to na pojedynczych wciśnięciach przycisku, zazwyczaj co kilka sekund, gdy wskaźnik chwilowego spalania przekraczał 30 l/100 km. W ten sposób zwalniałem więc o 3-4 km/h, aby zaraz odzyskać tę prędkość na zjeździe.

I tak, słuchając się rad Sebastiana, dojechałem z powrotem do miejscowości „Biała Panieńska”, czyli do miejsca startu. Wynik? Komputer wskazał 21,6 l/100 km średniego spalania przy 66 km/h średniej prędkości. Był to najlepszy wynik z tego pierwszego dnia testu, choć, co ważne, nadal nie najlepszy z całej akcji. Dzień później Zbigniew Majerowski z redakcji „Trucks&Machines” uzyskał bowiem fantastyczne 20,8 l/100 km. Przypomnijmy, z 22-tonowym ładunkiem, w 1/3 po drogach krajowych.

scania_zawsze_na_czele_2017_5 scania_zawsze_na_czele_2017_4

To może Cię zainteresować:

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 17 komentarzy

  1. opona pisze:

    Ale jak to tak, przecież nie da się spalić z 20tonami mniej niż 30l/100km. :)

  2. Tomasz Mocny pisze:

    I tu rodzi się pytanie… Po cholerę te wszystkie systemy, które notabene sporo kosztują, skoro kierowca i tak musi przyciskac tempomat o jeden km co sekundę, toczyć się 6 słupków przed znakiem itd…

  3. Michal pisze:

    Ciekawe ile by spalil przy 24t , i jak by czas gonil np piatek

  4. Berto42 pisze:

    Ok. A tak z przymrużeniem oka- jak test wypada po założeniu magnesu? Czy inteligentna scania ma magnes na wyposażeniu? R-ki w szufladach miały. Mój kolega pracujący e jednej z polskich firm mówi ze morofologii juz nie robi- ilość magnesu jak u noworodka. PS jeżeli te wszystkie ciekawostki będą szły w parze z podwyżka ?!?!????? …… Szerokości koledzy

  5. Mad mike pisze:

    Mi pali 30 i mniej nie chce,do Madrytu przez Irun,potem malaga i do kraju.30 to norma.

  6. Filip (autor 40ton.net) pisze:

    Zmiana w tekście: waga balastu wynosiła 22 tony, a nie 20 ton. Musiałem to źle zapamiętać. Oczywiście bardzo przepraszam za pomyłkę!

  7. Arkare pisze:

    66 km/h średnia prędkośc… Dziękuje tyle w temacie :) W testach zawsze wychodzi 20/100 tylko czemu w normalnej eksploatacji okazuje się dużo więcej…

  8. darro pisze:

    W UK w tesco tez kazano jezdzic wolniej.Rowne 80 km/h.Szybko zrezygnowano bo mercedesy zaczely wiecej palic.Czemu?Bo ta predkosc nie pasowala skrzyni biegow.Non stop zmieniala jeden w gore jeden w dol.No to teraz panowie kierowcy jak spedytor bedzie poganial trzeba mu powiedziec ze jade zwasze na czele.Czel korka ktory tworze.

  9. Vikingfiord pisze:

    Mój Actros 2013rok mp4 450 euro5,820tys km nalotu można powiedzieć że stary dziad przy takich scaniach a wcale bym się nie powstydził normy. Średnia z maja 22.6 l/100km średnia prędkość 74km/h tyle że stała linia z Niemiec do Finlandii przez pribalty i tony od 10 do 15.
    Jak ktoś mnie pyta o spalanie to nie odpowiadam bo każdy patrzy na mnie jak na debila….

  10. DawiD pisze:

    Ta… fajna trasa testowa a ja zapraszam tych instruktorów z tymi skakankami 410 na testy na trasę : Kraków > Brzesko> Nowy Sącz> Limanowa >Mszana Dolna> Lubień> Kraków. i niech pokarzą klasę nawet z tymi 22 tonami…

  11. niech lepiej pochwala sie ile wyszlo z tankowania i czy km sie zgadzaly.u kumpka wszystkie scanie zanizaja normy nawet o 4 litry.

  12. 410 pisze:

    Nasze R410 26-28 z kompa a z tankowania 3-4 litry więcej. Scania dobrze wychodzi na papierze.

  13. dono pisze:

    Scania, zawsze na czele korka- swietny tekst kolego. Teraz sefy sie napatrza na te zdjecia i beda rewolucje robic, normy na 22,5. Druga sprawa, ze duzo kierowcow jezdzi jak balwany w stylu „wiesniak z BMW E30”. Moze beemka to sie da, ale duzym niezbyt.

  14. WildS pisze:

    Już dzwonię do szefa, żeby kupił kilka traktorów i chłopaki co mają doświadczenie rolnicze na pauzie wyjadą traktorami a pozostali będą jechali 70, żeby na zjeździe z unii do domu oszczędności zrobić. W UK nie zrobili, w Beneluxie nie zrobili, w Niemczech nie zrobili ale w PL specjalnie do Poznania pójdą starą dwójką za traktorami, żeby przyoszczędzić. 😉

    A poza tym – jak się komuś nie spieszy bo sobie jedzie na wycieczkę to może się bawić w takie mulenie 50-70 km/h. Zrobisz kółko, kilka godzin i koniec przygody. Ani nie goni cię czas ani na następny dzień czas na tacho ci nie potrzebny….

    Gdy jeszcze były starsze auta i nie było viatola to pamiętam, że najspokojniej i najbardziej zrelaksowanym się jechało na magnesie (jeśli tylko inspekcja nie stała ;)). Nie było tacha, które poganiało, był cały dzień albo noc. Można było sobie spokojnie zjechać coś zjeść, odpocząć a i tak się dojechało.

Odpowiedz