
Zestawy z betonowymi szambami już od kilku lat regularnie pojawiają się w inspekcyjnych komunikatach. Ostatnio doszły do tego natomiast informacje o zdarzeniach drogowych, na co mamy już drugi przykład w ciągu zaledwie półtora tygodnia.
W piątek bardzo wcześnie rano, jeszcze przed godziną 6 rano, Volvo FH z przyczepą rozbiło się na autostradzie A2 w kierunku zachodnim, między węzłami Wartkowice oraz Emilia. Załadowany betonowymi szambami zestaw z niewyjaśnionych przyczyn wypadł z jezdni na lewą stronę i uderzył w bariery energochłonne. Pojazd uderzył też bowiem w filary podtrzymujące wiadukt, ale na szczęście kabina kierowcy nie uległa zmiażdżeniu. Prowadzący Volvo przeżył więc wypadek i trafił do szpitala z umiarkowanymi obrażeniami.
Siła uderzenia wyrzuciła fragmenty betonowego ładunku na przeciwległą jezdnię, prowadzącą w kierunku wschodnim. Żaden samochód nie został przy tym uszkodzony, ale pokruszony beton zablokował oba pasy, wymagając całkowitego wstrzymania ruchu i poważnie utrudniając piątkowe powroty. Jezdnia w kierunku zachodnim, którą poruszało się Volvo, wymagała zamknięcia na pojedynczym, lewym pasie.
Policja wszczęła dochodzenie w sprawie przyczyn zdarzenia. Niewykluczone, że obiektem zainteresowania będzie przy tym masa pojazdu lub czas pracy kierowcy. Tutaj od razu zauważę, że jak na transport z szambami Volvo miało stosunkowo lekką konfigurację – trzyosiowe podwozie z HDS-em ciągnęło zaledwie dwuosiową przyczepę na obrotnicy. Za to ilość szamb wyglądała na standardową dla tego typy przewozów (co mam na myśli, zobaczycie na przykład w tym artykule: Osiem zestawów z betonowymi szambami: około 50-60 ton i nawet 20 metrów).














