baner665x124_3 665
Opublikowane 23 paź, 2017

Pozwy przewoźników przeciwko „wielkiej siódemce” – przegląd żądań z poszczególnych krajów

kartel_normy_euro

Poniżej zamieszczam tekst przygotowany przez serwis Trans.INFO. Pod krótkim wstępem, dotyczących między innymi udziału poszczególnych firm w zmowie cenowej, można znaleźć bardzo ciekawe informację o pozwach zbiorowych. Przestawiają ona jaką skalę przybrała ta sprawa w Europie, jak ogromnych odszkodowań oczekują przewoźnicy i jak wielu zdecydowało się na walkę w sądzie. Zapraszam więc do lektury.


Do grona przewoźników, którzy ucierpieli na zmowie cenowej producentów ciężarówek, dołączyli właśnie klienci Scanii. Niedługo sprawa ma ulec przedawnieniu, dlatego coraz więcej przedsiębiorców w pośpiechu szykuje się do pozwu zbiorowego. W skali całej Unii Europejskiej, ze wstępnych szacunków wynika, że firmy mogą wywalczyć odszkodowania rzędu​ ​nawet​ ​100​ ​mld​ ​euro.

W lipcu 2016 r. Komisja Europejska wypracowała porozumienie, rozstrzygające sprawę zmowy cenowej największych europejskich producentów pojazdów ciężarowych: MAN-a, DAF, Daimlera, Iveco oraz Volvo/Renault.

Rekordowe​ ​grzywny​ ​w​ ​historii​ ​Unii​ ​Europejskiej

W wyniku tego na koncerny nałożono prawie 3 mld euro grzywny. W przypadku Scanii Bruksela musiała prowadzić dochodzenie w ramach standardowej procedury. Po jej zakończeniu we wrześniu, Scania​ otrzymała 880,5 mln euro kary.

“Decyzja Komisji Europejskiej oznacza koniec naszego dochodzenia w sprawie trwającego bardzo długo, bo 14 lat, kartelu. Ta zmowa cenowa dotknęła bardzo wielu przewoźników drogowych w Europie, bo Scania i inni producenci samochodów ciężarowych w kartelu produkują więcej niż 9 na 10 sprzedawanych w Europie średnich i wielkich ciężarówek” – oświadczyła unijna komisarz ds. konkurencji Margrethe Vestager.

Warto zauważyć, że kara dla Scanii nie należy do największych. Daimler zapłaci 1 mld euro grzywny, DAF niewiele mniej, bo 753 mln. Na MAN nałożono 1,2 mld euro kary, ale koncern uniknął zapłaty, ponieważ poinformował KE o kartelu i dlatego został z kary zwolniony. Dla Iveco, Volvo/Renault i Daimler zmniejszono grzywny o 10 proc., ponieważ koncerny zgodziły się na współpracę. Łącznie kary wyniosły 3,8 mld euro

Trzeba​ ​było​ ​konkurować,​ ​a​ ​nie​ ​współpracować

Decyzja Komisji Europejskiej spowodowała, że Scania automatycznie trafiła do grupy obecnie już siedmiu producentów, przeciwko którym europejscy przewoźnicy wkrótce wytoczą swoje ciężkie działa. Będzie to największy wspólny pozew przedsiębiorców w historii naszego kontynentu.

Jak twierdzi Margrethe Vestager, produkowane przez wspomnianą siódemkę pojazdy ciężarowe przewożą prawie 3/4 transportowanych w UE ładunków. Dlatego właśnie koncerny mają decydujące znaczenie dla europejskiej gospodarki i dlatego też powinny konkurować ze sobą, a nie zawierać tajne porozumienia. Teraz tysiące prawników w Unii i dziesiątki tysięcy firm szykują się do batalii o odzyskanie gigantycznych pieniędzy.

Przewoźnik​ ​może​ ​odzyskać​ ​10​ ​tys.​ ​euro​ ​za​ ​ciężarówkę

Jak dotąd w Unii Europejskiej nie było podobnych spraw, dlatego nikt dokładnie nie jest w stanie oszacować kwoty, jaką mogą odzyskać firmy przewozowe. W końcu należy uwzględnić zachowania rynkowe ostatnich 14 lat i wziąć pod uwagę rozwój stosowanej w pojazdach technologii.

