OFERTY PRACYKONTAKT
665
Opublikowane 3 Listopad, 2015

Wspomnienia z trasy do Iranu w barwach PEKAES Warszawa – część 8

Marzenia się spełniają – Wspomnienia z pierwszej jazdy do Iranu

Część 8

8 Stycznia, sobota

Rano wstałem o godzinie 8.00 i poszedłem zobaczyć czy warsztat jest już czynny. Ale nie był. Więc z Władkiem zrobiliśmy wspólnie śniadanie. Podczas śniadania widzieliśmy jak podjechały dwa samochody i ludzie wysiadający z nich wchodzą do warsztatu. Po chwili zauważyliśmy też, że zaczęło się dymić z wystawionej rury, a więc za chwilę otworzą zakład. Po śniadaniu podjechałem pod warsztat, gdzie rozpoczęła się naprawa. Razem z Władkiem zabraliśmy się do robienia małych łańcuchów, które można dodatkowo pozakładać na bliźniacze koła, skręcając je śrubami. Zrobiliśmy też po jednym dużym łańcuchu na jedno koło od przyczepy, która chociaż trochę by się trzymała, nie spychając samochodu z jezdni i nie łamiąc zestawu. Bo w ten czas stwarza to duże zagrożenie dla mnie i samochodów jadących z przeciwka, trzeba znowu trochę przyśpieszyć, aby wyprostowywać cały zespół, a to jest już bardzo niebezpieczne na oblodzonej drodze. To są sekundy, a nie daj Boże pojedzie ktoś pod górę i co wówczas, jak przyczepa będzie sunąć bokiem tarasując drogę? Wybraliśmy najlepsze łańcuchy, poskręcaliśmy je śrubami, porobiliśmy naciągi ze starych dętek które mają służyć do ściągania łańcuchów ponieważ łańcuchy muszą być mocno naciągnięte, żeby nie haczyły o błotniki. Dorobiliśmy kije mocując na ich końcach żarówki reflektorowe i wstawiając je w zbiorniki przy smokach zaciągających paliwo do silnika. Żarówki te były przewodami podłączone bezpośrednio do akumulatora, aby rozgrzewały paliwo przy smoku. Koledzy również przygotowywali łańcuchy, bo zdawali sobie sprawę co nas czeka. Do układu powietrza podolewaliśmy denaturatu z płynem hamulcowym. W międzyczasie mechanicy założyli zbiornik i podłączyli przewód układu powietrznego.

Postanowiliśmy, że dzisiaj nie wyjeżdżamy bo jest już godzina 15.00 i za chwile zacznie się robić ciemno. A więc robimy obiadokolację, zrobiliśmy zrzutkę i wszyscy gotujemy w jednym garnku u Władka, razem smakuje lepiej. Słońce chyli się już ku zachodowi, a niebo robi się czerwone, a więc na dzisiejszą noc szykuje się jeszcze większy mróz. W dzień było tylko -17 stopni. Śniegu jest tutaj około 15cm. Po zjedzeniu kolacji poszliśmy jeszcze obejrzeć pogodę na jutro i wypić ciepłe birasi oraz trochę pogawędzić.

Władek ma obawy i wątpliwości, czy da sobie radę z przyczepą, bo samochodem z przyczepą jeszcze nie jechał w tak trudnych warunkach. Pod górę nie można jechać za niskim biegiem, ponieważ może nastąpić uślizg kół napędowych. Lepiej że silnik pracuje ciężej, mając wyższy bieg. Nie jeździ się też półbiegami nie znając samochodu, natomiast jadąc z góry na hamulcu górskim nie można też mieć za niskiego biegu, gdyż hamując silnikiem też może nastąpić uślizg kół i zgaszenie silnika. Wówczas następuje bardzo szybkie złamanie samochodu z przyczepą i aby wyprostować zespół niekiedy trzeba jechać dłuższy odcinek drogi, 100-200 metrów,  na śliskiej nawierzchni. To niekiedy prowadzi do zsunięcia się samochodu do rowu lub po stromym zboczu, a to się już kończy tragicznie. Samochodem z naczepą  jedzie się zupełnie inaczej niż samochodem z przyczepą, a przy tym dużo zależy od tego jaki jest duży ładunek na samochodzie, a jaki na przyczepie. Samochód ma ładowność 7 ton, a przyczepa aż 16 ton – jest to nieproporcjonalny ciężar w stosunku do ciągnącego auta ponieważ pusty samochód ważył 9 ton, a pusta przyczepa 6 ton. Wielu kierowców nie lubi jeździć z przyczepami, bo już samo cofanie jest dużym problemem, a co tu mówić jeszcze w trudnych warunkach zimowych. Władek jest człowiekiem spokojnym i zrównoważonym, przyjął te wszystkie uwagi i się uspokoił. W prognozie pogody na dzisiejszą noc tutaj w Ankarze  zapowiadali -30 stopni. A dalej, w stronę,  którą pojedziemy, czyli do Sivas i Erzurum, będzie już -34 stopnie. Tak więc jedziemy w te śniegi i mrozy gdzie na pewno czeka nas trudna droga. Musimy jechać rozważnie aby do domu wrócić cało i zdrowo.


Autorem tekstu jest Adam Frąckowiak, którego osobę przedstawiałem we wstępie dostępnym TUTAJ. Seria tekstów o transporcie do Iranu powstaje dzięki pomocy Niezależnego Forum Nowego Tomyśla i okolic.


Kolejny odcinek: Wspomnienia z trasy do Iranu w barwach PEKAES Warszawa – część 9

Poprzednie odcinki – TUTAJ


Ten wpis ma 6 komentarzy

  1. Zubi_ napisał(a):

    Wincej, czesciej!

  2. Marcin SE napisał(a):

    Świetna robota Filip! Pozdrawiam

  3. Stanisław Biedroń napisał(a):

    W latach 84/87,jeżdzilismy jednym autem z Władkiem,FIAT 190,ciągnik siodłowy,niebieska kabina,wymieniona po kolizji.

  4. Michał napisał(a):

    Bardzo ciekawa przygoda. Pozdrawiam 🙂

  5. Góralicek napisał(a):

    oj wciąga ta opowieść Dobrze poczytać przy długiej przerwie na parkingu w Dunkierce.

Odpowiedz





Dane wpisane w formularzu będą przetwarzane w celu dodania komentarza zgodnie z naszą polityką prywatności.