Dwa ciągniki Scania R360 Hybrid – o 30-40% mniejsze spalanie na trasach do Niemiec

W tym artykule napęd elektryczny wystąpi w bardzo uniwersalnej postaci. Zasięg nie będzie żadnym problemem, podobnie jak przestoje pod ładowarkami, a średni miesięczny przebieg 10 tys. kilometrów ma być możliwy do osiągnięcia bez żadnych problemów. Wszystko dlatego, że nie będą to pojazdy całkowicie elektryczne, lecz ciężarówki hybrydowe. 

To jedne z pierwszych ciągników tego typu w całej Europie i oficjalnie dwa pierwsze dostarczone na holenderski rynek. Mowa więc o naprawdę ogromnej nowości, na którą zdecydowała się firma Rowill Transport, z myślą o przewozie materiałów sypkich między Holandią a Niemcami. Zwykle firma wybierała do takiej pracy Scania R410, a więc wersje 410-konne, z 13-litrowymi silnikami diesla. Tym razem postanowiono jednak na wersję R360 Hybrid, która w której 360-konny, 9-litrowy diesel łączy się ze 192-konnym elektrykiem.

Zasięg na samym prądzie na pewno nie będzie imponujący, z wynikami rzędu 10-15 kilometrów. To jednak zupełnie wystarczające, gdyż ciężarówka ma korzystać z prądu w trzech konkretnych sytuacjach. Pierwszą z nich będzie rozpędzanie ze startu stojącego lub pokonywanie stromych wzniesień, gdy elektryk wspomoże niewielkiego diesla, zapewniając doskonałą dynamikę. W drugiej sytuacji mówi się o jeździe na samym prądzie, a będzie to końcowe dojeżdżanie do miejsc za- i rozładunku, w otoczeniu terenu zabudowanego i przy niewielkich prędkościach. Trzecia sytuacja to natomiast sam proces rozładunkowy, gdy bateria zasili elektryczna przystawkę mocy, pozwalając na „kiprowanie” z wyłączonym silnikiem spalinowym.

Wszystkie trzy wymienione powyżej sytuacje to momenty szczególnie newralgiczne dla zużycia paliwa. Stąd też założenie, że R360 Hybrid zużyje nawet 30-40 procent mniej paliwa niż wspomniany, spalinowy wariant R410. Choć wiele będzie też tutaj zależało od umiejętności kierowców i stąd też szczególna umowa zawarta z marką Scania. Kierowcy prowadzący oba hybrydowe ciągniki przez dwa lata będą przechodzili proces nadzoru i szkolenia. W  ten sposób chce się ich nauczyć poprawnych zasad korzystania z hybrydy, na czele z efektywnym hamowaniem silnikiem elektrycznym. To ostatnie będzie rzeczą wyjątkowo istotną, gdyż to właśnie hamowanie oraz zjeżdżanie ze wzniesień ma odpowiadać za ładowanie baterii, odzyskując przy tym energię. Będzie to więc taka sama zasada, jak w hybrydowych autach osobowych.

Pod względem użyteczności na międzynarodowych trasach, pojazdy mają oferować podobne parametry, jak ciągniki z silnikami diesla. Sypialne kabiny ze średnim dachem pozwolą na odbywanie pauzy, natomiast DMC zestawu ustalono na aż dwa sposoby. W Holandii może ono wynosić nawet 50 ton, choć producent zastrzega, że podczas jazdy na samym prądzie nie można przekraczać 40 ton. Poza tym w Niemczech też oczywiście obowiązuje norma 40-tonowa. Masa własna ciągników ma wynosić 7,5 tony, co zbyt dobrym wynikiem niestety nie jest, ale sięgnięto za to po lżejsze naczepy z aluminiową konstrukcją nadwozi i podłogą wykonaną z tworzyw sztucznych.

Na koniec dodam, że hybrydy są niestety droższe od pojazdów spalinowych, z uwagi na obecność dodatkowego silnika oraz ciężkiej baterii. Ba, nawet wspomniane naczepy na pewno nie były sprzętem tanim. Dlatego też Rowill Transport zainwestowało w te pojazdy w ramach bliskiej współpracy ze swoim stałym klientem. Ten chciał bowiem skorzystać z ekologicznego wizerunku, będąc przy tym gotowym, by zapłacić nieco więcej za transport.