Prawnicy, którzy inicjują wspólny pozew szacują, że szkody wynoszą ok. 10-20 proc. wartości nowej ciężarówki (za każdy zakupiony pojazd). Oznacza to, że transportowcy mogą odzyskać około 10 tys. euro za każdy nabyty ciągnik. Całościowo europejscy przedsiębiorcy mogą zatem otrzymać do 100 mld euro odszkodowania.

Do​ ​kogo​ ​w​ ​sprawie​ ​zbiorowego​ ​pozwu?

Przyłączyć się do pozwu mogą osoby fizyczne lub prawne, które w okresie od 1997 do 2011 r. dokonały zakupu przynajmniej jednej wyprodukowanej przez wspomnianą siódemkę ciężarówki powyżej 6 t. Prawo dochodzenia przysługuje zarówno nabywcom pojazdów na rynku pierwotnym, jak i wtórnym. Zgłaszać się należy do zrzeszeń lub kancelarii prawnych, szykujących się do zaskarżenia producentów.

Koszty postępowania ma ponieść strona przegrana, czyli najprawdopodobniej będą to producenci ciężarówek. Natomiast firmy, zgłaszające roszczenia, praktycznie nie poniosą żadnych wydatków.

Prowizje są pobierane tylko w przypadku wygranej, a ich wysokość zależy od kancelarii (podmiotów pozywających producentów). Wynoszą one od kilkunastu do kilkudziesięciu procent od uzyskanego odszkodowania. Wygrana przewoźników jest pewna, zatem firmy nie ryzykują niczym, a mają spore szanse na odzyskanie należności.

zmowa_cenowa-2

Zmowa​ ​cenowa​ ​zmobilizowała​ ​transportowców​ ​do​ ​walki

Polska

W czasie trwania zmowy cenowej w Polsce dokonano zakupu ok. 150 tys. ciężarówek. Poszkodowanych reprezentuje m.in. kancelaria TransLawyers Widuch i Wspólnicy, która w tej kwestii współpracuje z berlińską kancelarią oraz z amerykańskim funduszem, a także Kancelaria Prawna Iuridica, do której jak dotąd zgłosiło się 182 przewoźników, ubiegających się o odszkodowanie za zakup ponad 2,2 tys. ciężarówek.

Oszacowanie faktycznej liczby poszkodowanych w Polsce firm jest bardzo trudne. Można tylko oszacować liczbę zakupionych pojazdów w czasie trwania zmowy cenowej. Zgodnie z danymi Kancelarii Prawnej Iuridica, w okresie od 1997 do 2011 r. polscy przedsiębiorcy kupowali średnio 15 tys. ciągników rocznie. Prawnicy informują, że spodziewają się odzyskać ok. 7 tys. euro za jeden ciągnik.

Możliwe​ ​drogi​ ​dochodzenia​ ​odszkodowania

Jak twierdzi Anna Widuch, radca prawny z Kancelarii Prawnej Translawyers Widuch i Wspólnicy, dróg dochodzenia odszkodowania od producentów ciężarówek jest kilka: od pozwu zbiorowego przed sądem polskim, po scedowanie swoich roszczeń na jeden podmiot, który ma możliwości i fundusze na pozew przed sądem właściwym w kraju producenta.

“Mimo iż pierwsza opcja – pozew w Polsce – wydaje się być najłatwiejsza, to wiąże się z podstawowym problemem, jakim jest czas i wykonalność polskiego wyroku na terytorium np. Niemiec. Po wygranej przed polskim sądem trzeba będzie jeszcze przeprowadzić dodatkowe postępowanie w kraju producenta (np. Niemczech) w celu uzyskania klauzuli wykonalności takiego polskiego wyroku i dopiero potem skierować go do egzekucji. Samo postępowanie – nawet jeżeli zminimalizowane w kosztach poprzez pozew zbiorowy – wymaga wkładu finansowego ze strony przewoźnika. Dlatego warto rozważyć inne opcje” – komentuje Anna Widuch.

Kancelaria informuje, że na rynkach – nie tylko w Polsce – pojawiły się fundusze i fundacje (głównie z kapitałem zagranicznym), gromadzące roszczenia przewoźników. Takie podmioty reprezentowane przez krajowe kancelarie występują z pozwem zbiorowym przeciwko producentowi w kraju, gdzie jest to najkorzystniejsze dla prowadzenia sprawy.

“Założeniem w tym modelu jest zdjęcie kosztów postępowania i konieczności udziału w sprawie z przewoźnika, w zamian za określoną wartość wygranego odszkodowania. Rozwiązanie to wydaje się być odpowiednie dla klientów, którzy nie chcąc ponosić kosztów i ryzyka procesu, mogą jednak swoje roszczenie w znacznej części zaspokoić” – twierdzi Anna Widuch.

zmowa_cenowa-3

Niemcy

Przewoźnicy z Niemiec spodziewają się odzyskać ok. 400-800 mln euro. Zgodnie z szacunkiem niemieckich prawników, w okresie zmowy cenowej przedsiębiorcy naszego zachodniego partnera zakupili łącznie ok. 200 tys. ciężarówek.

Do pozwu szykują się następujące kancelarie: Mingers & Kreuzer, Kwag Rechtsanwälte, Rückoldt, Ringel und Coll, Bartholl & Rehbehn Rechtsanwälte in Partnerschaft oraz Korten. Fehr. Partner.

Związek logistyczny BGL utworzył wraz z partnerami konsorcjum, które gromadzi poszkodowanych na platformie truck-damages.com/de. W tej chwili reprezentują firmy, które kupiły łącznie 90 tys. ciężarówek, z czego 40 tys. było zakupionych w Niemczech, 50 tys. natomiast – za granicą.

Do pozwu mogą dołączyć członkowie BGL i osoby niezrzeszone (różnica polega tylko na prowizji w przypadku wygranej – członkowie zapłacą 28 proc., niezrzeszeni – 33 proc.).

Hiszpania

Jak podaje hiszpański dziennik “El País”, przewoźnicy w czasie zmowy dokonali zakupu nawet 300 tys. ciężarówek i będą żądać aż 2,5 mld euro odszkodowania. Inne źródła, np. kancelaria Hispajuris, która gromadzi przewoźników do wspólnej sprawy, mówi o 150-200 tys. pojazdów.

Austria

Nie wiadomo, jakiego odszkodowania będą się domagać Austriacy. Wiadomo natomiast, że w grę wchodzi kwota za zakup ok. 100 tys. pojazdów. Kwestią pozwu zajmują się kancelarie: Poduschka Anwaltsgesellschaft mbH, Fink Kolb Rechtsanwälte i Benedikt Wallner Rechtsanwalt GmbH.

Wielka​ ​Brytania

Brytyjskie zrzeszenie Road Haulage Assiotiation, które jednocześnie wytoczy proces producentom informuje, że spodziewa się zwrotu ok. 3,9 mld funtów (18,7 mld złotych) za zakup około 650 tys. ciężarówek. Straty, jakie oszacowało RHA, wynoszą 6 tys. funtów (ok. 29 tys. zł.) na jednym ciągniku.

Francja

Liczba potencjalnych poszkodowanych we Francji wynosi około 36 tys. firm, które w okresie 14 lat funkcjonowania kartelu zakupiły 700 tys. ciężarówek. Wiadomo, że Francuzi będą żądać zwrotu kilku miliardów euro. Sprawą zajmuje się m.in. kancelaria Hausfeld, która już reprezentowała 80 tys. przypadków we Francji i 200 tys. z innych krajów UE.

Holandia

W Holandii do pozwu można się przyłączyć do stowarzyszenia Transport en Logistiek Nederland (TLN), które reprezentuje 5,5 tys. swoich członków.

Szwecja

W Szwecji poszkodowanych reprezentuje związek Swedish Association of Road Transport Companies. Organizacja występuje w imieniu 6 tys. członków

Rosja

Rosjanie prawdopodobnie wystąpią o zwrot około 30 mln euro (zakup ok. 3 tys. pojazdów). Sprawą zajmuje się m.in. kancelaria Pleshakov, Ushkalov & Partners.

