Wczesny Stralis, który daje mnóstwo radości: Euro 3, manual, detale i… wyścigi

W poprzednim artykule pisałem o technologicznych nowościach oraz tuningowych akcesoriach, które firma Iveco zaprezentowała w ubiegły weekend w Czechach, przy okazji wydarzenia o nazwie Iveco Experience (zapraszam tutaj: Iveco promuje swoje nowości: elektronika, tuning, oszczędności i serwisowanie). W tym artykule przyjrzymy się natomiast porcji klasyki, oglądając samochód obecny na tym samym wydarzeniu, ale pochodzący sprzed ćwierć wieku, a więc z minionej już epoki w transporcie.

Wśród najnowszych modeli, takich jak Iveco S-Way po fabrycznym tuningu oraz elektryczne Iveco eSuper Jolly (będące kolejnym bliźniakiem Fiata Ducato), zaparkowało Iveco Stralis pierwszej generacji. I co więcej, nie był to zwykły, zmęczony życiem Stralis, jakiego zdarza się jeszcze spotkać gdzieś przy pracy, lecz egzemplarz utrzymany w naprawdę pięknym stanie, gruntownie odświeżony i wyróżniający się kilkoma ciekawymi detalami.

Czerwono-biały Stralis przyjechał na włoskie wydarzenie z Węgier. Jego właściciel okazał się osobą zaangażowaną w sporty motorowe, mającą za sobą starty w motocrossie, a jednocześnie niestroniącą od ścigania się… swoim Iveco. Tutaj od razu wyjaśnię, że Węgry od wielu lat łączą swoje zloty ciężarówek z wyścigami równoległymi dla ciągników siodłowych, a czerwony Stralis okazał się regularnym uczestnikiem tego typu wydarzeń. Nie mówiąc już o tym, że węgierscy uczestnicy zlotów mogli też oglądać tego Stralisa w… pokazach driftingowych. Przykład na to wszystko możecie zobaczyć poniżej:

Film z węgierskich zawodów (rok 2023, jeszcze przed remontem):

Opisywany ciągnik pochodzi z bardzo wczesnej serii tego modelu, wyposażony jeszcze w silnik Cursor 13 bez wtrysku AdBlue, a więc z osprzętem Euro 3. Jednostka ta niegdyś łączyła się z oznaczeniem 480-konnej wersji, ale obecnie ma być wzmocniona do 560 KM. Ponadto wciąż jest to silnik współpracujący z manualną skrzynią biegów, bez komputera zastępującego kierowcę. I jak pokazują rezultaty z węgierskich wyścigów równoległych – w połączeniu z odpowiednio wprawną obsługą oraz stosunkowo niską masą własną, wynoszącą zaledwie 7,5 tony – tworzy duet zdolny zawstydzić niejedną nowszą Scanię V8.

Poza tą dbałością o osiągi, przez wiele lat był to po prostu wczesny Stralis, z nieco wypłowiałą kabiną, szarymi plastikami i oryginalnym lakierem na ramie. W ostatnim czasie ciężarówka przeszła jednak wizualną przemianę, której głównym elementem jest wspomniana, czerwono-biała kolorystyka. Jest ona tutaj nieprzypadkowa, gdyż właśnie w takim układzie kolorystycznym jeździły Stralisy z zespołu wyścigowego Scuderia Ferrari. Ponadto „euro trójka” otrzymała pięknie odświeżoną ramę, polakierowane elementy plastikowe i szereg innych, mniejszych detali, korzystnie wpływających na wygląd, takich jak na przykład orurowanie przednie. Do tego możemy też dodać pięknie zachowane wnętrze, będące dziś naprawdę rzadkością w Stralisach pierwszej generacji. I choć nadal nie można powiedzieć, że to typowo tuningowy projekt, widać, że właściciel włożył w swój pojazd dużo serca i trudno nie potraktować tego z uznaniem.