Naczepa na pięciu przeciążonych osiach: 75-tonowa „stonoga” ściągnięta z S7

Fot. WITD Radom

Popularne „stonogi”, czyli zestawy z rozpinanymi naczepami, na dobre wpisały się w polską branżę transportu kontenerów. Ich zwolennicy wskazują na świetny stosunek zużycia paliwa do możliwości transportowych, a także techniczne przystosowanie do dużych tonaży, dzięki nawet ośmiu osiom przypadającym na jeden zestaw. Przedwczoraj na trasie S7 zatrzymano jednak zestaw, w którym nawet te osiem osi okazało się zupełnie niewystarczające.

Niechlubnie rekordowy charakter tego transportu wynikał z faktu, że wszystkie pięć osi rozpinanej naczepy zostało tutaj przeciążone. Podwójna oś w pierwszej ramie wykazała nacisk 19,9 tony, o 1,9 tony ponad normę, a potrójna oś drugiej ramy miała 31,8 tony nacisku, o 7,8 tony ponad normę. Coś takiego może oznaczać bardzo negatywny wpływ na infrastrukturę drogową i rodzi obawy o nadmierne zużycie pojazdu.

Jak natomiast udało się doprowadzić do takich przeciążeń przy aż ośmioosiowej konfiguracji? Odpowiedzią na to okazała się masa całkowita zestawu, wynosząca 74,9 tony. To nie tylko o 34,9 tony więcej niż zezwalają polskie przepisy, ale też o 24,9 tony więcej niż wynosi norma w ojczyźnie „stonóg”, czyli w Holandii. Ba, to nawet więcej niż na przykład szwedzka norma dla 34,5-metrowych zestawów, wszak ta określona na 74 tony.

Ten tonażowy problem sprawił, że przewoźnik może się teraz spodziewać dwóch kar administracyjnych. Będzie to nie tylko 10 tys. złotych z Ustawy o transporcie drogowym, za samo przekroczenie legalnego DMC, ale też dodatkowe 18 tys. złotych z Prawa o ruchu drogowym, za rażące przekroczenie dopuszczalnych nacisków osi. Taki układ kar wynika z faktu, że masa całkowita oraz naciski osi są w Polsce regulowane przez dwie różne ustawy.

Oryginalna treść komunikatu WITD Radom:

W środę (13 maja) wieczorem, na ekspresowej „siódemce” w pobliżu Mławy, patrol ITD zatrzymał do kontroli ciągnik siodłowy z naczepą dzieloną. Powodem była konfiguracja zespołu pojazdu i uzasadnione podejrzenie przekroczenia dopuszczalnych parametrów wagowych. Zespół pojazdów należy do polskiego przedsiębiorcy. W chwili interwencji realizowano nim przewóz drogowy ładunku umieszczonego w dwóch kontenerach 20-stopowych.

Zestaw ciężarowy skierowano do najbliższego punktu kontrolnego. „Stonoga” wraz z ładunkiem ważyła 74,9 t zamiast dopuszczalnych 40 t. Naciski na drogę podwójnej osi pierwszej naczepy wynosiły 19,9 t przy normie – 18 t. Z kolei suma nacisków potrójnej osi drugiej naczepy wynosiła 31,8 t przy normie – 24 t.

Kierowca nie okazał inspektorom wymaganego w tym przypadku zezwolenia kategorii V na przejazd pojazdu nienormatywnego po drogach publicznych. Oprócz tego „stonoga” jechała bez wymaganego pojazdu pilotującego. Przy takim tonażu trasa przejazdu nienormatywnej ciężarówki musi być zabezpieczana przez pilota.

Drugi zestaw ciężarowy o takiej samej – niezgodnej z przepisami – konfiguracji, zatrzymano w nocy z wtorku na środę (12-13 maja), również na ekspresowej „siódemce” w pobliżu Mławy. Zespół pojazdów należy do polskiego przedsiębiorcy. W chwili interwencji przewoził też dwa 20-stopowe kontenery z ładunkiem.

W tym przypadku wieloosiowy zestaw był zdecydowanie „lżejszy”. „Stonoga” z ładunkiem ważyła 45,5 t zamiast dopuszczalnych 40 t. Suma nacisków grupy osi jednej z podpiętych naczep wynosiła 19,7 t przy normie – 18 t.

Przewoźnik też nie miał wymaganego w tym przypadku zezwolenia kategorii V na przejazd pojazdu nienormatywnego po drogach publicznych. Z uwagi na mniejszy tonaż „stonoga” nie musiała poruszać się po drodze w asyście pojazdu pilotującego.

Obie kontrole drogowe miały taki sam finał. Zakończyły się wydaniem zakazów dalszej jazdy. Transporty kontenerów mogły być kontynuowane dopiero po doprowadzeniu pojazdów do stanu zgodnego z przepisami prawa. Inspektorzy sporządzili protokoły z kontroli drogowych. Na ich podstawie będą prowadzone postępowania administracyjne z ustawy prawo o ruchu drogowym i z ustawy o transporcie drogowym. W pierwszym przypadku (cięższa „stonoga”) przewoźnikowi drogowemu grozi kara w łącznej wysokości 28 000 złotych (PoRD: 18 000 zł i UTD: 10 000 zł). W przypadku „lżejszego” zestawu przewoźnikowi grozi kara w kwocie 15 000 zł (PoRD: 10 000 zł i UTD: 5000 zł). Konsekwencje finansowe mogą być nałożone również na załadowców.

[…]