Warto zaznaczyć, że przewoźnicy mogą się bezpośrednio zwrócić do producentów ciężarówek i żądać rekompensaty. Oczywiście, trzeba się liczyć z tym, że wysokość odszkodowania​ ​będzie​ ​w​ ​takiej​ ​sytuacji​ ​dużo​ ​niższa,​ ​niż​ ​w​ ​przypadku​ ​pozwu​ ​zbiorowego.

Odszkodowania​ ​nie​ ​tylko​ ​za​ ​zmowę​ ​cenową

Niektórzy prawnicy nie ograniczają się tylko do odszkodowań za z góry ustalone ceny ciężarówek. Przedstawiciel litewskiej kancelarii Jurex twierdzi, że ich partnerzy w Holandii posiadają dokumentację, z której wynika, że ukryte przed klientami technologie pozwoliłyby przewoźnikom na zupełnie inne oszczędności paliwa, niż miało to w rzeczywistości miejsce.

Jelena Cvirko, adwokat kancelarii Jurex w rozmowie z portalem vz.lt twierdzi, że to stwarza podstawę do kolejnego pozwu, którego celem ma być zwrot nadpłaconych środków za paliwo.

Autor tekstu: Artur Łysionok

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 8 komentarzy

  1. Kajus pisze:

    Przewoźnicy nie powinni dostać nic bo w ostateczności za ten wałek zapłacił zwykły szary człowieczek. Przewoźnik i koszt „lizingu”, paliwa etc wliczył w koszt. Koszt + prowizje pokrył powiedzmy producent jogurtu ktory transport wynajął i doliczył go do ceny oferowanego jogurtu, potem marże hurtowników i sklepikarzy plus po drodze podatki i w efekcie zapłacił za to Kowalski z Maliniakową. Nałożyć miliardowe kary na koncerny a pieniadze przeznaczyć na … działalność charytatywną. Pamiętacie w PL aferę z kartami pojazdów do aut sprowadzanych i zwrot 500zł (czy tam 450). Tez zwrotu nie otrzymywał handlarz/firma sprowadzająca i sprzedająca auto mimo tego ze praktycznie to ona zapłaciła za tą karte tylko zwrot dostawał klient bo wiadomym było ze karta jest kosztem wliczonym w cenę auta.

    • truck3r pisze:

      „Przewoźnik i koszt „lizingu”, paliwa etc wliczył w koszt.”

      Wliczyć w koszt a dostać zwrot to dwa inne pojęcia. Doucz się. Wbrew temu co twierdzisz przewoźnikom należy się rekompensata.

      • dono pisze:

        Niestety Kajus ma racje. Przewoznik nie placi za to wszystko. De facto wszystkie podatki i koszty fukcjonkwania ponosi klient, bo tylko dla klienta jest gospodarka. Firma nie doklada ze swoich, tylko bierze prowizje z tego co zaplaci klient w sklepie „U Kazi” w Kopydlowie. Gdyby nie zmowa, to klient mialby tanszy jogurt. Gdyby paliwo bylo tansze lub podatki nizsze, to tez cena jogurtu i kazdego innego towaru idzie na dol. Przewoznik nic by nie odczul, bo jego marza sie nie zmienia.

        • joka pisze:

          Naprawdę wierzysz w to co napisałeś? Stawki za transport są takie same dla tych co jeżdżą nowym sprzętem czy starym. Czy ty uważasz że jak bierzesz nowe auto to firma od jogurtu daje ci wyższą stawkę?

          • dono pisze:

            Co to ma do rzeczy? Przeciez napisano, ze kolejni wlasciciele tez moga wystapic o odszkodowanie. Tez przeplacili w wyniku zmowy. Pisalem o ogolnym ksztalcie gospodarki, a nie o… zreszta moze sam do tego dojdziesz. Jesli nie to trudno, nie ma przymusu.

    • Tomek pisze:

      Dokładnie tak. Przewoźnicy, którzy mają wysokie obroty specjalnie kupują nowy sprzęt, żeby generować koszty i nie płacić podatków.

      • joka pisze:

        Ja wiem że to dla Ciebie trudne, sądząc po twoich wypowiedziach ale każdy koszt jaki ponosi firma odlicza się od dochodu a nie od podatku a to są dwie różne sprawy więc nie pisz tu bredni typu nie wiem ale się wypowiem.

  2. dono pisze:

    Tylko polscy producenci zachowali sie uczciwie.

Odpowiedz