Film z miejsca zdarzenia znajdziecie pod tekstem.
Kierowca ciągnika siodłowego z naczepą przez osiem dni czekał na uwolnienie zestawu z grząskiego gruntu. Było to następstwem bardzo poważnego błędu nawigacyjnego, którego kierowca dopuścił się przy wyjeździe z hiszpańskiej Pampeluny.
Jak donosi lokalny dziennik „Diaro de Navarra”, wszystko zaczęło się 9 grudnia bieżącego roku. DAF XF z naczepą kurtynową, należący do firmy z Bułgarii i prowadzony przez kierowcę z Indii, zaczynał wówczas trasę z Hiszpanii do Niemiec i miał dotrzeć do granicy w Irunie. Pod Pampeluną, na rondzie w miejscowości Arre, kierowca źle skręcił na rondzie i zamiast skierować się na drogę krajową N-121-A ruszył w kierunku wąskiej drogi lokalnej NA-4251. Szybko dotarł przy tym do wąskiego mostu przez rzekę Ulzama, przejechał nim na drugą stronę i dopiero wtedy zatrzymał swój zestaw, postanawiając zawrócić. Wówczas niestety popełnił kolejny błąd, gdyż zamiast dojechać do najbliższej miejscowości, gdzie jak najbardziej znajdowało się miejsce do przeprowadzenia takiego manewru, postanowił wykonać to zawracanie na posesji położonej tuż za mostem, na którym odbywały się akurat prace ziemne.
W efekcie pięcioosiowy zestaw znalazł się na grząskiej drodze, na której szybko stracił trakcję. Co więcej, dalsze próby wyjechania z tego miejsca zaczęły zsuwać ciężarówkę na prawą stronę, w stronę skarpy, która prowadziła wprost do rzeki. Doszło wręcz do tego, że ciągnik i naczepa zaczęły się składać i cały zestaw był zagrożony zsunięciem się ze skarpy. Z prawej strony naczepy ziemia sięgnęła powyżej linii klamer na kurtynach, natomiast prawa strona ciągnika leżała między innymi na zbiorniku z paliwem.
By wydostać DAF-a z tej pułapki, konieczne było wstępne przygotowanie terenu z użyciem maszyn budowlanych. Następnie próbowano wyciągnąć zestaw z udziałem lokalnego holownika z Pampeluny, ale niestety spełzło to na niczym. Dlatego ostatecznie skończyło się na żurawiu samobieżnym, który przybył aż spod San Sebastian. Akcja zakończyła się powodzeniem dopiero 17 grudnia, a więc indyjski kierowca czekał na ratunek przez całe osiem dni. W tym czasie zaopiekowali się nim okoliczni mieszkańcy, zapewniając miejsce do mycia w pobliskim centrum sportowym, a także donosząc ciepłe posiłki.
Choć pierwsze materiały z miejsca zdarzenia mogły zapowiadać coś gorszego (film poniżej), uszkodzenia zestawu skończyły się na kilku połamanych plastikach. Dlatego po wydostaniu z grząskiego gruntu DAF mógł kontynuować swoją trasę. Potwierdzili to funkcjonariusze hiszpańskiej żandarmerii (Guardia Civil), którzy specjalnie w tym celu przybyli na miejsce akcji ratunkowej.
Film opublikowany przez „Diaro de Navarra”:
@diariodenavarra El GPS y los problemas de comunicación jugaron una mala pasada el pasado 9 de diciembre a un camionero de origen indio que, en la rotonda de Arre, a la salida de los túneles de Ezkaba, cogió por error el pequeño ramal de la NA-4251, en dirección a la playa de Oricáin y Azoz, en el valle de Ezcabarte, en lugar de seguir su marcha hacia Alemania. Circuló por esta vía poco más de 600 metros, hasta cruzar un estrecho puente sobre el río Ultzama. Tras advertir su error y sin hacer caso a las indicaciones de personas de la zona, trató de dar la vuelta maniobrando en un camino de tierra que discurre paralelo al curso fluvial, justo frente al polideportivo municipal. Allí quedó atrapado y, poco a poco, fue venciendo el firme de tierra, sin que pudiera regresar al asfalto para continuar su trayecto. Durante ocho días. La historia completa en el enlace de nuestro perfil y en www.diariodenavarra.es. Carmen Remírez y Cristina Aguinaga Cedido
♬ sonido original – Diario de Navarra












