OFERTY PRACYKONTAKT
665
Opublikowane 9 Październik, 2018

Wypadek z cysterną kosztował życie 217 osób – wspomnienie hiszpańskiej tragedii sprzed 40 lat

Powyżej: tyle zostało z ciężarowego Pegaso

Minęło okrągłe czterdzieści lat od jednego z najbardziej tragicznych wypadków z udziałem samochodu ciężarowego. Zdarzenie z 11 lipca 1978 roku kosztowało życie 217 osób, a kolejne 200 zostało w nim poszkodowanych.

Samochodem biorącym udział w zdarzeniu było Pegaso z 1973 roku, ciągnące cysternę marki Fruehauf. Ciężarówką kierował 50-letni Hiszpan, jeżdżący dla firmy transportowej Cisternas Reunidas. Feralnego dnia stawił się on w państwowej rafinerii w La Pobla de Mafumet, około 9 kilometrów na północ od Tarragony. Dokładnie o godzinie 12.05 opuścił zakład, wywożąc ładunek skrajnie łatwopalnego propylenu.

Od samego początku transport ten był potrójnie niebezpieczny. Po pierwsze, przewoźnik polecił kierowcy unikanie autostrady, by w ten sposób ominąć wakacyjne korki. Zamiast więc autostradą A7, ciężarówka pojechała krętą i gęsto zabudowaną trasą N340. Po drugie, wszystko działo się 11 lipca, w Hiszpanii, około południa. Temperatura otoczenia była więc bardzo wysoka, sprzyjając rozgrzaniu się cysterny. Po trzecie zaś, ciężarówka została poważnie przeładowana. Zamiast przewozić dozwolone 19,35 tony ładunku, zestaw wziął na pokład 23,47 tony.

Ten ostatni fakt był szczególnie istotny. Ciężarówka pochodziła bowiem z czasów, gdy zawory bezpieczeństwa nie były jeszcze wymagane. Gdy więc wysoka temperatura zaczęła zwiększać ilość ładunku, niebezpieczny gaz nie był automatycznie upuszczany. W efekcie, w zbiorniku zaczęło panować wyjątkowo wysokie ciśnienie.

Czy jednak wzrost ciśnienia był bezpośrednią przyczyną wypadku? Tego do końca nie wiadomo, gdyż gigantyczna skala zniszczeń uniemożliwiła ustalenie wszystkich okoliczności. Ponadto, zeznania świadków przedstawiały kilka różnych wersji. Część mówiła o wystrzale opony, przez który kierowca stracił panowanie nad zestawem. Ciężarówka miała wówczas uderzyć w mur, przewrócić się i uszkodzić swój zbiornik z propylenem. Inna wersja zdarzeń mówiła o rozszczelnieniu cysterny jeszcze w czasie jazdy. Kilka osób twierdziło wręcz, że kierowca zdał sobie sprawę z rozszczelnienia i przed wypadkiem zdążył jeszcze się zatrzymać.

Jedna rzecz jest pewna – problemy z ciężarówką pojawiły się w wyjątkowo niekorzystnym miejscu. Pojazd znajdował się wówczas tuż przy kempingu, na którym wypoczywało około 1000 osób. Byli to głównie Niemcy, Francuzi, Brytyjczycy i Belgowie, śpiący w przyczepach kempingowych oraz w namiotach. 300 metrów dalej znajdował się zaś popularny klub.

Gdy cysterna została rozszczelniona, cały powyższy teren został pokryty chmurą łatwopalnego gazu. W końcu doszło do zapłonu, który objął zarówno kemping, jak i uszkodzoną ciężarówkę. Był to ognisty podmuch o temperaturze ponad 1000 °C, silny na tyle, by wyrwać w ziemi 20-metrowy krater, głęboki na 1,5 metra. Do tego doszły też eksplozje kempingowych butli gazowych oraz zbiorników paliwa w samochodach.

Potęga wybuchu była tak duża, że ciężarówka rozpadła się na dwie części. Kabinę kierowcy oraz przedni fragment cysterny znaleziono dopiero 200 metrów dalej, na terenie przydrożnej restauracji. Zupełnie rozpadł się też budynek stojący na środku kempingu. Jak jednak ustalili eksperci, obecność tego budynku pozwoliła znacząco ograniczyć szkody. Gdyby nie on, katastrofa prawdopodobnie objęłaby jeszcze większy teren.

Kierowca ciężarówki nie miał żadnych szans na przeżycie. To samo można powiedzieć o ponad dwustu turystach znajdujących się na kempingu. Łączna liczba ofiar sięgnęła 215 osób, a ich zidentyfikowanie zajęło Hiszpanom kilka miesięcy. Zwłoki wygrzebywano ze spalonych przyczep, wypławiano z morza i znajdowano na plaży.

Następstwem zdarzenia było postawienie przed sądem sześciu osób. Do więzienia trafiło jednak tylko dwóch pracowników rafinerii, którzy nadmiernie wypełnili cysternę. Ofiarom wypłacono odszkodowania warte około 106 milionów dzisiejszych euro, a ponadto Hiszpania zmieniła swoje przepisy. Zakazano między innymi przewozu materiałów niebezpiecznych w weekendy, a także wprowadzono program masowej inspekcji cystern.

Kilkanaście zdjęć z miejsca zdarzenia znajdziecie tutaj.

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 6 komentarzy

  1. JacekKaszuby napisał(a):

    Ogladalem ten film kilka lat temu. Nie chciałbym byc na takich wakacjach

  2. Menel napisał(a):

    Do więzienia “trafiło” nie trafiły

  3. Olek napisał(a):

    Film nosi tytuł “Raj w ogniu”

Odpowiedz





Dane wpisane w formularzu będą przetwarzane w celu dodania komentarza zgodnie z naszą polityką prywatności.