FH16 780 dla wesołego miasteczka, kupione w związku z wymogami ekologicznymi

Od kiedy tylko Volvo FH16 Aero 780 pojawiło się na rynku, obejmując tytuł najmocniejszej seryjnej ciężarówki w Europie, na drogi regularnie wyjeżdżają bardzo ciekawe egzemplarze. W końcu tak mocne wersje zwykle trafiają albo do bardzo ciężkiego transportu, albo po prostu do pasjonatów, lubujących się w bogatych konfiguracjach i tuningu. Przyznam jednak, że zupełnie nie spodziewałem się FH16 780 w takiej formie, jak ta zaprezentowana w ostatnich dniach przez holenderskiego dealera Harbers Trucks Apeldoorn.

Na zdjęciach widzimy właśnie najmocniejszą ciężarówkę w Europie w postaci niewielkiej, 8-metrowej solówki. Pojazd ten ma zaledwie 4,3 metra rozstawu osi, ledwie przerastając ciągniki siodłowe, a na jego ramie spoczął równie niewielki kontener z mieszkalną zabudową. Mieści on między innymi zaplecze sanitarne wraz z prysznicem, sypialnię o domowym układzie, a także niewielki magazyn, na przykład na podręczne narzędzia. Ponadto, pomimo tego miejsca do spania w zabudowie, wciąż mamy tutaj także fabryczną kabinę sypialną, dostarczoną w maksymalnie podwyższonym wariancie Globetrotter XL. Poza tym pojazd oferuje bardzo bogato wyposażone miejsce pracy, między innymi z aktywnym układem kierowniczym. Wszystko wieńczą zaś modyfikacje wewnętrzne, z ozdobnym malowaniem kabiny i kontenera, powiększoną osłoną przeciwsłoneczną i suto skomponowanym oświetleniem.

Do czego natomiast będzie służył tak nietypowy pojazd? Okazuje się to nowa ciężarówka firmy C. Overkamp en Zn., świadczącej usługi… wesołego miasteczka. Dlatego też Volvo zostało zamówione z myślą o ciąganiu bardzo nietypowej przyczepy na małych kołach, wyposażonej w trzy osie, obrotnicę oraz skomplikowany system rozkładania nadwozia. Ten ostatni, po dotarciu na miejsce stacjonowania wesołego miasteczka, odsłania całe rzędy automatów z chwytakami. To te urządzenia, do których wrzuca się monetę, a następnie trzeba wykazać się odpowiednią zręcznością w walce o nagrodę, taką jak chociażby pluszowe zabawki.

Dotychczas C. Overkamp en Zn. ciągało tę przyczepę pojazdem liczącym 25 lat. Nie da się ukryć, że coś takiego znacznie bardziej pasowało do stereotypowej wizji wesołomiasteczkowego transportu niż fabrycznie nowe FH16 na pełnym „wypasie”. Firma musiała się jednak stosować do nowych holenderskich przepisów ekologicznych, wprowadzonych wraz ze Strefami Bezemisyjnego Transportu (opisywanymi tutaj: Przymusowe zakupy elektryków w Holandii – milion euro kar w jeden miesiąc). Zasady te przewidują wyjątek dla wesołych miasteczek, pozwalając im na wjazd do tych stref ciężarówkami spalinowymi, ale wyjątek ten obejmuje tylko pojazdy z silnikami Euro 6. Dlatego też 25-letni holownik trzeba było wymienić na coś nowszego, a przy okazji postanowiono wyróżnić się naprawdę efektowną i bogatą konfiguracją, wybierając właśnie FH16 Aero 780. Gdyby więc ktoś się zastanawiał, czy takie automaty z chwytakami są w Holandii dobrym biznesem, to oto mamy bardzo wymowną odpowiedź 😉

Omawiana przyczepa:

Fot. Studio Alex Pijl
Fot. Studio Alex Pijl