Woda z ładunków ryb wypływająca na drogi – nowe kary dla kierowców i przewoźników

Fot. Statens Vegvesen

Powyżej: zdjęcie z kontroli duńskiej naczepy w Ånestad, w lutym 2024 roku

W Norwegii przygotowano propozycję nowych kar dla branży transportowej, dotyczącą bardzo specyficznego tematu. Miałyby to być kary za wylewanie się z pojazdów zakrwawionej wody, będącej zjawiskiem typowym dla przewozu świeżych ryb.

Krwiste sople zwisające pod naczepami to widok charakterystyczny dla zestawów poruszających się po północnej Norwegii. Jest to też rzecz oficjalnie uznawana za zabronioną i regularnie ścigana przez norweską inspekcję Statens Vegvesen. Tłumaczy się to tym, że plamy krwi spływające na jezdnię mogą ograniczać przyczepność i tym samym sprzyjać niebezpiecznym sytuacjom na drogach.

Dotychczas norwescy inspektorzyli mogli zabronić dalszej jazdy do czasu usunięcia zakrwawionej wody oraz zatrzymania jej dalszego powstawania, ale nie mogli wystawić za to kary finansowej. W taryfikatorze nie było bowiem odpowiedniej pozycji. Teraz jednak ma to ulec zmianie, gdyż Norwegowie przygotowali projekt wprowadzający nowe kary właśnie za to wykroczenie. Ma to być 5000 koron (1800 złotych) grzywny dla kierowcy i 20000 koron (7200 złotych) dla przewoźnika.

Ledwie informacje o nowym projekcie przedostały się do branży, a norweskie stowarzyszenie przewoźników NLF już wyraziło bardzo ostry sprzeciw. Jak twierdzą firmy transportowe, odpowiedzialność za zakrwawioną wodę absolutnie nie powinna być po ich stronie. Dobór opakowań, w których przewożone są ryby, leży po stronie zleceniodawców i załadowców, natomiast dobór temperatur, w których odbywają się przewozy, regulowany jest przez Mattilsynet, czyli norweską inspekcję bezpieczeństwa żywności. Przewoźnicy i kierowcy nie mają na te zagadnienia wpływu, przez co nie mogą zapobiegać wydostawaniu się krwi i wody.

Zdaniem stowarzyszenia NLF, problem można by rozwiązać w bardzo prosty i stosunkowo niedrogi sposób. Wystarczyłoby nakazać pakowanie świeżych ryb w szczelne opakowania, uzupełnione o materiały pochłaniające krew i wodę. Przewoźnicy szacują, że oznaczałoby to dodatkowy wydatek w wysokości kilku centów na opakowanie. By jednak doprowadzić do takiej zmiany, władze nie powinny uderzać w firmy transportowe, lecz powinny zainteresować się przedsiębiorstwami rybnymi, obejmując je odpowiednimi nakazami.

Od strony technicznej dodam, że w branży można spotkać naczepy ze specjalnymi zbiornikami na zakrwawioną wodę, montowanymi na zwisie tylnym. Prezentowałem taki pojazd w następującym artykule: Naczepa z ogrzewanymi schowkami i ze zbiornikiem na wodę z rybnych ładunków. Jak jednak twierdzą przewoźnicy, którzy mieli z takimi systemami do czynienia, nadal nie jest to rozwiązanie idealne, gdyż nie rozwiązuje problemu do końca.