Płonące silniki w MAN-ach: państwowy reportaż oraz państwowe dochodzenie

Fot. Freiwillige Feuerwehr Bernau am Chiemsee

Półtora roku temu pojawiły się pierwsze doniesienia na temat zagrożenia pożarami w ciężarówkach marki MAN. Od tamtego czasu problem nie tylko nie ucichł, ale wręcz dotarł na wyższy poziom. Materiał na temat pożarów przygotowała bowiem niemiecka telewizja państwowa, a jednocześnie pojawiły się informacje o państwowym śledztwie.

Przypomnę, że jako pierwszy problem nagłośnił niemiecki magazyn branżowy „Fernfahrer”. Wskazano tam na 12,4-litrowe silniki typu D26, zgodne z normami Euro 6C, produkowane między listopadem 2016 oraz sierpniem 2019 roku. To właśnie te jednostki mają być szczególnie wrażliwe na uszkodzenia mechaniczne podczas pracy pod bardzo dużym obciążeniem, doprowadzając w ten sposób do pożarów. Wskazano też, że to efekt wyposażenia tych silników w nowy wówczas typ łożysk, wytworzony bez ołowiu, by spełnić restrykcyjne wymagania ekologiczne. Tylko do 2024 roku Niemcy naliczyli blisko 200 pożarów przypisywanych temu problemowi, jednocześnie donosząc o problemach z uzyskiwaniem ubezpieczeń i zagrożeniach dla kierowców. Tymczasem sam producent odpowiedział, że winne są tutaj zaniedbania olejowe, wymienianie płynów zbyt rzadko, stosowanie materiałów eksploatacyjnych bez odpowiednich certyfikatów lub nawet stosowanie nieautoryzowanych modyfikacji. Firma wdrożyła też nietypową akcję serwisową, w ramach której każdy silnik musi przejść indywidualną ocenę zużycia, weryfikując, czy danej jednostce może zagrażać wybuch pożaru.

Czego dotyczą nowe doniesienia na ten temat? Temat płonących MAN-ów wykroczył już poza branżowe media, będąc teraz poruszonym przez niemiecką telewizję państwową „NRD”. W niedzielę, 14 września, „NRD” opublikowało krótki materiał w formie tekstowej (znajdziecie go pod tym linkiem). Za to w poniedziałkowy wieczór, 15 września, niemieccy telewidzowie zobaczą dłuższą wersję filmową, w ramach programu „Markt”.

„NRD” przywołało w swoim materiale bardzo ciekawy przykład, dotyczący niemieckiej autostrady A7 między Göttingen a Kirchheim. Tam, na słynnych podjazdach otaczających Kassel, od stycznia 2023 roku do połowy sierpnia 2025 roku odnotowano 33 pożary ciężarówek. Z tego – jak potwierdziły władze landu Hessen – aż 27 okazało się dotyczyć pojazdów marki MAN, wskazując na problemy z pracą pod obciążeniem.

W materiale „NRD” wyliczono, że na skalę całego świata problem może dotyczyć 37 tys. ciężarówek i autobusów. 12,7 tys. znajduje się w Niemczech, reprezentując głównie ciężarowe modele TGX oraz TGS. Podano też statystyki MAN-a, według którego akcja serwisowa objęła już przebadanie 90 procent pojazdów. Poza tym problem miał poinformować dziennikarzy, że „pracuje nad wyeliminowaniem prawdopodobieństwa pożarów do minimum”. Nie zmienia to jednak faktu, że pożary wciąż wybuchają.

Co natomiast będzie z tą sprawą dalej? Tutaj „NRD” wskazuje na informacje pozyskane od Kraftfahrt-Bundesamt, czyli od Federalnego Urzędu Transportu Samochodowego, odpowiadającego za nadzór nad pojazdami trafiającymi w Niemczech do użytku. Otóż okazuje się, że Kraftfahrt-Bundesamt wszczęło już dochodzenie w sprawie pożarów, badając, czy MAN podjął w pełni wystarczające środki, by zapewnić bezpieczeństwo kierowców oraz innych użytkowników ruchu. Innymi słowy, urzędnicy mają sprawdzić, czy firma nie mogłaby zrobić czegoś więcej w celu opanowania sytuacji.

Na koniec dodam, że szczególnie głośny przykład tego typu pożaru pojawił się w Polsce, w listopadzie 2024 roku. Pisałem o tym w następującym tekście: Plama oleju oraz pożar pod kabiną – trójstronna wywrotka spłonęła na DK30