W Kielcach trwa XXXIII Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego (MSPO). Prezentują się dostawcy sprzętu wojskowego z najróżniejszych krajów i kontynentów, a wśród nich są także producenci, importerzy oraz zabudowcy ciężarówek. Dlatego postanowiłem odwiedzić te targi i przygotować przegląd obecnych na miejscu samochodów ciężarowych. Relacja będzie się przy tym składała z kilku artykułów. Tam, gdzie mam do przedstawienia szczególnie dużo zdjęć i wyjaśnień, będą to artykuły omawiające jeden pojazd lub jedno rozwiązanie. Za to w bardziej ogólne tematy, a także pojazdy prezentowane już w przeszłości, omówię w zbiorczym materiale.
Cztery lata temu Wojsko Polskie zdecydowało się na bardzo ciekawy zakup. Złożono zamówienie na 31 ciężkich zestawów z naczepami niskopodwoziowymi, obsługiwanych przez trzyosiowe ciągniki Mercedes-Benz Zetros. Zastrzeżono też, że wojsko może powiększyć swoje zamówienie o dodatkowe 78 sztuk takich pojazdów. Od tamtego czasu nowe Zetrosy stopniowo dołączają do wojskowej floty i stanowią przy tym niezwykle ciekawy widok na polskich drogach. Dlatego w tym artykule przyjrzymy się nim nieco bliżej, poznając szereg technicznych ciekawostek.
Dostosowywaniem Zetrosów do wymogów Wojska Polskiego zajmuje się firma EWT Automotive Polska. Na tegoroczne MSPO przywiozła ona aż dwa egzemplarze tego modelu, wyraźnie różniące się swoim przeznaczeniem. Pierwszy z nich, stojący po naszej prawej stronie, to podwozie pod zabudowę z nowym typem kabiny opancerzonej. Nadwozie to trafiło do oferty w ubiegłym roku i jest dostępne całkowicie fabrycznie, będąc montowanym po prostu na linii produkcyjnej. Wewnątrz może ono zaoferować miejsce dla trzyosobowej załogi, zapewniając szelkowe pasy bezpieczeństwa oraz prostokątny właz ewakuacyjny. Za to kompletna deska rozdzielcza właściwie nie różni się od tej, którą znajdziemy w kabinach nieopancerzonych. Dodam, że prezentowane podwozie nie jest przeznaczone dla polskiego wojska, będąc po prostu oficjalną „demówką” producenta, ściągniętą na targi z Niemiec.
Wersja opancerzona:
Inaczej wygląda sprawa z Zetrosem stojącym po naszej lewej stronie. To właśnie jeden z tych ciągników, które zostały zakontraktowane przez Wojsko Polskie, w pełni przygotowany już do użytku przez polskich żołnierzy. Pod względem oznaczenia fabrycznego stanowi on wersję 3348 6×6, wyposażoną w 12,8-litrowy, 476-konny silnik Euro 3. Tutaj od razu podkreślę, że nie jest to jednostka znana ze współczesnych Mercedesów Actrosów, lecz znacznie starsza konstrukcja o oznaczeniu OM460, znana głównie z modelu Axor i po dziś dzień oferowana na rynku brazylijskim. Co też ciekawe, choć oferta Zetrosa nadal przewiduje 16-biegowe skrzynie manualne, Wojsko Polskie zakontraktowało wersje z całkowicie automatyczną, hydrauliczną, 6-biegową skrzynią amerykańskiej marki Allison. Coś takiego nie tylko zwiększy komfort obsługi pojazdu, ale też powinno zapewnić olbrzymią wytrzymałość układu przeniesienia napędu. Do tej skrzyni dokładany jest retarder, przekładnia rozdzielcza z 2-biegowym reduktorem oraz trzy osie napędowe ze zwolnicami i blokadami mechanizmów różnicowych. Pomimo stosunkowo niskiej mocy silnika, wszystko to ma zapewnić osiągi wystarczające do napędzenia 120-tonowego zestawu. Podaje się też możliwość pokonywania 29-procentowych wzniesień.
Polski ciągnik w wersji bez opancerzenia:
Polskie Zetrosy zostały zamówione jeszcze z kabinami nieopancerzonymi. Nie znaczy to jednak, że są to zupełnie zwyczajne nadwozia, jakich można by się spodziewać w ciężarówkach cywilnych. Ba, nie są to nawet nadwozia, które pochodzą wprost z katalogu producenta. Każdy z egzemplarzy jest bowiem dodatkowo modyfikowany przez specjalistów z EWT, spędzając około miesiąca na terenie warsztatu w Strykowie. Tam kabiny poddawane są między innymi dodatkowemu uszczelnieniu, dzięki czemu można w nich zastosować instalację tlenową z nadciśnieniem, zapobiegającą dostawaniu się szkodliwych gazów z zewnątrz. Ciężarówki przechodzą też modyfikacje nadwoziowo-elektryczne mające na celu zmniejszanie zakłóceń EMC, by emitować ten sposób mniejszy ślad elektromagnetyczny i być trudniej wykrywalnym na przykład przez drony. Tutaj same za siebie mogą mówić takie detale, jak zamykana obudowa sterownika skrzyni biegów. Poza tym Wojsko Polskie postawiło wymóg, by ciągniki do przewozu sprzętu pancernego dysponowały kabinami sypialnymi. A że Mercedes-Benz zupełnie nie oferuje takiej opcji, uznając, że łóżka po prostu się w tym modelu nie mieszczą, EWT przygotowuje te sypialnie całkowicie we własnym zakresie. Opiera się to na dwóch łóżkach z łamanymi materacami, opuszczanych po uprzednim przechyleniu oparć foteli. Co więcej, w Strykowie montuje się też niezależne ogrzewania postojowe, a nawet lodówki. Te ostatnie pochodzą z cywilnych Mercedesów i trafiają na podłogę w tylnej części kabiny.
Kilka zdań należy się też tylnej części wojskowego ciągnika, gdzie spotkamy się z zabudową niewystępującą w pojazdach cywilnych. Kryją się tam aż trzy wyciągarki, w tym dwie 24-tonowe oraz jedna 9-tonowa, podpięte oczywiście do silnikowej przystawki mocy. Sprzęt ten może służyć zarówno do obsługi przewożonych maszyn pancernych, jak i uwalniania ciężarówki z trudnego terenu. W tym celu pod drzwiami kabiny umieszczono specjalne zblocza, które pozwalają wyprowadzić linę wyciągarki przed pojazd. Za wyciągarkami znajdziemy natomiast siodło marki Jost przystosowane do 36-tonowego nacisku. W przypadku zestawów Wojska Polskiego współpracuje ono z naczepami marki Dobrowolski na sześciu 12-tonowych osiach.
Zabudowa z wyciągarkami:

























