Na ulicy Obrzeżnej Północnej w Mysłowicach znajduje się bardzo nietypowy wiadukt. Dojeżdżając do niego od południa, od strony drogi krajowej nr 79, skrajnia wydaje się zupełnie standardowa, jak najbardziej mieszcząc pełnowymiarowy zestaw. Gdy już jednak pokonamy pod tym wiaduktem kilkanaście metrów, natrafimy na znaczne obniżenie oraz zawężenie konstrukcji. Skrajnia przyjmuje wówczas półkolisty kształt, a jednocześnie wyjaśniają się znaki umieszczone przed wiaduktem, zakazujące ruchu pojazdów wyższych niż 2,4 metra.
Niestety, wspomniane znaki zostały zignorowane przez 61-letniego kierowcę Scanii serii R z naczepą kurtynową. W miniony wtorek, około godziny 15.30, dojechał on do wiaduktu właśnie od strony południowej, minął znak zakazu i przejechał prosto po rondzie, które było ostatnim miejscem do łatwego, bezpiecznego zawrócenia. Następnie wjechał pod wiadukt, pokonał jego wyższy fragment i uderzył w zmieniający się układ sklepienia. Niemal całkowicie zmiażdżyło to podwyższenie dachu w ciągniku, a także naruszyło konstrukcję naczepy.
Pomimo poważnego uszkodzenia ciężarówki, 61-latek – Polak pochodzący z województwa zachodniopomorskiego – nie odniósł żadnych obrażeń. Mężczyzna był też w stanie wycofać zestaw spod wiaduktu, ograniczając utrudnienia w ruchu, a całą sprawę dodatkowo ułatwił fakt, że uszkodzona naczepa nie przewoziła akurat żadnego ładunku. Jak podała Komenda Miejska Policji w Mysłowicach, kierowca otrzymał mandat na 1020 złotych oraz 10 punktów karnych. Był to najniższy wymiar kary, jaki dało się nałożyć za tego typu kolizję.
Poglądowy widok na dojazd do wiaduktu:












