55-letni mieszkaniec województwa zachodniopomorskiego był objęty zakazem prowadzenia pojazdów, w związku z jazdą po alkoholu. Mimo to mężczyzna nie zaprzestał wykonywania zawodu kierowcy, wciąż prowadząc ciągnik siodłowy z naczepą. Robił to aż do środy, 18 lutego, gdy wpadł w poślizg na trasie S3.
Do zdarzenia doszło około godziny 4 w nocy, podczas silnych opadów śniegu. Mercedes-Benz Actros z naczepą poruszał się wówczas trasą S3 i na odcinku między Lubinem a Polkowicami jego kierowca stracił panowanie nad kierownicą. Zestaw uderzył w bariery, kabina ciągnika dotknęła się z naczepą, a jezdnia została zablokowana na niemal całej szerokości. Nikt na szczęście nie został przy tym ranny, ale nie obyło się bez udziału służb, w tym także policji.
Gdy funkcjonariusze sprawdzili kierowcę Actrosa, okazał się osobą pozbawioną uprawnień. Stracił je w grudniu 2025 roku, w wyniku prowadzenia w stanie nietrzeźwości. Dodatkowo zwrócono też uwagę na naczepę, która pozbawiona była ważnych badań technicznych.
Jakie mogą być natomiast następstwa tej sytuacji? Tutaj wiele będzie zależało od tego, czy po grudniowej utracie uprawnień kierowca zdążył już usłyszeć sądowy wyrok, nakładający na niego zakaz prowadzenia pojazdów. Jeśli takiego wyroku jeszcze nie było, to za prowadzenie pomimo cofnięcia uprawnień będzie groziła mu kara grzywny, kara do 2 lat więzienia oraz zakaz prowadzenia pojazdów na okres od 1 roku do 15 lat. Jeśli natomiast sprawa z grudnia została już osądzona i kierowca złamał sądowy zakaz, kierowca będzie podlegał pod nowe, wyraźnie zaostrzone przepisy, wprowadzone ledwie trzy tygodnie temu, 29 stycznia 2026 roku. Zgodnie z nimi, kierowca łamiący sądowy zakaz prowadzenia pojazdów powinien otrzymać dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów oraz karę od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Co więcej, sądy mają teraz rzadziej wydawać wyroki w zawieszeniu, w nawet co drugiej tego typu sprawie decydując się na kary bezwzględnego więzienia. Ma to dotyczyć zwłaszcza spraw obejmujących stworzenie dodatkowego zagrożenia, a dalsze prowadzenie ciężarówek i wpadnięcie przy tym w poślizg jak najbardziej może zostać za coś takiego uznane.
Firma transportowa może spodziewać się kar administracyjnych, wystawionych w oparciu o dobrze znany taryfikator. Za powierzenie wykonywania przewozu osobie pozbawionej uprawnień kara może wynieść 2000 złotych. Również 2000 złotych można naliczyć za korzystanie z pojazdu bez ważnego badania technicznego lub z usterką niebezpieczną. Łącznie może to więc dać 4000 złotych. Firma może mieć też poważny problem z ubezpieczalnią, która najprawdopodobniej odmówi pokrycia szkód, decydując się na regres.














