Witam w kwietniowym artykule z serii „Sesja Miesiąca”, przygotowywanej we współpracy z fotografem Heńkiem Anielskim (Ciężarówki w obiektywie spottera). Staramy się tu prezentować samochody ciężarowe od jak najciekawszej strony, wyszukując egzemplarze z interesującą historią lub wyróżniającymi się modyfikacjami. Zwieńczeniem projektu są doroczne kalendarze ścienne, a wszystkie dotychczasowe sesje możecie przejrzeć tutaj. Jeśli natomiast macie swoją kandydaturę pojazdu do opisania, zachęcamy do przekazania jej mailowo, pod adresem [email protected].
Bohaterem dzisiejszego tekstu będzie Bartosz Maternowski, 26-letni kierowca i przewoźnik z Margonina pod Chodzieżą w województwie wielkopolskim. W przypadku tak młodych osób artykuły zwykle zaczynają się od omówienia pierwszych kroków w transporcie i tym razem też nie będzie inaczej. Za to sama historia okaże się nietypowa, jako że Bartosz zaczynał już w wieku 17 lat, od rozkręcenia… działalności tuningowej. Jeszcze jako uczeń szkoły średniej szył ozdobne firanki do kabin samochodów ciężarowych, sprzedając je pod marką Materna Truck Design. Następnie, gdy tylko udało mu się uzyskać prawo jazdy kategorii C+E, zaczął łączyć szkołę nie tylko z produkcją firanek, ale też z prowadzeniem ciężarówek, jeżdżąc jako okazyjny „skoczek”.
Przy tym tempie wchodzenia w branżę trudno się dziwić, że już w wieku 21 lat, w 2021 roku, Bartosz poszedł o kolejny krok dalej. Zakończył wówczas pracę u lokalnego przewoźnika z branży rolniczej, a firankowy biznes częściowo powierzył mamie, Dorocie Maternowskiej. Sam natomiast zdecydował się na wyleasingowanie ciągnika i założenie własnej firmy transportowej. Tak w jego ręce trafiła 4-letnia Scania S450 Highline, pochodząca z 2017 roku, a więc z samego początku produkcji tego modelu. Żółty ciągnik od razu zaczął służyć na trasach międzynarodowych, prowadzących po całej Europie, zwykle na zasadzie 2-tygodnowych przerzutów. Wolne chwile Bartosz przeznaczał natomiast na modyfikowanie pojazdu, dzięki czemu „S-ka” szybko zaczęła cieszyć oko, zwracając uwagę dodatkowym oświetleniem, orurowaniem i zmianami we wnętrzu, oczywiście na czele z firankami.
Po pierwszym ciągniku szybko nadeszła kolej na kolejne. Najpierw do Scanii dołączyło Renault Premium, jeżdżące z wywrotką w bardzo bliskie trasy do Niemiec. I co ciekawe, nie była to byle „Premiumka”, lecz rocznik 2007 z przebiegiem ledwie przekraczającym 600 tys. kilometrów, zachowany w dobrym stanie i oczywiście poddany przez Bartosza tuningowi. W międzyczasie do firmy dołączyła też Scania R450 Streamline, jeszcze ze starym typem kabiny, a następnie Renault zostało zastąpione pod wywrotką przez kolejną Scanię, tym razem model R450 z nową kabiną. W październiku ubiegłego roku przyszedł natomiast czas na wymianę żółtej „S-ki”, która przekroczyła już milion przebiegu, w tym około 600 tysięcy z Bartoszem za kierownicą. I tak oto w firmie doszło do kolejnego przełomu, w postaci odbioru pierwszego fabrycznie nowego ciągnika, skonfigurowanego całkowicie pod siebie.
