Powyżej: reportaż filmowy z miejsca zdarzenia
Jak już zwracałem wczoraj uwagę innym w artykule, sierpniowe ocieplenie poszło w parze z wyjątkowo dużą liczbą doniesień o niebezpiecznych sytuacjach na drogach. W tym artykule pojawią się na to kolejne przykłady, tym razem pochodzące z niemieckiej autostrady A24 między Schwerinem a Hamburgiem.
Wszystko zaczęło się około godziny 13, na autostradowym moście pod miejscowością Mölln. Renault Gamy T z naczepą zboczyło wówczas na pas awaryjny i zahaczyło o Mercedesa Sprintera z tablicą świetlną, należącego do służby autostradowej. W wyniku tego uderzenia kierowca Renault jeszcze bardziej stracił panowanie nad pojazdem, ciągnik odbił gwałtownie na prawo i przebił bariery, wypadając z mostu. Cały zestaw runął po tym w dół, na ścieżkę znajdującą się około 5-6 metrów pod autostradą.
W trakcie upadania cały zestaw obrócił się do góry kołami, ale całą sytuację uratowało kilka okoliczności. Przede wszystkim do kanału wpadła tylko tylna część naczepy, natomiast kabina ciągnika pozostała na lądzie. Ponadto kabina uderzyła o ziemię głównie prawą stroną, w mniejszym stopniu miażdżąc się po stronie kierowcy. W naczepie znajdował się natomiast wysoki ładunek, w postaci zabudów kempingowych na pickupy. Towar ten zapobiegł rozpłaszczeniu naczepy o ziemię, co mogło ograniczyć uszkodzenia także w ciągniku. Wszystko to razem sprawiło, że kierowca Renault przeżył wypadek i pozostał przytomny, trafiając do szpitala z ciężkimi, ale niezagrażającymi życiu obrażeniami. W podobnej sytuacji znalazł się też kierowca Sprintera, który w momencie zdarzenia siedział w swoim samochodzie. Również i on został ranny, trafiając do szpitala w poważnym, ale nie w krytycznym stanie.
Na tym niestety sprawa się nie skończyła. Skomplikowana akcja podnoszenia ciężarówki, a także przerwanie barier na moście na wiele godzin utrudniły bowiem ruch w kierunku Hamburga. Wymagało to zorganizowania objazdów i wywołało oczywiście korki. Stąd też wzięło się kolejne zdarzenie, do którego doszło około 3 godziny po pierwszym wypadku. Rozpędzony Mercedes-Benz Vito, jadący autostradą A24 w stronę Hamburga, nie zatrzymał się przed zatorem i najechał na stojący na prawym pasie zestaw z naczepą chłodniczą. 49-letni kierowca Mercedesa poniósł przy tym śmierć na miejscu.
Po wypadku z udziałem Vito autostrada ponownie została całkowicie zablokowana. Otwarcie lewego pasa nastąpiło dopiero o godzinie 1.30 w nocy, a więc dwanaście godzin po pierwszym zdarzeniu. Za to jadąc prawym pasem nadal należy spodziewać się utrudnień.











