transfactor3665
Opublikowane 15 gru, 2015

Kabiny samochodów dostawczych z giełdy w Słomczynie w 1994 roku a kabiny dzisiejszych modeli

Zrobimy sobie teraz taką małą rundkę po wspomnieniach. Na poniższym filmie można zobaczyć telewizyjny reportaż z 1994 roku na temat giełdy samochodowej w Słomczynie, która w latach 90-tych była prawdziwym eldorado dla osób poszukujących samochodów używanych. Poza tysiącami aut osobowych, barem „złota wagina”, kancelarią detektywistyczną oraz klubem oferującym taniec na rurze, można było znaleźć tam także pewną ilość pojazdów dostawczych. Były to między innymi Fordy Transity, Volkswageny T3, Mercedesy T1, czy też Fiaty Ducato, które po odsłużeniu kilku pierwszych lat w Europie Zachodniej trafiały do Polski, aby pracować tutaj przy budowie wolnej, kapitalistycznej gospodarki. Wielu z Was zapewne zetknęło się w latach 90-tych z takimi samochodami i spędziło długie godziny za ich ogromnymi kierownicami, w pełnych twardego plastiku wnętrzach. I właśnie do tych wnętrz chciałbym teraz nawiązać, robiąc taki mały, przegląd kabin samochodów dostawczych z przełomu lat 80-tych i 90-tych, porównując je z konstrukcjami obecnymi na polskim (i amerykańskim) rynku dzisiaj.

Na pierwszy ogień idzie Volkswagen T3, czyli codzienne narzędzie pracy wielu ówczesnych przedsiębiorców. Auto, które dzisiaj jest obiektem zainteresowania przede wszystkim studentów, produkowano w Niemczech między 1979 a 1992 rokiem i był to ostatni w historii Transporter z silnikiem w tylnej części nadwozia. Był to także ostatni Transporter, którego można było kupić w wersji chłodzonej powietrzem (do 1982 roku), a jednocześnie pierwsza furgonetka z tej serii, która występowała z turbodieslem (od 1985 roku). I właśnie taki 70-konny turbodiesel o pojemności 1,6 litra musiał być prawdziwym obiektem pożądania na słomczyńskim placu, łącząc ekonomię z całkiem znośną jak na ten model dynamiką.

volkswagen_t3_wnetrze_kabinavolkswagen_transporter_t6_2015_galeria_zdjec_14

Ford Transit III generacji był w Polsce lat 90-tych samochodem nie tylko bardzo popularnym, ale także bardzo pożądanym, uchodząc za jedną z najnowocześniejszych konstrukcji na rynku. Porównując na przykład powyższego Volkswagena T3 z produkowanym od 1986 roku, można odnieść wrażenie, że to pojazdy z dwóch kompletnie różnych epok, i to nawet w przypadku Forda sprzed pierwszego face liftingu (do 1991 roku). Właśnie takie najwcześniejsze wersje musiały zresztą dominować w Słomczynie, mając pod maską 2,5-litrowe diesle. Surowy warkot tych jednostek napędowych wielu z Was pewnie jeszcze doskonale pamięta, podobnie jak doskonale pamiętane są dawne Transity policyjne, choć to już akurat były późniejsze, poliftowe egzemplarze wyprodukowane po 1994 roku i wyposażone w 2-litrowe silniki benzynowe rodem z osobowej Sierry. Oczywiście z czasem wzbogacano je o instalacje spalania LPG.
ford_transit_1986_kabina_wnetrze
ford_transit_kabina_2013

Jeśli miałeś w latach 90-tych samochód francuskiej produkcji, to zapewne setki razy słyszałeś historię pod tytułem „uuu, ale do tego muszą być drogie części”. Nie zmienia to jednak faktu, że oprócz Volkswagenów oraz Mercedesów na naszych drogach nie brakowało „Renówek”, w tym przede wszystkim pierwszej generacji modelu Trafic. Szczególnie dużo po Polski trafiło egzemplarzy po modernizacji w 1990 roku, wyposażonych w nieco wydłużoną przednią część nadwozia, kryjącą 2,1- oraz 2,5-litrowe diesle i licznie widywaną także w wersji ratowniczej. Do Polski trafił także nieliczne Ople Arena, na bazie modelu Trafic produkowane do 1997 roku, zaś jako „Renówka” samochód ten pozostał na rynku do roku 2000.

