Windrose R700 dostał unijną homologację – chiński ciągnik gotowy do sprzedaży

Powyżej: Windrose R700 na testach w Danii, z dwiema naczepami

Chińska ciężarówka elektryczna Windrose R700, swoim wyglądem do złudzenia przypominająca Teslę Semi, od około dwóch lat przewija się po europejskich drogach. Pojazd regularnie widywany jest na polskich rejestracjach tymczasowych, ma za sobą pokazy w kilku krajach, a nawet sprawdzany był przez pierwszych przewoźników. Teraz pojawiła się natomiast jedna z najbardziej kluczowych informacji, mówiąca o uzyskaniu przez Windrose’a unijnej homologacji.

Jak poinformował sam producent, elektryczny ciągnik pomyślnie przeszedł 44 miesiące rozległych testów, uzyskując w ten sposób wszystkie 43 dokumenty konieczne do objęcia unijną homologacją. To oznacza, że pojazd będzie można wprowadzić w Europie do powszechnej sprzedaży. Takie też są plany nowego producenta na nadchodzące miesiące.

Pierwsze egzemplarze oficjalnie objęte homologacją mają wyjechać na europejskie drogi jeszcze przed końcem bieżącego roku. Również w tym roku firma chce podpisać ostateczną umowę na uruchomienie montowni w Belgii, w okolicach Antwerpii. Windrose’y miałyby być tam składane z gotowych podzespołów, dostarczanych do Europy z głównej fabryki w Chinach.

Jak natomiast nietypowy, chiński ciągnik ma przekonać do siebie europejskich klientów? Obietnice producenta mówią o rekordowo dobrym stosunku zasięgu do ceny. Windrose R700 ma bowiem przejeżdżać do 670 kilometrów na jednym zasięgu, a przy tym kosztować około 250 tys. euro. Dla porównania, elektryczne ciągniki europejskich marek, o zasięgu około 500-600 kilometrów, zwykle mają „trójki” z przodu”, będąc o kilkadziesiąt tysięcy euro droższym.

By cała historia nie rysowała się w zbyt różowych barwach, przypomnę, że w ostatnich miesiącach wokół marki Windrose pojawiły się też kontrowersje. Jeden z jej amerykańskich menadżerów zaczął głośno mówić o problemach finansowych firmy, skutkujących brakiem wynagrodzeń, a nawet normalnego biura. Znaki zapytania stanęły też nad belgijską montownią, po tym jak władze Flandrii (niderlandzkojęzycznej części Belgii) odmówiły udzielenia Windrose’owi finansowego, inwestycyjnego wsparcia.

Wnętrze kabiny Windrose’a: