Zakupy Girteki: 500 Actrosów do końca 2026 roku i kontrowersyjne wsparcie z Belgii

Przełom 2025 oraz 2026 roku stoi w firmie Girteka pod znakiem wielkiej wymiany floty. W sprawie właśnie pojawiły się nowe informacje, tym razem dotyczące konkretnej marki i modelu, a przy okazji przybyło też nowych kontrowersji, dotyczących źródeł finansowania.

Wiadomo, że co najmniej 500 z nowych ciągników Girteki będzie miało gwiazdę na masce, otoczoną charakterystycznym, gładkim przodem bez atrapy chłodnicy. Marka Mercedes-Benz Trucks, bo oczywiście o niej tutaj mowa, poinformowała dzisiaj o nowej umowie zawartej z litewskim gigantem. Jest to zamówienie na 500 egzemplarzy modelu Actros L ProCabin, które ma zostać zrealizowane w kilku większych partiach, jeszcze przed końcem 2026 roku. W ten sposób firma zamierza odmłodzić swoją flotę, a także nieco ją powiększyć.

Sam wybór Mercedesów nie powinien zaskakiwać, wszak Girteka eksploatuje Actrosy już od wielu lat. Pozostaje jednak pytanie, jakie inne marki i modele pojawią się u boku tych pojazdów, wszak 500 sztuk to tylko niewielka część planowanych, firmowych zakupów, zapowiedzianych w ostatnich miesiącach. Najpierw, w sierpniu 2025 roku, firma poinformowała o uzyskaniu finansowania na 173 miliony euro, mającego pozwolić na zakup 4 tysięcy ciągników i naczep w okresie 2025-2026. Następnie, już w lutym 2026 roku, przewoźnik pochwalił się kolejną pożyczką, tym razem na kwotę 74 milionów euro, z planem kupienia 1200 ciągników.

Skoro już natomiast jesteśmy przy tych wielkich kwotach, to pojawia się drugi temat, czyli kontrowersje. Po pierwsze, sądząc po wymienionych powyżej liczbach, Girteka pozyskuje swoje pojazdy wprost wyjątkowo tanio. Gdy bowiem podzielimy 74 miliony euro przez 1200, wychodzi nam niecałe 62 tysiące euro za jeden egzemplarz. To kwota, o której mniejsze firmy, niemające takiego przebicia w negocjacjach, mogą tylko pomarzyć, kupując za te pieniądze co najwyżej używanego Mercedesa, poprzedniej generacji. Mamy tu więc dobitny przykład na to, jak trudno jest mniejszym przewoźnikom konkurować na rynku z takim gigantem.

Dodatkowe kontrowersje, o bardziej konkretnym charakterze, pojawiły się też w Beneluksie, z uwagi na pochodzenie wymienionych pożyczek oraz towarzyszące im zabezpieczenia. W przypadku wspomnianych 74 milionów euro zabezpieczenia tego miała udzielić belgijska Agencja Kredytów Eksportowych Credendo, w 100 procentach należąca do belgijskiego skarbu państwa. To natomiast wywołało bardzo ostrą odpowiedź belgijskiego związku zawodowego ABVV-BTB, który określił działania rządowej agencji mianem absurdalnych. Wygląda bowiem na to, że belgijski rząd wsparł litewskiego giganta, stanowiącego bezpośrednią konkurencję dla belgijskich przedsiębiorstw i znanego z masowego zatrudniania tańszych pracowników spoza Unii Europejskiej.