renault_trafic_1990_wnetrzerenault_trafic_2014_galeria_II_11

Samochód, który wprawne oko bez problemu dostrzeże na nagraniu ze Słomczyna, to oczywiście też Fiat Ducato, tudzież jego francuski bliźniak spod znaku Citroena oraz Peugeota. Mowa tutaj o samochodzie wytwarzanym od 1981 roku i dysponującym naprawdę bogatą paletą zarówno silników, jak i nadwozi. Wśród silników wysokoprężnych dostępne były motory 1.9 oraz 2.4. oraz 2.5, w każdym z przypadków oferowane z turbosprężarką lub bez. I podczas gdy obecne Ducato może mieć na pokładzie aż 180 KM, pod koniec lat 80-tych najmocniejszy turbodiesel z pojemności 2,5 litra dawał z siebie tylko 95 koni, nierzadko napędzając naprawdę spory model Ducato Maxi 18 o ładowności aż 1,8 tony.

fiat_ducato_1981_kabinafiat_ducato_akcesoria_tuning_mopar_5

Na reportażu ze Słomczyna jest także pewna ciekawostka, mianowicie samochód dostawczy rodem ze Stanów Zjednoczonych (około 2:55 na filmie). Jest to Ford Aerostar Cargo, czyli dostawcza wersja stosunkowo popularnego samochodu rodzinnego. W Polsce 1994 roku taka konstrukcja musiała robić ogromne wrażenie i naprawdę trudno mi sobie wyobrazić przedsiębiorcę, który na swoje narzędzie pracy wybrał właśnie „Amerykańca” z silnikiem V6, gdyż tylko takie konstrukcje były tutaj w ofercie. Z drugiej jednak strony muszę zaznaczyć, że przeglądając dzisiaj wiele historycznych nagrań z giełd samochodowych trafiłem na nadspodziewanie dużą ilość pojazdów rodem z USA, w tym nawet rodzynka w postaci amerykańskiego egzemplarza Peugeota 405. Wracając jednak do Aerostara – produkowane między 1985 a 1997 rokiem auto miało na początku produkcji motory o pojemności 2,3 oraz 2,8 litra i było pojazdem nadspodziewanie krótkim, nawet w przedłużonej wersji nie przekraczając 5 metrów. A wnętrze? W porównaniu z autami europejskimi było naprawdę nieźle… (jako następca: Transit Connect)

ford_aerostar_wnetrzeford_transit_connect_usa_kabina

Dosyć jednak o „Francuzach”, „Brytyjczykach”, czy też „Amerykanach”, bo król był i jest tylko jeden. Mowa naturalnie o Mercedesie T1, w Polsce popularnie zwanym „kaczką”. Samochód ten do dzisiaj wzbudza w Polsce mnóstwo pozytywnych doznań, od szacunku dla wyjątkowo wytrzymałej techniki, po po prostu piękne wspomnienia z przeszłości. Tymczasem w latach 90-tych model T1 był prawdziwym marzeniem polskich przedsiębiorców, od 1989 roku oferując silniki 2.9 o mocy nawet 95 KM i oczywiście doskonale prezentując się na tle szarych bloków z wielkiej płyty. Wiele osób do modelu T1 przesiadło się jednak długo po nagraniu powyższego reportażu, gdyż ta produkowana do 1995 roku konstrukcja cały czas obecna jest na polskich drogach, a byłe egzemplarze pocztowe bez problemu przeżyły wiele nowszych pojazdów. Więcej na temat modelu T1 pisałem TUTAJ, w artykule od początku do końca mu poświęconym.

mercedes_kaczka_wnetrze_kabina
mercedes_sprinter_316_cdi_l2h2_test_40tonnet_13
Dzięki Miwo!

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 4 komentarzy

  1. miwo pisze:

    „taniec na róże”. hmmm, romantycznie jak na giełdę. 😉

  2. kamilo73 pisze:

    Trochę się spędziło w tej „kaczce” :)
    Jeszcze w wersji bez wspomagania. Stoi jeszcze na placu u wujka, ostatnio tak wróciły mi wspomnienia po przejażdżce nim. Od razu czuć różnicę w jeździe w porównaniu do tych, w których nie zmienia się biegów i kręci jednym palcem :) Zupełnie inny świat.

  3. paweł pisze:

    Autorze może warto było by napisać coś o Mercedesie Vario , to też już powoli zaczyna być legendą . prywatni przewoźnicy używają ich od kiedy pamiętam .

  4. KornFanHead pisze:

    Kaczki miło wspominam, bo były trwalsze od Sprinterów z giętkimi ramami. Transit 1 generacji miał super wnętrze. Płaskie powierzchnie na których można było swobodnie położyć dokumenty. Wtedy liczyła się prostota.

Odpowiedz