baner665x124_3 665
Opublikowane 8 maj, 2016

„Baza ludzi umarłych” jako propozycja na niedzielę, czyli film oparty na powieści niejakiego Marka Hłaski

Jeśli jeszcze nie macie pomysłu na to, co obejrzeć przy niedzielnym obiedzie, to mam dla Was klasyczną propozycję, jako że Czytelnik Michał przypomniał mi z rana jakże wspaniały film „Baza ludzi umarłych”. Ta produkcja z 1959 roku jest ekranizacją powieści Marka Hłaski, czyli popularnego pisarza, tworzącego w latach 50-tych i 60-tych, a z zawodu będącego kierowcą ciężarówki. Hłasko wykonywał ten zawód przez dobre kilka lat, a momentami nie była to taka zwykła praca, jako że na przełomie 1950 i 1951 roku pisarz jeździł dla Bazy Transportowej w Bystrzycy Kłodzkiej. Poruszał się on tam w wyjątkowo trudnych, górskich warunkach, a wspomnienia z tego okresu stały się inspiracją do napisania książki „Następny do raju”, na której bazowała następnie „Baza ludzi umarłych”.

Oglądając ten świetny film warto zwrócić uwagę na nietypowy przekrój ciężarówek eksploatowanych w polskich górach. Były to przede wszystkim konstrukcje amerykańskie, a tym samym wywodzące się bezpośrednio z II Wojny Światowej. W ramach pomocy dla frontu wschodniego Amerykanie wysyłali je w ogromnych ilościach do Związku Radzieckiego, zaś kiedy walki się skończyły, część pojazdów została w Polsce. Z drugiej jednak strony ciężarówki to w tym filmie tylko tło dla wspaniałej historii, inspirowanej przeżyciami jednego z najciekawszych pisarzy okresu PRL-u. Marek Hłasko zasługiwał bowiem na miano prawdziwego buntownika, nie stroniącego od alkoholu, romansującego z Agnieszką Osiecką, mającego liczne zatargi z władzą, niejako zmuszonego do emigracji na Zachód i niestety też bardzo młodo zmarłego. Dosyć jednak wstępu, zapraszam do oglądania, a jeśli spodoba Wam się poniższy film, to polecam zainteresować się także książkami autorstwa samego Hłaski.

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 2 komentarzy

  1. antyK pisze:

    Z ciekawości spytałem wujka Googla na temat kariery Hłaski jako kierowcy ciężarówki bo już kiedyś obiło mi się o uszy ile prawdy jest w tej legendzie o Hłasce. Oto co znalazłem: w okresie pracy w Bystrzycy Kłodzkiej (na przełomie 1950-1951) nie bardzo mógł tam być kierowcą ciężkiego sprzętu bo miał dopiero 16lat!!! Urodził się przecież w 1934 roku. Przepracował tam 6 tygodni (całe sześć) jako pomocnik kierowcy. Owszem w wtedy wieku 16 lat po porzuceniu szkoły miał już prawo jazdy ale kategorii IIIA czyli mógł prowadzić samochody i ciągniki z przyczepą o nośności max 1,5 tony!!!(chodzi pewnie o ładowność a nie DMC nie sprawdzałęm dokładnie co to za kategoria ale na pewno nie ciężarówka o dużym DMC). Przypuszczam że do zwózki drewna w tej bazie mieli ludzi z kategorią I a nie 16letniego szczawika. Jako kierowca pracuje jeszcze w Warszawie gdzieś do połowy 1953 roku (ma nie więcej niż 19lat wtedy)i kończy karierę szofera. Nie znalazłem informacji o tym żeby w tym okresie zdał na wyższe kategorie prawa jazdy. Zatem pracował po prostu jako kierowca ówczesnego dostawczaka i z wiekszymi ciężarówkami nie miał nic wspólnego. Cóż jako pisarz miał bujną wobraźnię i potrafił dorobić sobie niezłą legendę która trwa do dziś jak widać. A swoją drogą ile takich Hłaskich nieznanych szerzej pbliczności można spotkać teraz w trasie na parkingach naszej zjednoczonej Europy.

  2. krcr pisze:

    Wiesz co? Za ten zwrot „niejaki Marek Hłasko” to w dziób powinieneś dostać :)
    Nie był bynajmniej niejaki…

    @antyK, gdyby wczytać się w biografię Hłaski, to takich rzeczy jest tam pełno. On sam często opowiadał o swoim życiu przedstawiając często zmienne wersje.

Odpowiedz