Star 1142 Turbo z 1996 roku, zachowany w oryginale – Polskie Ciężarówki 07/2023

Witam w kolejnym, już ostatnim w tym roku artykule z serii „Polskie Ciężarówki”. To seria przygotowana przy współpracy z fotografem Heńkiem Anielskim (Ciężarówki w obiektywie spottera), a skupiamy się tutaj wyłącznie na produktach polskiego przemysłu motoryzacyjnego, przedstawiając je na sesjach zdjęciowych i opisując historie ich właścicieli. Wszystko po to, by uchronić te pojazdy przed zbyt wczesnym zapomnieniem. Dotychczasowe artykuły z tej serii znajdziecie pod tym linkiem, a kolejnych kandydatów do sesji możecie zgłaszać pod adresem [email protected].

Wstęp do tego tekstu zacznę od przypomnienia książki “STAR Kolebka Polskiej Motoryzacji”, autorstwa Roberta Przybylskiego. Jeśli czytaliście artykuły z jej fragmentami, zapewne pamiętajcie, jak wielkim wyzwaniem było dla Stara stworzenie silnika z turbiną. Starachowiccy inżynierowie już na początku lat 80-tych sygnalizowali, że bez turbodoładowanych jednostek ich produkty nie będą miały przyszłości na rynku, zwłaszcza w sprzedaży eksportowej. Sytuacja gospodarcza w Polsce była jednak tak trudna, że na rozpoczęcie produkcji takich silników trzeba było czekać aż do połowy lat 90-tych. Wówczas firma została do tego po prostu zmuszona, gdyż wolnossąca jednostka nie byłaby w stanie spełnić norm Euro 1 i Euro 2.

Pierwsze kilkadziesiąt Starów 1142 Turbo wyjechało od dealerów w 1994 roku. Kolejny rok przyniósł stopniowe zwiększanie dostaw, a w połowie 1996 roku nadeszły szczególnie symboliczne zmiany. Silnik wolnossący zupełnie zniknął wówczas z oferty, klienci mogli kupić już tylko wersję Turbo, Star przeprowadził też modernizację nadwozia, a produkcja modelu 1142 osiągnęła rekordowy poziom, wynoszący 1,6 tys. egzemplarzy. W kolejnych rocznikach ten wynik ulegał już tylko zmniejszeniu – w 1998 roku po raz ostatni przekroczono poziom 1 tys. sztuk, a rocznik 2000, ostatni w historii tego modelu, opiewał na dokładnie 4 egzemplarze. Wszystko to razem więc sprawiło, że Starów 1142 Turbo powstało po prostu niewiele.

Dzisiaj znalezienie takiego pojazdu w dobrym stanie nie jest już prostą sprawą. Zresztą, nie było podobno proste nawet dziewięć lat temu, gdy swojego Stara kupował Marek Kanaszewski z Zezulina Niższego w województwie lubelskim. Dopiero po długich poszukiwaniach dotarł on do Krakowa, gdzie znajdował się egzemplarz od pierwszego właściciela, garażowany przez każdą zimę i nadal mający folię na jednym z foteli. Technicznie można było określić go „igłą”, turbina nadal była oryginalna, korozji uniknęły nawet błotniki, a wszystko to pomimo przebiegu ćwierć miliona kilometrów – sporego jak na Stara, który przetrwał do współczesności.


Marek jest związany z branżą transportową już od ponad czterech dekad, a dawna, ciężka motoryzacja to dla niego wielka pasja. Na przestrzeni lat posiadał między innymi Stara 200, trzy Żuki, Robura w wersji furgon, czy autobus marki Berliet, a zakup modelu 1142 Turbo był czymś w rodzaju realizacji dawnego marzenia. Prowadzenie tego pojazdu określił czystą przyjemnością i powrotem do historii, choć zdarza się też, że ciężarówka służy mu po prostu do pracy. Jest to transport produktów rolnych, w tym przede wszystkim wiśni oraz brokułów, który w ciągu dziewięciu lat pozwolił przejechać kolejne 50 tys. kilometrów.

Mając wcześniej do czynienia z wersjami wolnossącymi, właściciel bardzo chwali wariant z turbodoładowaniem. Faktycznie porusza się on znacznie sprawniej, nadąża za współczesnym ruchem, jest cichszy, a przez dziewięć lat wymagał tylko wymiany materiałów eksploatacyjnych. Spalanie z ładunkami do 6 ton wynosi około 22 litry na 100 kilometrów. Choć co ciekawe, ta wersja Turbo wcale nie była mocniejsza od wariantów wolnossących. Nadal osiągała ona około 150 KM, podobnie jak wersje bez turbiny. Znacznie zwiększono jej jednak moment obrotowy, osiągając 500 zamiast 432 Nm. Moment ten pojawiał się też o 400 obr/min wcześniej, znacznie ułatwiając pokonywanie wzniesień i rozpędzanie ze startu stojącego.

Oczywiście wewnątrz kabiny nie da się ukryć, że model 1142 Turbo był produktem z minionej epoki. Za unowocześnionym nadwoziem, całkiem sprawnie przeprojektowanym przez wrocławskie ASP, nadal kryło się bowiem miejsce pracy rodem z lat 80-tych. Kierowca miał tam do dyspozycji radio, ogrzewanie, wspomaganie kierownicy, trzy miejsca bez zagłówków, lampkę do jazdy i to w większości tyle. Sam Marek tutaj przyznaje, że oferta mogłaby też przewidywać zawieszenie pneumatyczne, wariant z większa ładownością oraz kabinę sypialną. Z drugiej strony, dla osób, które nigdy nie widziały 1142 Turbo od środka, zaskoczeniem może być niski i wąski tunel silnika. Udało się go zachować dzięki przeniesieniu turbiny do tyłu, za jednostkę napędową.

Na koniec podkreślę, że prezentowana ciężarówka nie była nigdy odrestaurowywana. Możemy tu więc zobaczyć oryginalny wystrój i wykończenie pojazdu, zachowane dzięki dbałości dwóch właścicieli. W momencie wykonywania zdjęć licznik wskazywał 298 tys. kilometrów, a tabliczka znamionowa obwieszczała 27 lat od opuszczenia fabryki.

Pełna sesja zdjęciowa: