Wynagrodzenie dla kierowcy za każdą godzinę na promach – spór w Hiszpanii

Zdjęcie ma charakter przykładowy

Hiszpańskie media transportowe rozpisują się o wyroku, który zapadł w Sądzie Wyższej Instancji Archipelagu Balearów (Tribunal Superior de Justicia de las Islas Baleares). Firma transportowa została w nim zobligowana do wypłaty wynagrodzenia za cały okres spędzany przez kierowcę na promach, podczas tras między kontynentem a wyspami.

Baleary to hiszpańskie wyspy położone na Morzu Śródziemnym, obejmujące między innymi Majorkę, Minorkę oraz Ibizę. Dla wielu hiszpańskich kierowców jest to też stały kierunek trasy, co wiąże się oczywiście z wieloma godzinami spędzanymi na promach. I właśnie tego dotyczył spór między jednym z kierowców a hiszpańską firmą specjalizującą się w trasach na Majorkę.

Baleary na mapie:

W swoich rozliczeniach z pracownikiem, przewoźnik traktował czas spędzony na promach jako odpoczynek, nie naliczając przy tym godzinowych stawek wynagrodzenia. Tutaj od razu podkreślę, że takie postawienie sprawy może być zgodne z unijnymi przepisami. W Hiszpanii – z uwagi na specyficzny charakter transportu na wyspy – już od lat toczyła się jednak dyskusja o zmianie tej zasady i nakazaniu wypłacania wynagrodzeń za cały czas rejsów. Powoływano się przy tym na stwierdzenie, że kierowca przebywający na promie nadal nie może dysponować swoim czasem w pełni swobodnie, podlegając poleceniom pracodawcy lub załogi statku.

Tak, po kilku wcześniejszych wyrokach, spór dotarł w ostatnich dniach do Sądu Wyższej Instancji Archipelagu Balearów. Tam, po zapoznaniu się z argumentami obu stron, rację przyznano kierowcy, uprawniając go do wynagrodzenia za każdą godzinę spędzoną na promach podczas pracy w danej firmie. W tym konkretnym przypadku miało to być łącznie 310 godzin, ze stawką po 12 euro każda. Łącznie dało to więc 3720 euro, równowartość blisko 16 tys. złotych.

Co natomiast będzie w tej sprawie dalej? Czy takie podejście do przepraw promowych stanie się normą w hiszpańskim transporcie i czy może z czasem rozszerzyć się na kolejne kraje? Po wyroku z Balearów sprawą ma bowiem zająć się hiszpański Sąd Najwyższy. Jego zadaniem ma być przyjęcie ujednoliconego stanowiska w tej sprawie. Innymi słowy, to od Sądu Najwyższego będzie zależało, czy wynagrodzenia za godziny spędzone na promach staną się w Hiszpanii normą. Jeśli natomiast chodzi o rozszerzenie się takiego podejścia na inne kraje europejskie, to tutaj sprawa musiałaby zostać poprzedzona kolejną batalią prawną. Wydaje się więc mało prawdopodobne, by zasady tego typu zapanowały na przykład na Morzu Bałtyckim.