
Od kiedy kontrole tachografów zostały rozszerzone z 28 do 56 dni, czyli od początku 2025 roku, w komunikatach ITD pojawiają się wyraźnie wyższe kwoty. Już co najmniej kilkukrotnie można było usłyszeć o przypadkach, w których łączna wartość wykroczeń stwierdzonych w jednej ciężarówce przekraczała nawet 100 tys. złotych. Wczoraj w sprawie padł natomiast prawdziwy rekord, jako że WITD Szczecin naliczyło wykroczenia warte łącznie… 230 tys. złotych!
W roli głównej wystąpiły betonowe szamba, tym razem wiezione trzyosiową solówką, bez przyczepy. Scania serii G z tym niesławnym typem ładunku została zatrzymana w miniony piątek, 31 lipca, w okolicach Szczecina, a wyniki kontroli wykazały skrajnie poważne wykroczenia w dwóch zakresach – obciążenia pojazdu, a także naruszenia norm czasu pracy.
Zacznijmy od tego, że trzyosiowa ciężarówka – oficjalnie podlegająca normie 26 ton – wykazała masę całkowitą na poziomie 38,6 tony. Ujmując to więc bardziej dobitnie, solówka miała tutaj masę całkowitą na poziomie dopuszczalnym tylko dla pełnowymiarowych, pięcioosiowych zestawów. Nic więc dziwnego, że dopuszczalny nacisk wózka tylnego został przekroczony o ponad połowę, wynosząc 28,6 tony przy 19 tonach dopuszczalnych.
Jeśli chodzi o kontrolę tachografu, to objęła ona dwóch kierowców, jako że pojazd poruszał się w podwójnej obsadzie. Obaj mężczyźni zostali rozliczeni za wspomniane 56 dni wstecz, a łącznie wykazało to 101 różnych naruszeń! Było to przede wszystkim przekraczanie dopuszczalnego czasu jazdy, unikanie krótkich przerw i skracanie odpoczynków, a więc po prostu jazda bez zważania na codzienne normy. Dlatego też, gdy te 101 naruszeń zostało podliczonych, ich łączna wartość została określona na ponad 230 tys. złotych. Do tego wyliczono kolejne 28 tys. złotych w karach dla osoby zarządzającej transportem (czyli posiadacza certyfikatu kompetencji zawodowych).
Pomimo tych olbrzymich wyliczeń, realne kary będą zapewne znacznie niższe. Jak bowiem wiadomo, postępowania administracyjne podlegają ustawowym limitom, w ramach których firma nie może zapłacić po kontroli drogowej więcej niż 12 tys. złotych, a osoba zarządzająca transportem więcej niż 3 tys. złotych. Tutaj można więc powiedzieć, że sama tylko kara dla firmy będzie blisko 20-krotnie niższa niż wynikałoby to z taryfikatora.
Osobną sprawą są mandaty dla kierowców, gdyż te nie podlegają ustawowym limitom i często też mają pięciocyfrowy charakter. Niemniej w tym przypadku mandatów nie wystawiono, gdyż zamiast tego – na żądanie samych zainteresowanych – sprawy skierowano do sądu.
Oryginalna treść komunikatu WITD Szczecin:
W piątek, 31 lipca br., szczecińscy inspektorzy prowadzili działania ukierunkowane na ważenie ciężarówek. Szczególną uwagę inspektorów zwrócił pojazd, który przewoził ciężkie zbiorniki betonowe. Ciężarówkę skierowano na punkt kontrolny wyposażony w miejsce do ważenia pojazdów, w celu sprawdzenia jej masy. Urządzenia pomiarowe wskazały rzeczywistą masę całkowitą pojazdu 38,6 t, zatem dopuszczalną normę 26 t przekroczono o 12,60 tony. Dodatkowo dopuszczalny nacisk podwójnej osi napędowej wyniósł 28,60 t, zatem dopuszczalną normę 19 t przekroczył o 9,6 ton. Poza ważeniem przeprowadzono także analizę czasu pracy kierowców. Wyniki kontroli całkowicie zaskoczyły kontrolujących inspektorów.
Analiza danych cyfrowych z tachografu i kart kierowców z ostatnich 56 dni i dnia bieżącego, wykazała 101 naruszeń przepisów ustawy o transporcie drogowym, na łączną kwotę ponad 230.000,00 złotych dla przewoźnika oraz 57 naruszeń na kwotę ponad 28.000,00 złotych, wobec osoby zarządzającej transportem w przedsiębiorstwie. Jak ustalono kontrolowani kierowcy wielokrotnie przekraczali określone w przepisach limity czasu prowadzenia pojazdu, czego skutkiem było powstanie naruszeń polegających na przekroczeniu dziennego czasu prowadzenia pojazdu, przekroczeniu maksymalnego czasu prowadzenia pojazdu bez przerwy oraz skróceniu wymaganego okresu odpoczynku dziennego.
Podwójna obsada kojarzy się w branży transportowej z profesjonalizmem, ekspresowym tempem dostaw i ścisłym trzymaniem się procedur. Przedmiotowa kontrola wykazała, że przedsiębiorstwo przestrzegało jedynie zasady ekspresowego terminu dostaw. Beztroska, rażąca niewiedza i totalna improwizacja sprawiły, że lista zarzutów wobec osób wykonujących i nadzorujących przewóz rosła z każdą minutą analizy czasu pracy. Kwintesencją całej sytuacji stało się jednak oświadczenie samych szoferów, którzy zapytani o powody łamania prawa, odpowiedzieli rozbrajająco: „Jak jest praca, to trzeba jeździć, a nie patrzeć na zegarek”.
Kontrola zakończyła się wydaniem zakazu dalszej jazdy, usunięciem nadmiaru przewożonego ładunku oraz poleceniem dla kierowców odebrania prawidłowego odpoczynku dziennego.
Nagromadzenie tak dużej liczby ciężkich przewinień sprawiło, że zarówno na przedsiębiorcę, jak i osobę zarządzającą transportem nałożone mogą zostać maksymalne, przewidziane w ustawie o transporcie drogowym kary, które wynoszą odpowiednio 12.000,00zł i 3.000,00zł. Kierowcy odmówili przyjęcia mandatów karnych, dlatego wobec nich zostanie skierowany do sądu wniosek o ukaranie.












