transfactor3665
Opublikowane 6 mar, 2017

Niemcy znowu zatrzymali transport samochodów w „firance” – polskiej firmie nakazano przeładunek

samochody_osobowe_w_firance

W połowie lutego (tutaj) pisałem o zatrzymaniu polskiego zestawu przestrzennego, który przewoził samochody osobowe. Niemcy uznali wówczas, że pojazd nie może kontynuować trasy w taki sposób, gdyż ładunku nie dało się odpowiednio zabezpieczyć. Następnie otrzymałem również sporo zdjęć od Was (bardzo dziękuję!), pokazujących, że przewóz samochodów w taki sposób jest dosyć powszechnym zjawiskiem, także przy wykorzystaniu prowizorycznych stojaków. Tym istotniejsza dla wielu polskich przewoźników jest więc wiadomość, którą opublikowała pod koniec ubiegłego tygodnia niemiecka policja.

Chodzi tutaj o zatrzymanie kolejnego transportu samochodów osobowych w zwykłej zabudowie z firanką. Wszystko wydarzyło się w miniony czwartek, na autostradzie A5, kiedy ciężarówka była w drodze do Kassel. Jak się okazało, również i w tym przypadku dwa samochody były częściowo podniesione, zapewne utrzymując się na specjalnych stojakach. I tak samo jak poprzednio, niemieccy policjanci uznali, że taka forma przewozu zagraża bezpieczeństwu. Dlatego też 51-letniemu Polakowi zakazano kontynuowania trasy, nakładając na firmę karę w wysokości 2 tys. euro, a także nakazując przeładunek samochodów na ciężarówkę przystosowaną do tego typu transportu.

To jeszcze nie koniec tematu. Poniżej zamieszczam bowiem wypowiedź Czytelnika Tomasza, który miał okazję pracować przy tego typu transportach. Również od Tomasza otrzymałem zamieszczone pod tekstem zdjęcia.

Pracowałem w dosyć dużej firmie z Wieruszowa, zajmującej się tylko i wyłącznie transportem do Wielkiej Brytanii i powrotami do Polski. Do Anglii woziło się wszystko, na przykład meble do sklepów IKEA, lodówki, czy pralki. Natomiast na powrocie woziło się auta, i to nie tylko z przeznaczeniem na części, ale też takie do normalnego użytku.

Proces polegał na tym, że spedytor podsyłał adresy aukcji, z których owe pojazdy trzeba było pozbierać. Nie zawsze była to jedna aukcja, ale zdarzało się często nawet sześć, czyli tyle, ile pojazdów „dało się” zabrać (przypominam, że nie ciągnęliśmy lor, lecz firanki). Pod pozbieraniu trzech aut jechało się na wyznaczony punkt, w którym zazwyczaj pracowali Polacy. Tam obywało się tzw. podnoszenie załadowanych aut, za odpowiednią opłatą. Ja rozkładałem stojaki, które miałem w „paleciarze”, pracownik firmy podnosił samochód i wtedy ja ustawiałem stojaki pod podwoziem. Jak wszystko było podniesione, dopiero jechało się po resztę. Sami Anglicy na aukcjach podnosili nam auta do momentu, aż jednego gościa przygniotło. Wtedy powiedzieli, że więcej podnosić nie będą.

I z tak załadowaną naczepa, ze stojakami, których nie trzymało nic oprócz pasów, wracało się do Polski. Wszystko co tydzień, nawet z Glasgow, głównie do Poznania, Wrześni, Jarocina. Ja pracowałem tak 2 miesiące, więcej nie dałem rady. Co ciekawe, byłem dosyć często kontrolowany przez VOSA (DVSA) i nic z tego nie wynikało, poza sprawdzeniem legalności przewożonych aut.

transport_z_anglii_samochody_na_stojakach_1 transport_z_anglii_samochody_na_stojakach_2 transport_z_anglii_samochody_na_stojakach_3

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 14 komentarzy

  1. Z taką praktyką i doświadczeniem na Wyspach by brali kierowcę z zamkniętymi oczami 😀

  2. Marcin pisze:

    Pan Tomasz przypinając audi na stojaku pasem za felge, to inteligencją za bardzo się nie popisal.

