Zabytkowy Jelcz 325 utknął w Indiach i Nepalu – wojny przerwały historyczną wyprawę

Powyżej: kolejki na nepalskiej granicy

Od końca ubiegłego roku na drogach Indii oraz Nepalu można spotkać szczególnego Jelcza 325. Ciężarówka ta odbyła podróż morską z Gdyni do Bombaju, przejechała na kołach przez północne Indie, po czym wjechała w Himalaje, przekraczając nepalską granicę i docierając pod ośmiotysięcznik Annapurna. Następnie, co zapowiadałem już w kwietniu bieżącego roku, pojazd miał ruszyć w drogę powrotną do Polski, na kołach przemierzając północną część Indii, Pakistan, Iran oraz Turcję. I tutaj też pojawiły się problemy.

Również w kwietniu bieżącego roku, jeszcze zanim załoga Jelcza zdążyła opuścić Indie, w kraju tym doszło do bardzo głośnego zamachu terrorystycznego, w którym zginęło 26 osób. Na nowo rozbudziło to konflikt między Indiami a Pakistanem, doprowadzając do zamknięcia ostatniego czynnego przejścia granicznego, które łączy te kraje. W efekcie Jelcz został odcięty od drogi powrotnej na zachód. Co więcej, nawet gdyby przez Pakistan dało się przejechać, prawdopodobnie nie udałoby się pokonać granicy pakistańsko-irańskiej. Tam również wprowadzono bowiem blokady, a także maksymalnie ograniczono ruch turystyczny, w związku z czerwcową wojną między Izraelem a Iranem. Mówiąc więc krótko, cały plan na powrót ciężarówki do kraju stał się niemożliwy do wykonania.

Jaki będzie dalszy los wyprawy? Z uwagi na patową sytuację na granicach, załoga polskiej ciężarówki zdecydowała się na powrót do Nepalu, jako że może tam liczyć na kilka zaprzyjaźnionych instytucji oraz stabilne schronienie. Tym samym Jelcz wjechał w Himalaje już po raz drugi w ciągu zaledwie pół roku, musząc pokonać zatłoczoną, indyjsko-nepalską granicę, a następnie też wymagające, strome i kręte, himalajskie drogi. W Nepalu uczestnicy wyprawy zaczną opracowywać nowy plan powrotu do domu. Wstępny plan przewiduje przedostanie się z Nepalu do Chin, a następnie ruszenie w kierunku Morza Kaspijskiego, by stamtąd przeprawić się promem na Kaukaz i wjechać do Turcji. Pozostaje jednak pytanie, czy Jelcz będzie w stanie dotrzeć do nepalsko-chińskiej granicy, drogą uszkodzoną przez trzęsienie ziemi, a także czy zostanie wpuszczony przez chińskie władze?

Jedyna dobra wiadomość jest taka, że Jelcz nadal sprawuje się bez problemu. Morał jest więc jeden: łatwiej poradzić sobie 45-letnią ciężarówką w naprawdę dalekiej trasie, w indyjskim chaosie drogowym, w 50-stopniowych temperaturach i na himalajskich serpentynach niż przekroczyć trzy granice w jednej z najbardziej skonfliktowanych części świata.

Załoga Jelcza:

Gdzieś w nepalskim korku:


Poprzednie artykuły na omawiany temat:

44-letni Jelcz zaczyna rejs do Indii – początek historycznej wyprawy do Nepalu

Pierwsze przygody Jelcza 325 w Indiach – korki, chaos, krowy i drogowa kolizja

Jelcz 325 dojechał już w Himalaje – kolejne filmy z wyprawy po Indiach i Nepalu

Jelcz 325 wraca z Nepalu do Polski, na kołach przez Indie, Pakistan, Iran i Turcję


O co w tym wszystkim chodzi? Omawiany przejazd to element akcji „Śladami Uczestników 2024”, mającej uczcić rocznicę polskiej wprawy na Annapurnę Południową. Miała ona miejsce w 1979 roku i kosztowała życie trzech polskich himalaistów. Sam Jelcz – rocznik 1980 o wojskowej przeszłości, dysponujący w pełni oryginalnym układem napędowym – został przygotowany w taki sposób, by stanowić replikę ciężarówek, jakie w latach 70-tych oraz 80-tych wykorzystywano do transportu wspinaczkowego wyposażenia. Pojazdy te aż czternastokrotnie towarzyszyły polskim himalaistom, po raz pierwszy w 1971 roku, a po raz ostatni w roku 1986. Najczęściej wykorzystywano przy tym model 315, o układzie osi 4×2, choć zdarzały się też wyjazdy z trzyosiowym modelem 316. Sposób organizacji był zwykle taki, że kilku uczestników wyprawy jechało Jelczem z Polski do Azji, osobiście prowadząc pojazd, a pozostałe kilkanaście osób dolatywało do nich samolotem. Oczywiście stanowiło to duże wyzwanie dla ciężarówek oraz ich załóg, podobnie jak wyzwaniem jest akcja „Śladami Uczestników 2024”. W Indiach oraz Nepalu Jelcz ma bowiem do czynienia nie tylko z kiepskimi warunkami drogowymi, ale też z temperaturami oscylującymi wokół 40-50 stopni Celsjusza, gęstym ruchem i stromymi podjazdami.

Annapurna na mapie:

Osoby chcące bliżej przyjrzeć tym zmaganiom, zapraszam przede wszystkim na Instagrama @sladamiuczestnikow. Polecam też kanał na YouTube Śladami Uczestników, na którym dostępne są wszystkie filmy z przejazdu do Nepalu, a także wspinaczkowa część wyprawy. Jako ciekawostkę również dodam, że to omawiana wyprawa jest już drugą próba, po pierwszej podjętej w 2021 roku. Wówczas Jelcz miał dotrzeć na kołach z Polski do Nepalu, a na przeszkodzie po raz kolejny stanęły konflikty zbrojne, tym razem w Afganistanie. W efekcie tamten przejazd zakończył się w Iranie, o czym pisałem tutaj: Jelcz 325 dojechał tylko do Iranu – trasę do Nepalu przerwały lokalne konflikty i przepisy