baner665x124_3 665
Opublikowane 28 kwi, 2017

Porównanie przyspieszenia ciągnika siodłowego na prąd z typowym ciągnikiem o silniku diesla

W nawiązaniu do tekstu:

36-tonowa ciężarówka z fabrycznym zasilaniem wodorowym, pochodzącym z osobowej Toyoty Mirai

Osiągi obiecywane przez projektantów elektrycznych ciężarówek potrafią przyprawić o zawrót głowy. Dla przykładu, słynny już ciągnik siodłowy Nikola One ma oferować aż 1000 KM, a i ciągnik zaprezentowany niedawno przez Toyotę też nie jest wiele gorszy. 670 KM to w końcu wynik, którego nie znajdziemy w ofercie większości ciężarówek spalinowych. Ponadto dochodzi do tego fakt, że maksymalny moment obrotowy pojawia się tutaj już na samym starcie, a na maksymalną moc czeka się znacznie krócej niż w popularnych dieslach. Jak więc przyspieszanie elektryczną ciężarówką będzie wyglądało w praktyce?

Aby na to pytanie odpowiedzieć, Toyota postanowiła porównać dwa pełnowymiarowe zestawy z naczepami, ważące około 16 ton. W pierwszym z nich naczepa ciągnięta jest przez spalinowego Kenwortha T680, natomiast w drugim mamy Kenwortha T660, do którego Toyota zamontowała silnik elektryczny z ogniwami wodorowymi. Film z tego porównania widzicie poniżej:

Jak widać, elektryczny pojazd nie dał żadnych szans spalinowemu konkurentowi. Sama Toyota podaje, że jej konstrukcja przejechała wyznaczony odcinek w 8,9 sekundy, podczas gdy fabryczny pojazd z dieslem potrzebował na to aż 14,6 sekundy. Ma być to zasługa właśnie dużej mocy maksymalnej (670 KM), niezbyt wysokiego, ale za to rozwijanego od zerowych obrotów maksymalnego momentu obrotowego (1800 Nm), a także braku typowej skrzyni biegów, spowalniającej pojazd zmienianiem przełożeń.

Szkoda tylko, że Toyota nie podała żadnych informacji na temat pojazdu spalinowego, który wystąpił w nagraniu, ani nawet nie określiła długości testowego odcinka. Stwierdzono jedynie, że porównywalny pojazd miał „bardzo wydajnego” diesla, a także widać, że bezsprzecznie jest to model T680, będący typowym amerykańskim ciągnikiem do transportu długodystansowego. W standardzie pojazdy ten mają silnik Paccar MX-13, świetnie nam znany z DAF-ów XF. W amerykańskiej specyfikacji rozwija on od 405 do 510 KM i osobiście obstawiałbym, że właśnie taką jednostkę miał pod kabiną ciągnik z nagrania. Choć z drugiej strony nie jest to w żaden sposób pewne, jako że na życzenie T680 dostaje także mniejszy silnik Paccar MX-11 oraz amerykańskie jednostki marki Cummins, o mocy od 320 do 605 KM. Zagadką pozostaje też skrzynia biegów, jako że mamy tutaj pełną ofertę przekładni Eaton Fuller, mających 10, 13, 15 lub 18 biegów i występujących zarówno w wersji manualnej, jak i zautomatyzowanej.

To może Cię zainteresować:

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 7 komentarzy

  1. hugo pisze:

    Teraz pozostaje jeno porównać zasięg na jednym tankowaniu/ładowaniu oraz odpowiednio czas tankowania pojazdu i ładowania baterii.

  2. Lubuszanin pisze:

    No to busiki miejcie się na baczności na podjazdach pod góreczki :)

  3. Diesel pisze:

    Jeszcze posadziłbym tutaj dwóch niezależnych kierowców, nie wiadomo czy w dieslu były optymalnie zmieniane biegi.

  4. iveco pisze:

    Tadek i tak swoim Premium oblatuje tego na wodór pod górki bez redukcji

  5. Seba pisze:

    Chciałbym zobaczyć tego typu porównanie, ale odzwierciedlające codzienne warunki. Pełny, załadowany zestaw, górki, pagórki, korki etc. Jak wówczas wyglądałby wynik tego typu porównania? Pewnym jest że era diesla się skończy kiedyś, przynajmniej na krótkich dystansach, w jakiejś dystrybucji. Póki co jednak, diesel na długich dystansach jest raczej nie zastąpiony.

  6. yogi pisze:

    Nie mamy danych ale sądzę, że hybryda by się sprawdziła. Tylko lobby samochodowe nie zrobi wała lobby rafineryjnemu. Paliwa, smary ciężarówki wpierdzielają większość do transportu. 2x rodzaje hybryd wspomagająca 2 podobne silniki, które z systemem KERS by z górki hamował i ładował a na startach i pod górę wspierał i napędzał zmniejszając zużycie. Lub mniejszy silnik Diesla jest prądnicą dla dużego silnika elektryczne też z odzyskiem energii. Technologia jest ekologia by była i to EURO7 i 8 ale jak to bywa kasa, kasa a ta eko to też półściema. Moment silnika elektrycznego jest nieosiągalny problem jest tylko magazynowanie prądu ale ta technologia jest nazywa się odzysk energii. Sądzę, że idzie wydłużyć zasięg jednego tankowania trzeba tak jak stacji jest dużo zrobić stacje ładowania to mala skrzyneczka z kabelkiem tańsze jak sama stacja.

  7. Zbyszek pisze:

    Yogi – czy wiesz że zrobienie stacji ładowania to nie problem,, problem to zapewnienie tyle energii w tym miejscu – to nie są małe Kilowaty – druga sprawa – czas ładowania – wątpię by było to porównywalne z czasem tankowania ON. Kolejna sprawa – przechowanie dużej energii wymaga dużych napięć – będziemy jeździć na gigantycznej baterii,, nie daj boże jak coś zrobi zwarę – teraz 12 czy 24 V z 215 Amperami potrafi spalić auto,, a co dopiero viększe napięcia. Co prada są już spore doświadczenia z wózkami akumulatorowymi – ale to całkiem inne moce, inne czasy ładowania, inna specyfika jazdy. Czas pokaże jak to się naprawdę zacznie – lub skończy.

Odpowiedz