OFERTY PRACYKONTAKT
Opublikowane 5 Styczeń, 2015

Mercedes-Benz T1 “Kaczka” – dostawczak, który przez 18 lat sprzedał się w milionie egzemplarzy

(powyższy filmik robi się ciekawy od 28 sekundy) Szczerze mówiąc jest mi trochę wstyd, że opisuję ten samochód dopiero teraz. Mercedes-Benz typu T1, znany także jako TN lub po prostu “kaczka”, jest wszak jednym z najbardziej zasłużonych światu samochodów dostawczych, przez lata stanowiącym siłę napędową wielu europejskich firm, do dzisiaj obecnym na naszych drogach, a ponadto będącym wyjątkowo cenionym środkiem transportu w najbiedniejszych krajach Afryki oraz w Indiach.

mercedes_kaczka_208_opancerzony

Historia modelu T1 rozpoczęła się w 1977 roku, kiedy Mercedes-Benz zaprezentował auto reklamowane jako “Mercedes wśród dostawczaków”. Samochód robił ogromne wrażenie już z zewnątrz, mając interesującą, elegancką sylwetkę, a także konstrukcję kabiny, którą w 1977 roku nazywano po prostu bardzo nowoczesną. Niemcy zastosowali tutaj zasadę złotego środka, wysuwając silnik spod kabiny, a jednocześnie budując dla niego przód o jedynie symbolicznej długości. W ten sposób udało się połączyć przestronne wnętrze i łatwy dostęp do silnika z bardzo dobrym stosunkiem przestrzeni ładunkowej do całkowitych rozmiarów pojazdu. Co więcej, doszła do tego doskonała zwrotność, dzięki której średnica skrętu wynosiła w standardowym furgonie jedynie 10,9 metra. Dla porównania, 6-metrowy Mercedes Sprinter potrzebuje dzisiaj na to 13,6 metra, najmniejsze Renault Master zawróci na 12 metrach, a nawet bardzo zwarty budową Fiat Ducato jest minimalnie gorszy, wymagając w krótkiej wersji pełnych 11 metrów.

mercedes_kaczka_207d

Opisując nadwozie Mercedesa “kaczki” trzeba też zwrócić uwagę na kilka rozwiązań, na widok których w 1977 roku nadal kiwało się głową z uznaniem. Były wśród nich m.in. opcjonalne tylne drzwi otwierane na 270 stopni, opcjonalne boczne drzwi suwane po obu stronach nadwozia, a także przemyślane wnętrze z fotelem pasażera standardowo regulowanym na wysokość. Istotna była też ilość wariantów modelu T1, która sięgała aż 252 wersji. Wynikało to m.in. z dostępności trzech typów tonażowych – 2,5/2,8 tony, 3,2/3,5 tony, a od 1981 roku również 4,6 tony, a także rozmaitych nadwozi – od zwykłego furgonu, poprzez wariant wydłużony i podwyższony, aż po podwozie pod zabudowę z załogową kabiną. W pierwszych latach produkcji do wyboru był jeden silnik benzynowy lub jeden diesel – odpowiednio konstrukcja 2,3-litrowa o mocy 85 KM oraz 2,4-litrowa z 65 końmi.

mercedes_kaczka_wnetrze_kabina

Szybko okazało się oczywiście, że dieslowskie wersje cieszą się największą popularnością, stanowiąc zresztą ostatecznie 90 proc. wszystkich sprzedanych egzemplarzy “kaczki”. Co kilka lat Mercedes-Benz starał się więc dorzucać coś do gamy silników, coraz bardziej stawiając na jednostki wysokoprężne i prezentując je w coraz mocniejszych wariantach. W 1981 roku, wraz z debiutem wariantu 4,6-tonowego, na rynku pojawił się mocniejszy diesel o pojemności 2,4 litra i mocy 72 KM, a rok później dorzucono do tego jeszcze pięciocylindrowy silnik wysokoprężny 3.0 o mocy aż 90 KM. Była to oczywiście ta sama jednostka co w wariancie 300D osobowej “beczki”. W 1989 roku do oferty wszedł nowy diesel 2.3 o mocy 79 KM osiągniętej z czterech cylindrów, a także pięciocylindrowe 2.9 o mocy 95 KM. Jeśli zaś chodzi o warianty benzynowe, które kupowano przede wszystkim do służb ratowniczych i ogólnie mundurowych, to w 1982 zaprezentowano model 210/310/410 o mocy 95 KM, w 1989 roku zwiększonej dodatkowo o kolejne 10 KM. Oprócz silników, Mercedes-Benz pracował także nad nowymi skrzyniami biegów – już na początku lat 80-tych do oferty wprowadzono standardowe konstrukcje 5-biegowe,  a także 4-biegowe automaty.

mercedes_kaczka_407_blizniaki

Z kolejnymi premierami nowych silników, Mercedes-Benz T1 stawał się coraz lepszy i zdobywał coraz większą popularność. I tak oto w 1986 roku, po dziewięciu latach od inauguracji produkcji, z taśm zjechał półmilionowy egzemplarz. Tak długi staż rynkowy oraz ogromna ilość sprzedanych egzemplarzy wcale nie oznaczały jednak, że kariera auta się kończy. Wręcz przeciwnie, w 1989 roku auto doczekało się poważnej modyfikacji, która miała przygotować je do kolejnych kilku lat walki o klientów.

mercedes_kaczka_1989_1995_facelift

T1/TN na rok 1989 wyróżniał się nowymi silnikami, które opisałem już powyżej, a także zmodyfikowanym nadwoziem. Dzięki nowocześniejszym jednostkom napędowym auto było na przykład nieco lżejsze – kolejna generacja silników diesla pozwoliła zaoszczędzić około 50 kg w stosunku do poprzedników. Do tego doszedł wyższy maksymalny moment obrotowy nowych jednostek (2.9 – 172 Nm, 2.2 – 157 Nm) i lepiej zestopniowane skrzynie biegów, dzięki czemu krótki i niski furgon palił przy 100 km/h o nawet 23 proc. mniej od modelu z roku 1988. Wszystko to też korzystnie wpłynęło na hałas w kabinie. Jeśli zaś chodzi o samą kabinę, to poprawiono jej aerodynamikę, zmniejszając opór powietrza o od 8 do 25 proc., w zależności od nadwozia.

mercedes_kaczka_kampingowy

Taki zmodernizowany Mercedes T1 pozostał na rynku aż do 1995 roku, będąc więc produkowanym przez kompletne 18 lat. Poprzednik sprintera sprzedał w milionie egzemplarzy (konkretnie 969 751 sztuk), z czego aż 71 tys. wyprodukowano w rekordowym roku 1991. Chociaż wiecie co? Tak naprawdę “kaczka” nadal jest w produkcji, za sprawą działającej w Indiach firmy Force Motors. Na bazie umowy podpisanej z Niemcami produkuje ona całą gamę pojazdów użytkowych będących nieco zmodernizowanymi Mercedesami T1. Są wśród nich niewielkie autobusy, zwykłe furgony, a nawet 6-tonowa ciężarówka. Indyjskie “kaczki”, takie jak ta poniżej, cieszą się w swojej ojczyźnie sporą popularnością.


mercedes_kaczka_force_traveller_indie_2

Ten wpis ma 20 komentarzy

  1. pete379 napisał(a):

    Pamiętam zabawki WADER jeszcze “Made in W-Germany”- żółte Mercedesy T1 James Cook Edition z max wysokim białym dachem i charakterystycznym “koszem” z tyłu, a w środku umeblowanie kampera. Chociaż najczęściej służyły z wybebeszonym z mebli środkiem i przewoziły różnorakie rzeczy w zabawie. Kolega swojego z pomocą starszego brata (po wcześniejszym uszkodzeniu białej nadstawki ) przerobił nawet na płaski dach.
    A obecnie praktycznie codziennie widzę T1- znajomy prowadzi stragan z warzywami i właśnie kaczką ciąga 2-osiową przyczepę-sklep i dowozi zaopatrzenie.

