Zdjęcia: Bezirksfeuerwehrkommando Neunkirchen
Jak określili to sami strażacy, kierowca tej ciężarówki może świętować swoje drugie urodziny. Udało mu się bowiem wyskoczyć z kabiny zestawu, który dotykał linii energetycznej pod napięciem 110 kV (110 000 woltów).
Scania R770 z wywrotką pracowała wczoraj przy remoncie austriackiej drogi ekspresowej S6, pod miejscowością Gloggnitz. Pojazd rozładowywał tam masę bitumiczną, a uniesione nadwozie naczepy dotknęło linii wysokiego napięcia. 110-kilowoltowy prąd skierował się wówczas z przewodów na ciężarówkę, a towarzyszące temu siły były tak ogromne, że w naczepie doszło dosłownie do zerwania oraz odrzucenia jednego z kół.
Dopóki kierowca pozostawał w kabinie, sam kontakt z prądem nie stanowił dla niego bezpośredniego zagrożenia. Mężczyzna próbował wybrnąć z tej sytuacji, wyjeżdżając zestawem spod przewodów. Układ jezdny ciągnika pozostał jak najbardziej sprawny, więc ciężarówka mogła się poruszać, ale niestety od przewodu nie udało się uwolnić, gdyż zahaczył się on o hak do plandeki na naczepie. Dlatego też, po przejechaniu około kilkudziesięciu metrów kierowca podjął kolejną, tym razem bardzo niebezpieczną decyzję. Zdecydował się na opuszczenie kabiny, wyskakując na zewnątrz.
W trakcie wychodzenia z pojazdu, przez który przechodzi prąd pod wysokim napięciem, istnieje ryzyko, że właśnie w naszym ciele energia znajdzie najkrótszą drogę do ziemi. To właśnie ten moment, gdy może dojść do śmiertelnego w skutkach porażenia. Skąd więc wspomniane na wstępie stwierdzenie, że kierowca może świętować drugie urodziny? Jak wyjaśnił lokalny portal informacyjny „Mein Bezirk”, powołując się na informacje od przedsiębiorstwa energetycznego, system nadzorujący sieć rozpoznał zdarzenie i zadziałał mechanizm automatycznego, tymczasowego odcinania napięcia. Stworzyło to bezpieczne okno czasowe, z którego kierowca nieświadomie skorzystał, wydostając się na zewnątrz ciągnika bez żadnych obrażeń.
By wydostać pojazd z miejsca zdarzenia, a także zabezpieczyć otoczenie, ponownie odłączono napięcie, tym razem już ręcznie, na okres blisko trzech godzin. W tym czasie na miejscu rozstawił się strażacki podnośnik koszowy, a pracownik pogotowia energetycznego ściągnął przewód z przedniej krawędzi naczepy. Następnie można było zająć się układem jezdnym ciężarówki, w którym doszło nie tylko do utraty jednego z kół, ale też do uszkodzenia opon.
By tekst miał wymiar nie tylko informacyjny, ale też stanowił przestrogę na przyszłość, przypomnę kilka istotnych informacji. Przede wszystkim warto pamiętać, że po dotknięciu przewodów przez elementy ciężarówki – o ile oczywiście w porę to zauważymy – istnieją pewne sposoby na uniknięcie bezpośredniego zagrożenia. Pierwsza zasada jest taka, by po prostu się nie ruszać, gdyż każda zmiana ustawienia naszego ciała może być śmiertelnie niebezpieczna. Tutaj pozostaje więc wezwać pomoc, przestrzec otoczenie przed zbliżaniem się na mniej niż 10 metrów do ciężarówki i czekać na interwencję straży pożarnej oraz energetycznej. Jeśli natomiast pojazd na przykład stanie w ogniu i brak ruchu też byłby dla nas bezpośrednim zagrożeniem, kluczową zasadą jest niedoprowadzenie do sytuacji, w której będziemy dotykali jednocześnie pojazdu oraz ziemi. W takim układzie prąd zostałby bowiem przekierowany wprost przez nasze ciało. W praktyce oznacza to, że nie możemy normalnie wyjść z kabiny, korzystając ze stopni i poręczy, lecz musielibyśmy z niej dosłownie zeskoczyć. Co więcej, należałoby wykonać ten skok ze złączonymi nogami, a dalszą ucieczkę podjąć w podskokach lub szurając nogami po ziemi. Rozdzielenie nóg na terenie będącym pod napięciem też może bowiem uczynić z naszego ciała miejsce przepływu prądu.
Instrukcje takiego bezpiecznego zachowania możecie obejrzeć poniżej, w kanadyjskich firmach BHP, przygotowanych przez organizację WorkSafeBC. Oba nagrania są co prawda w języku angielskim, ale mają one bardzo przystępny, obrazowy charakter.



