  3. Argi pisze:

    według mnie, takie zabezpieczenie ładunku to totalna „lipa”. W razie „W” wszystko leci. Bałbym się ciągnąć taką naczepę. Zdarzało mi się wozić różne dziwne „kwiatki” pod firanka, praktycznie niemożliwe do solidnego zabezpieczenia. Stres wtedy jest dla mnie zbyt duży, bo wyobraźnia pracuje. Inni mają to w d..pie i jest im zdecydowanie łatwiej w tej pracy. Do czasu…

  4. radas96 pisze:

    te auta na stojakach jakoś lipnie przypięte powinny być do Belki zaczepione a nie za Felge

  5. kajos pisze:

    do jakiej felgi?
    do jakiej belki

    jak juz to te gorne musza byc dociagniete za nadwozie
    zawieszenie pracuje wiec to wszytko sie rusza

    mnie nikt na takie jazdy juz nie namowi
    teraz jedynie jak auta wioze to max 3 szt na podlodze

  6. Jozef pisze:

    Nie dziwie sie mu ze tylko 2 miesiace wytrzymal w ;Stagra:.Jeszcze powinien dopisac ze caly dzuen laduja te auta na kleszczu a potem ogien w droge powrotna bo auta trzeba porozwoic po Polsce. Wracaja w sobote do domu i w niedziele juz powrot na Anglie. Z bazy do granicy na kleszczu sie doleci

  7. rs7 pisze:

    BIEDA BIEDA DZIADOWANIE! do przewozu aut sa autotransportery i tyle w temacie! To co to jest tutaj na zdjeciach to totalna amatorka!
    Powinni dojeb*** 2tys ale za auto!
    Zasrane Dziad Transy biora kurs na UK, ale powrotu to juz nie maja, i biora takie gow***!
    Ehhh Szkoda slow!

  8. Tomasz pisze:

    Dzieki Filip ze zrobiles z tej patologii artykuł. Co do wypowiedzi kolegów wyżej pierwsze zdjęcie to juz rozladunek w Wrześni a pasy pozakładane są za podwozie,nie tylko ta jedna firma jeździ z takimi powrotami z Anglii lecz cały Wieruszów i okolice , kolego Józef powinieneś wywnioskować z opisu ze legalnie to nie wyglądało Glasgow co tydzień wystarczy spojrzeć na mapę gdzie to jest a wytrzymałem tam tylko dwa miesiące bo mialem dość juz tej kaskaderki kręgosłup tez juz bolał i kropką nad i byli obciążenie mnie bo jedno auto spadło na drugie. Dodam na koniec ze aut bylo sporo a niektórzy pracowali tam po 5 lat, a i jeszcze jedno na rozladunku gotówka za transport bez faktur i innych takich bez podatku oficjalnie wracałeś na pusto a cmr wypisywałeś sam na czas przejazdu przez Niemcy Belgia i Francja oczywiści posiadałeś dodatkowo dokument z aukcji pozdrawiam wszystkich i nie dajcie sie godzić na takie ceregiele

  9. kalach pisze:

    Stagra trans i wszystko jasne :)

  10. Marco pisze:

    Wygląda na to, że na środkowym zdjęciu ktoś siedzi w seacie pod peugoutem. Sporty ekstremalne. Powinni zakazać wjazdu do kraju w którym go złapią, a w PL licencję/prawko zabierać. Patologia.

  11. Kaktus pisze:

    Janusz januszem… jakbyśmy byli traktowani na zachodzie jako pełnoprawny członek UE a nie kolonia do wyssania, jakby nikt nie walczył z polskim transportem jak z szarańczą tylko dali normalnie żyć to i janusze nie musiały kombinować aby się odkuć. Nie ma z czym wrócić do PL za godziwe pieniądze – janusz kombinuje aby nie dokładać do interesu – proste.

  12. wiśnia pisze:

    POLSKA Patologia

  13. Daro pisze:

    No sory, ale sposób zabezpieczenia wygląda na totalną amatorszczyznę – aż się prosiło o interwencję. Sposób mocowania pasów na oko wygląda beznadziejnie, nie dając dużych szans na utrzymanie stabilności ładunku. Inna sprawa, że same pasy wyglądają mi na tani szrot oferowany w mało renomowanych sklepach. Ja mam pasy z Muntech24 i jak na razie na nic narzekać nie mogę. Ale tu jak widać wzięła górę hiperoszczędność plus brak wiedzy nt. zasad przewozu ciężkiego ładunku…

Odpowiedz