Powyżej możecie zobaczyć film z akcji ratunkowej, która w listopadzie ubiegłego roku miała miejsce na holenderskiej autostradzie A16, na moście Moerdijkbrug między Dordrechtem a Bredą. To właśnie fotograf odpowiedzialny za to nagranie, zatrudniony w jednej z lokalnych agencji medialnych, zwrócił uwagę na telefon, który leżał w rowie nieopodal wraków. Urządzenie było co prawda uszkodzone, ale nadal miało uruchomioną aplikację Netflix i wyświetlało odcinek serialu „Wikingowie”. Jak też udało się później ustalić policjantom, był to telefon sprawcy zdarzenia, który najechał swoją ciężarówką na stojący zestaw. Dlatego teraz – wraz z rozpoczęciem procesu sądowego w tej sprawie – kwestia serialu może mieć kluczowe znaczenie.
Proces rozpoczął się w miniony czwartek, 7 sierpnia 2025 roku. W roli oskarżonego wystąpił Adam S., 49-letni kierowca z Polski, który w nocy z 22 na 23 listopada 2024 roku prowadził MAN-a TGX z naczepą, jadąc autostradą A16 w kierunku holendersko-belgijskiej granicy. Pomimo dobrej widoczności, nieograniczonej przez warunki atmosferyczne, niestety nie zwrócił on uwagi na Mercedesa Actrosa z naczepą, który zatrzymał się na pasie awaryjnym. MAN najechał przy tym na lewy tylny narożnik naczepy Mercedesa, uderzając ją przy prędkości 82 km/h i pchając cały zestaw w stronę krawędzi mostu. Czując to kierowca Mercedesa zaciągnął hamulec ręczny, otworzył drzwi i wyskoczył z kabiny, obawiając się, że jego ciągnik może zostać zepchnięty do wody.
Ostatecznie do zepchnięcia zestawu nie doszło, ale następstwa zdarzenia i tak były poważne. Kierowca MAN-a został zakleszczony we wraku i doznał licznych obrażeń. W szpitalu stwierdzono między innymi złamania nogi, ręki oraz biodra. Również kierowca Mercedesa został ranny, w trakcie wyskakiwania z kabiny łamiąc nogę. Niestety, okazało się to na tyle poważne, że do dziś porusza się o kulach i nie może wrócić do prowadzenia ciężarówki.
Adam S. zeznał, że nie pamięta niczego z momentu zdarzenia. Prokuratura natomiast potwierdziła, że telefon należał do niego i podczas trasy był przez dłuższy czas używany z aplikacją Netflix. Kierowca miał w ten sposób obejrzeć kilka odcinków serialu, co z kolei miało prowadzić do niebezpiecznego zachowania na drodze i spowodowania wypadku. Dlatego też oskarżyciel zażądał dla polskiego kierowcy kary trzech miesięcy pozbawienia wolności oraz dwunastu miesięcy zakazu prowadzenia. Jak na holenderską sprawę byłby to raczej wysoki wyrok, wszak normą po tamtejszych wypadkach są kary prac społecznych.
Czy sąd przychyli się do oczekiwań prokuratury? Tego dowiemy się najprawdopodobniej za półtora tygodnia, 21 sierpnia, gdy w sprawie odbędzie się kolejne posiedzenie sądu.