  2. mlody napisał(a):

    Dzisiaj kaczka woziłem drzewo 😛 genialne auto mimo ze ma (mój egzemplarz) już 20 lat to jest to jednak genialny samochód!!! Wątpię w to żeby ducato lub master dorównał jemu

  3. Szaki napisał(a):

    U mnie też brat posiadał taki sprzęt (żółty i czerwony),później odziedziczyłem go ja. Miałem gdzieś zdjęcia tych autek, hak znajdę to wstawię 🙂

  4. kiełek napisał(a):

    Wkradł się błąd w artykule. Mniejszy z diesli po 1989 ma 2,3 l poj a nie 2,2. Mój ojciec kiedyś miał kaczkę 207D. Sam miałem okazje pojeździć wersją z bundespost- żółta 308D czyli 2,3diesel z automatem na przyciski, małym składanym siedzonkiem dla pasażera i charakterystycznym nadwoziem. Tona na pace, na zielonym gaz do dechy, a jadący obok autobus mpk marki man jakoś nie chce zostać w tyle :D. Mimo to bardzo lubiłem nim jeździć.

  5. Pereira napisał(a):

    Oj, autorowi się silniki pomyliły… Od 1989 roku dołączył silnik 2,3 a nie 2,2.
    Motor 2,2 napędzał dopiero Sprintery, i to późniejsze modele. To całkiem inne silniki! Motor 2,3 znany jest bardziej z pierwszej serii Sprinterów, był tam często montowany.

  6. Filip (autor 40ton.net) napisał(a):

    Macie rację, spojrzałem na 2299 cc i nie wiem dlaczego zobaczyłem w tym 2,2 litra… Poprawiłem na 2.3, dzięki i przepraszam 😉

  7. MADEX napisał(a):

    Kaczki nie zniszczalne. Do dziś mamy taką w firmie. Pierwszy zakupiony przez nas samochód dostawczy w o ile się nie mylę 91roku i po dziś jest sprawna a nawet niekiedy używana! W zeszłym roku nawet przeszła malowanie nadwozia i zabezpieczanie podwozia 🙂

  8. tasiek napisał(a):

    Ja jeszcze jeżdżę kaczką w pracy 😀 Ledwo się to trzyma ale rozsypać się nie rozypie 🙂

  9. hans71 napisał(a):

    W anglii jeszcze 4 lata temu, w malej firmie niedaleko Gloucester, budowalismy na nich bankowozy, glownie dla angielskiej poczty. Przyjezdzaly ich dziesiatki, fabrycznie nowe, ale nie mam pojecia gdzie byly produkowane.

    • pete379 napisał(a):

      Czasami nie były budowane na podwoziu Mercedesa T2 i jego następcy VARIO? Bo jednak oba są bardzo podobne do “kaczek” z ogólnego zarysu podwozia, tylko proporcjonalnie większe są.

  10. Eroll napisał(a):

    Miałem 4 sztuki , od 207 , 208 , 310 – ani jedna nie zawiodła na drodze , wcześniej zawsze o awarii dawała znać – i były to naprawdę drobnostki , oprócz blach , zawieszenie , silnik i skrzynia okazywały się idealne – dziś takich aut się nie produkuje , po prostu po 1 krotnym zakupie , nie potrzeba więcej na naprawdę wiele lat.

  11. PPS napisał(a):

    Gorszego badziewia świat nie widział – już chyba nawet Nyska była lepsza od tego szajsu neimieckiego.

  12. Mercedenz napisał(a):

    Osobiście użytkuję prawie 24-letnią „kaczuchę” w automacie z niezawodnym silnikiem 2.9 i wiem, że będzie mi bardzo żal patrzeć, jak odjeżdża nią nowy właściciel… Takich ponadczasowych aut już nie będzie.

  13. Świstak napisał(a):

    Moja Kaczuszka jest z 1994 roku, jest w niej wszystko zrobione, nowa rama, nowa podłoga, nowy silnik – auto IGŁA. Za żadne skarby świata nie zamieniałabym jej na inne auto – Kaczka zawsze dojedzie do celu. Jest niesamowita. Skrzynia biegów manualna. Wsiadasz, jedziesz, od czasu do czasu trzeba zatankować. Moja jest przerobiona na koniowóz, nie ma lepszego auta!!!

  14. Stel napisał(a):

    Super,że nadal produkowany, w Indiach,ciekawą ma stylistykę:-)

  15. lesio napisał(a):

    Witki, ciekawe ze o spalani oleju napędowego nie ma nic tak jakby to miał być gadzet dla dorosłych dzieci do podziwiania i wąchania. Ile pali na sto km na pełnym załadunku? Wolę dukato

Odpowiedz





Dane wpisane w formularzu będą przetwarzane w celu dodania komentarza zgodnie z naszą polityką prywatności.