Tym razem wybór padł na Scanię serii R w wersji napędzanej ośmiocylindrowym silnikiem. Konkretnie mowa tutaj o modelu R590, od którego rozpoczyna się obecnie gama jednostek V8, w następstwie wycofania ze sprzedaży bazowej „530-tki”. Do tego potężnego silnika, przekraczającego magiczny poziom 3000 Nm maksymalnego momentu obrotowego, doszła kabina w najwyższym wariancie, bogate wyposażenie wewnętrzne, a także kilka specyficznych opcji. Bartosz poprosił o wykreślenie z konfiguracji górnych reflektorów dalekosiężnych, zdecydował się na spojlery zakabinowe w skróconej wersji dla solówek, a także zażyczył sobie katalizator z fabrycznym wyprowadzeniem wydechu ku górze, stworzonym dla ciężarówek budowlanych. Poza tym za pośrednictwem autoryzowanego dealera – firmy Scania Polska Oddział Piła – dokonał zakupu długiej listy dodatkowych akcesoriów. Zostały one skompletowane w polskim sklepie internetowym Truck is Drug, a ich dostawę sfinansowano razem z samym ciągnikiem.
Powyższe życzenia specjalne były nieprzypadkowe. Jak przystało bowiem na osobę zajmującą się tuningiem już w czasach nastoletnich, zamawiając nową Scanię Bartosz miał w głowie kompletny plan na przeprowadzenie jej tuningu. Co prawda początkowo musiał się z tym nieco wstrzymać, gdyż tuż po odbiorze ciągnika miał akurat bardzo dużo pracy. Zaczął więc od przejechania dokładnie 26 tys. kilometrów całkowicie seryjnym ciągnikiem. Za to w połowie stycznia, gdy w końcu nastał spokojniejszy okres, Scania w końcu trafiła na warsztat, do firmy MMP Garage ze Śmigla w województwie wielkopolskim, gdzie zaczęły się szeroko zakrojone modyfikacje. Mnóstwo było w tym dbałości o detale, jak chociażby rozklejenie reflektorów i pieczołowite polakierowanie obudów odbłyśników. Padło też kilka ciekawych wyborów, jak na przykład połączenie ledowych reflektorów Strands z przodu z żarówkowymi „hamburgerami” Hella na tylnym zderzaku. Do tego doszły dosłownie duże dodatki, jak pełna obudowa tylnego podestu i dwa piękne kominy wyprowadzone z wydechu.
Dalsze plany przewidują kompleksową modyfikację wnętrza. Wszystko ma być już w tym zakresie dogadane i wiadomo, że prace zostaną przeprowadzone w Danii. Za to wygląd zewnętrzny można już określić gotowym, tym bardziej, że Scania podpięła idealnie dopasowaną naczepę, czarną firankę marki Schmitz Cargobull. Pojazd ten został zakupiony przez Bartosza jako nowy na początku 2025 roku, a teraz przeszedł pewne poprawki, by jeszcze lepiej zgrać się z nowym ciągnikiem. Poza tym, kończąc tę przerwę na modyfikacje, R590 wraca teraz po prostu do pracy i sam właściciel będzie nią kursował do Holandii oraz Niemiec. Tutaj od razu dodam, że w trakcie prowadzenia prac tuningowych myślano o tym międzynarodowym przeznaczeniu, a konkretnie o ewentualnych kontrolach. Pomarańczowe dodatki oświetleniowe z przodu można więc albo odłączyć, albo przełączyć na kolor biały, dzięki zastosowaniu żarówek diodowych typu dual color. Za to kominy wydechu zostały zbudowane w taki sposób, by spaliny przechodziły pełen proces oczyszczania, a poziom hałasu mieścił się w fabrycznej normie. Stąd też wspomniane we wcześniejszych akapitach zamówienie na budowlane wyjście z katalizatora.
Choć Bartosz przesiadł się do swojego nowego, ośmiocylindrowego nabytku, jego pierwsza, żółta Scania pozostała w firmie. Tym samym flota Maternowski Transport liczy już cztery ciągniki, wszystkie po tuningowych modyfikacjach i utrzymane w nienagannym stylu. Warto też podkreślić, że jest to flota o rodzinno-przyjacielskim charakterze, łącząca pracę z pasją. Sam za siebie mówi fakt, że jednym ciągnikiem jeździ ojciec Bartosza, kolejnym jego kuzyn, a jeszcze kolejnym kolega. Wszystko to zgodnie z hasłem wypisanym na tylnym chlapaczu Scanii, czyli „Follow Your Dreams”, a więc w tłumaczeniu na polski „Podążaj Za Swoimi Marzeniami”.
Pełna sesja zdjęciowa:



















































