
Rumuńscy złodzieje paliwa nie tylko nie znikają z nagłówków, ale też po raz kolejny wyróżnili się używanym przez siebie sprzętem. Wszystko to w ramach kradzieży, której sprawcy zostali przyłapani niemal na „gorącym uczynku”.
Przestępcy działali w typowy dla siebie sposób, a więc przemieszczali się od parkingu do parkingu ciągnikiem siodłowym z naczepą, podjeżdżając do pauzujących zestawów i wypompowując z nich paliwo. Co jednak wyróżniło tę sprawę, to właśnie kwestie sprzętowe. Przede wszystkim złodzieje nie poruszali się starszym, budżetowym pojazdem, jakie zwykle spotyka się w takich sprawach, lecz mieli do dyspozycji MAN-a TGX w wersji po 2020 roku. Co więcej, pojazd ten ewidentnie był bardzo świeżym zakupem, gdyż miał jeszcze na sobie tymczasowe rumuńskie rejestracje, świadczące o niedawnym imporcie do kraju. Mimo to ciężarówka zdążyła już zostać gruntownie przygotowana do kradzieży, otrzymując w tym celu zaawansowaną instalację. Była to elektryczna pompa do paliwa, ukryta między podłużnicami ciągnika, w okolicy tylnej osi i dysponująca systemem zdalnego sterowania, opartym na radiowym pilocie. Urządzenie to mogło przepompować 100 litrów oleju napędowego na minutę i przy rutynowej kontroli mogłoby pozostać niezauważone.
Co więc sprawiło, że czerwono-biały MAN został zatrzymany? Przyczynił się do tego przypadkowy kierowca ciężarówki, który w nocy z 27 na 28 maja (środa/czwartek) pauzował na parkingu Aire du Charme przy francuskiej autostradzie A36. Około godziny 2.45 w nocy wyjrzał on przez okno swojej kabiny i zwrócił uwagę na podejrzany zestaw z Rumunii, poruszający się na światłach awaryjnych i podjeżdżający bardzo blisko innych ciężarówek. Francuz wykonał wówczas telefon pod numer alarmowy i powiadomił żandarmerię.
Żandarmi wysłali na autostradę A36 trzy patrole, mające za zadanie odnalezienie podejrzanego MAN-a. Akcja ta szybko zakończyła się sukcesem, gdyż pojazd został zauważony przy bramkach autostradowych w Saint Maurice, zaledwie 10 kilometrów od wspomnianego parkingu. Natychmiast dokonano wówczas zatrzymania, po czym ciężarówka została drobiazgowo przeszukana. Paliwo kapiące w okolicy tylnego mostu naprowadziło funkcjonariuszy na wspomnianą, zdalnie sterowaną pompę. Ponadto znaleziono gumowe węże ze śladami niedawnego użycia i duży zestaw baniek na nielegalnie pozyskiwane paliwo. Krótko później też potwierdzono, że na Aire du Charme faktycznie doszło do kradzieży, opiewającej na 150 litrów oleju napędowego. Czyn ten został więc przypisany załodze MAN-a.
Tę załogę tworzyło dwóch mężczyzn: obywatel Rumunii w wieku 51 lat oraz obywatel Mołdawii w wieku 57 lat. Zostali oni tymczasowo aresztowani i w trybie natychmiastowym mieli stanąć przed sądem, ale niestety szybko wyszli na wolność. Złodzieje nie posługiwali się bowiem językiem francuskim, a sąd nie dysponował odpowiednim tłumaczem, w związku z czym rozprawa musiała zostać wyznaczona dopiero na 19 października 2026 roku. Obaj mężczyźni będą mieli wówczas obowiązek stawić się przed Sądem Karnym w Montbéliard we wschodniej Francji. Można jednak powątpiewać, czy którykolwiek z nich się tam pojawi…











