
W niemieckim mieście Essen miała wczoraj miejsce czterogodzinna interwencja wyspecjalizowanych oddziałów straży pożarnej. Ratownicy musieli zająć się wywrotką przewożącą ładunek odpadów, po tym jak z pojazdu zaczęły wydzielać się szkodliwe opary.
Cała historia była o tyle nietypowa, że nie dotyczyła pojazdu z oznaczeniami ADR. Co więcej, jak stwierdzili strażacy, cały problem zaczął się od dziury w plandece wywrotki. To właśnie przez tę dziurę deszczówka zaczęła dostawać się do wnętrza naczepy, do umieszczonego tam ładunku żużlu aluminiowego, czyli odpadu powstającego przy wytopie aluminium. Żużel zaczął wówczas reagować z wodą, czego efektem było powstanie dużej ilości amoniaku.
Gdy doszło do zdarzenia, MAN TGX z wywrotką stał akurat zaparkowany przy ulicy, nieopodal otwartego basenu. Przypadkowe osoby zwróciły tam uwagę na dym wydobywający się z naczepy, obawiając się, że wewnątrz pojazdu wybuchł pożar. Dopiero gdy na miejsce przybyli strażacy rozpoznano prawdziwe zagrożenie, czyli ulatnianie się wspomnianego amoniaku. Mowa tutaj o substancji mogącej powodować podrażnienia układu oddechowego, skóry oraz oczu, w związku z czym dalsze decyzje strażaków obejmowały ewakuację.
Pobliski basen musiał zostać opuszczony przez wszystkich gości. Zamknięto również okoliczne ulice oraz znajdujący się nieco dalej cyrk. Mieszkańcy okolicy mogli pozostać w domach, ale nakazano im zamknięcie okien oraz drzwi. Jednocześnie na miejsce sprowadzono specjalistyczne, chemiczne oddziały straży pożarnej. Ich działania trwały przez cztery godziny, będąc nadzorowanym przez landowy urząd do spraw środowiska naturalnego. Podczas całej akcji ranna nie została żadna osoba.












