Zestawem pod prąd po trasie S7, z 1,6 promila alkoholu – sprawa pod nowe przepisy

Powyżej: nagranie z trasy S7

Niestety, wystarczyły tylko trzy dni, by w branży pojawił się przykład podlegania nowym karom dla pijanych kierowców. Za ten niechlubny przykład posłużył 64-latek z województwa świętokrzyskiego, który miał w wydychanym powietrzu ponad półtora promila alkoholu i stracił przez to umiejętność rozróżniania kierunków ruchu.

Jak poinformowała Komenda Wojewódzka Policji w Olsztynie, w niedzielny wieczór, 1 lutego 2026 roku, około godziny 18, wpłynęło zgłoszenie o ciągniku siodłowym z naczepą, który poruszał się pod prąd po trasie S7, na jezdni w kierunku Warszawy. Na trasę wysłano więc patrol, który miał za zadanie jak najszybciej zatrzymać ciężarówkę i sprawdzić przyczyny takiego zachowania.

Na szczęście kierowca jadący pod prąd był na tyle przekonany o swojej słuszności, że mrugał światłami na inne osoby, nakazując im ucieczkę na bok i zwolnienie „jego” pasa ruchu. Być może dzięki temu do momentu pojawienia się policji nie doszło do żadnego wypadku. Gdy już natomiast funkcjonariusze dokonali zatrzymania, cała sprawa okazała się związana z alkoholem.

Za kierownicą ciągnika zastano 64-letniego mieszkańca gminy Szydłowiec. Mężczyzna był wyraźnie nietrzeźwy i podczas policyjnej kontroli wykazał 1,6 promila alkoholu w organizmie. Dlatego też natychmiast go zatrzymano, odwieziono na komisariat i osadzono w celi, podczas gdy ciężarówka została usunięta z drogi i zabezpieczona na parkingu.

Jak już wspomniałem na wstępie, mężczyzna spotka się z nowymi, zaostrzonymi przepisami, wprowadzonymi ledwie 3 dni wcześniej, 29 stycznia. Za prowadzenie w stanie nietrzeźwości będą groziły mu nawet 3 lata więzienia (zamiast 2 lat przewidzianych we wcześniejszych przepisach). Co więcej, jeśli jazda pod prąd zostanie uznana za „rażące naruszenie zasad i narażenie otoczenia na niebezpieczeństwo”, wyrok będzie mógł być dodatkowo podniesiony, opiewając na co najmniej 3 miesiące, a maksymalnie nawet 5 lat więzienia. Do tego musi dojść zakaz prowadzenia pojazdów, na okres od 3 do 15 lat, a z uwagi na wspomniane niebezpieczeństwo należy spodziewać się wyroku z górnej granicy. Tym samym mężczyzna może spodziewać się zakończenia zakazu dopiero dobrze po „siedemdziesiątce”. Trzecią sprawą będzie natomiast kara materialna, w postaci konfiskaty pojazdu lub grzywny finansowej.

Przepisy z 29 stycznia ugruntowały konfiskatę pojazdów w polskim porządku prawnym, jako obligatoryjną karę dla osób mających co najmniej 1,5 promila alkoholu. Jeśli więc sprawca jechał własnym ciągnikiem, bezpowrotnie go straci. Jeśli natomiast okaże się to pojazd służbowy, powierzony na przykład przez firmę transportową, mężczyzna będzie musiał uiścić „nawiązkę finansową”, której wartość zostanie wyznaczona przez sąd. W przypadku kierowców zawodowych może to być kwota od 5 do 100 tys. złotych.