665
Opublikowane 5 Marzec, 2018

Wymusił pierwszeństwo na koledze z firmy – 31-letni kierowca Volva FM12 poniósł śmierć na miejscu

28 lutego, na obwodnicy Olecka w woj. warmińsko-mazurskim, doszło do tragicznego wypadku. Zderzyły się dwie ciężarówki z tej samej firmy, a jeden z kierowców zginął na miejscu.

Obie ciężarówki przewoziły ładunki drewna. Pierwsza z nich, na bazie Volva FH12, zmierzała do Olecka od strony Giżycka, drogą wojewódzką numer 655. Musiała przy tym przeciąć obwodnicę Olecka, którą – w kierunku południowym, zmierzało Volvo FM12.

Jak zeznał po zdarzeniu kierowca pierwszego zestawu, zatrzymał się on przed znakiem “stop” i dostrzegał nadjeżdżający pojazd kolegi. Uznał, że FM12 jest stosunkowo daleko i zdąży bezpiecznie przejechać przed nim na drugą stronę obwodnicy. W rzeczywistości jednak drugie Volvo pojawiło się na skrzyżowaniu bardzo szybko, a jego kierowca nie zdołał uniknąć wypadku.

Jak podaje “Głos Olecka”, w momencie zjeżdżania ze skrzyżowania kierowca Volvo FH12 poczuł wyraźne bujnięcie. Był to spowodowane uderzeniem drugiego Volva, które zahaczyło o wystający ładunek dłużycy. Ponadto uszkodzone FM12 skierowało się na przydrożne bariery, rozbijając się na ekranach dźwiękochłonnych.

Niestety, 31-letni kierowca Volva FM12 zginął na miejscu. Przybyłe na miejscu służby ratunkowe próbowały jeszcze przywrócić czynności życiowe, ale bezskutecznie. 33-letni kierowcą drugiego zestawu został natomiast przesłuchany przez policję. Sprawą zajmie się prokuratura, które określi dokładniejsze okoliczności zdarzenia.

Źródło zdjęć: KPP w Olecku

Dodatkowe zdjęcia, w tym ustawienie FH12 po wypadku, znajdziecie tutaj.

WYKOP ten tekst!

Ten wpis ma 13 komentarzy

  1. andrzej napisał(a):

    za kierownicą nie ma “chyba”, “raczej” zdążę…
    szkoda chłopa, tyle życia przed nim

  2. mietek napisał(a):

    Szkoda chłopa… [*]

  3. Lokalny gamoń napisał(a):

    No to się kur.a popisał dwóch z jednej firmy w jednym miejscu i czasie… Skutek spotkania porażajacy jak głupota tego co wyżył…

    • Łukasz napisał(a):

      Gamon, rozumiem, ze Ty nie popelniasz bledow ? Daje sobie obie rece i nogi uciac, ze sprawca wypadku nie zrobil tego swiadomie i na 100% nikomu nie chcial zrobic krzywdy. Zachowaj uszczypliwe komentarze dla siebie bo nie zyje 31letni chlopak.
      Pozdrawiam

      • dono napisał(a):

        No tak, trzeba mu jeszcze nagrode dac i nie potepiac. Jak slysze takich obroncow, to mi sie slabo robi.

      • lokalny gamoń napisał(a):

        Staram się tego nie robić… Szczególnie nie wyjeżdżam nikomu pod koła… Czy to duży czy mały… Irytuje mnie również zajeżdżanie drogi po wyprzedzaniu ale zazwyczaj gdy takiemu zwrócę uwagę to tylko łaciną pustaki odpowiadają.
        Za dużo ludzi za sterami ciężarówek którzy się do tego nie nadają.
        A jeżeli nie świadomie wyjechał mu pod koła,to być może trzeba do jakiegoś lekarza się udać żeby jeszcze komuś krzywdy nie zrobił…

  4. Kierowca napisał(a):

    Wyro wyrokiem,ale rrauma na cale życie,nie dosyc ,ze nie zyke czlowiek,to do tego kolega,z ktorym nieraz pewnie piwo wypil,szkoda mi go,naprawde bedzie mial ciezkie zycie

  5. Stefan napisał(a):

    Stare wiadomości już go pochowali

  6. Kermiter napisał(a):

    Samo wjechanie w bariery to pikuś był, gorsze było przyjebanie w to wystające drzewo które zostało na drodze..

  7. Kamil napisał(a):

    Pomyśleć, że to zrobił kolega po fachu, z dużego auta bo osobówki bardzo dobrze wiemy co wyprawiają i jak to się później kończy (chociażby ostatni tragiczny przykład z Piły).

    • Michał napisał(a):

      niestety co “koledzy po fachu” robią też wiemy i czym to sie później kończy..

      przykro, szkoda, dramat, jeden nie żyje drugi będzie miał traume do końca życia zapewne, nie wspominając o rodzinach obu kierowców, znajomych itp itd, konstrukcja drogi tez nie była bez winy. bariery ochronne sś przystosowane do małych fiatów i innych wypierdków małolitrażowych, a tu jeszcze bariery dźwiękochłonne..
      choc patrząc na zniszczenia to chyba nie bariery zabiły kierowcę

  8. Ajsik napisał(a):

    Moze chciał mu zrobić psikusa, wyskoczył dla jaj, wiedzial, ze tamten bedzie musial delikatnie przychamowac, ale nic sie nie stanie. Takich sytacji ogladam multum, u mnie w firmie, tez sa takie zachowania. Pozniej jeden i drugi sie śmieją na CB, teraz jeden sie nigdy nie usmiechnie nigdy a drugi moze kiedyś. Spoczywaj w pokoju kolego po fachu, wspolczuje rodzinie. Moze ta tragedia ocali innych, bo to za duze zelaza na takie zabawy, mimo ogromnego doswiadczenia niektorych, a wiadomo, ze rutyna rowniez zabija.

    • Kamil napisał(a):

      Dokładnie, pierwsze moje skojarzenie było takie same, gdy przeczytałem, że były to zestawy z jednej firmy.
      Chciał zrobić żart, żeby tamtego trochę przyhamować lub myślał, że kolega z firmy jedzie to go puści itd.

Odpowiedz