Spotkanie wczesnego Volva FH12 pierwszej generacji, wykonującego przewóz po drogach szybkiego ruchu, na dystansie około 500 kilometrów w jedną stronę, to już dzisiaj olbrzymia rzadkość. Spójrzmy więc, jak wypadła inspekcyjna kontrola takiego klasycznego „FH-acza”, opisana w ostatnich dniach 2025 roku przez WITD Lublin.
Trzyosiowe Volvo wykonywało 28 grudnia przewóz elementów stalowych z Grudziądza do Kraśnika. Przy MOP-ie Obroki Zachód, a więc zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od miejsca rozładunku, pojazd natknął się na patrol ITD i został przez niego zatrzymany. Szczerze mówiąc, trudno się temu dziwić, wszak zaawansowany wiek ciężarówki, „podbite oko” przy prawym reflektorze oraz połamana osłona przeciwsłoneczna zapewne zadziałały na inspektorów niczym magnes.
Jak łatwo się domyślać, inspektorzy mocno skupili się na stanie technicznym pojazdu. Sądząc po treści komunikatu, nie stwierdzono przy tym żadnych problemów ze sprawami typowo eksploatacyjnymi, jak wycieki lub kwestie związane z układem jezdnym. Można wręcz powiedzieć, że nie zauważono żadnych większych problemów z ciężarówką w rozumieniu podwozia pod zabudowę. Problem był za to właśnie z zabudową, a konkretnie z jej ramą pomocniczą, mającą wyraźne pęknięcia i ślady prowizorycznych napraw.
Jak stwierdzili w komunikacie sami inspektorzy, taki stan ramy pomocniczej „mógł w każdej chwili doprowadzić do awarii, a nawet katastrofy w ruchu drogowym”. Dlatego też sprawę uznano za „usterkę niebezpieczną”. Przełożyło się to na 2 tys. złotych kary administracyjnej, zatrzymanie dowodu rejestracyjnego i objęcie natychmiastowym zakazem dalszej jazdy.
Oryginalny komunikat WITD Lublin:
W niedzielę (28 bm.), na drodze ekspresowej S19, na MOP Obroki Zachód, inspektorzy Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Lublinie zatrzymali do rutynowej kontroli trzyosiowy samochód ciężarowy przewożący elementy stalowe z Grudziądza do Kraśnika.
W przypadku każdej kontroli drogowej, jednym z kluczowych jej elementów jest szczegółowa ocena stanu technicznego pojazdu. Już podczas wstępnych oględzin inspektorzy nabrali podejrzeń co do stanu ramy nośnej pojazdu. Wnikliwa kontrola potwierdziła najgorsze obawy – rama w kilku miejscach była popękana, co stanowi usterkę stwarzającą bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego i powinno bezwzględnie eliminować pojazd z eksploatacji.
Co więcej, ujawniono ślady wcześniejszych, nieudolnych napraw. Próby wzmocnienia konstrukcji miały charakter prowizoryczny i nie spełniały żadnych standardów technicznych. Dodatkowo w miejscach tych „wzmocnień” widoczne były kolejne pęknięcia, co jednoznacznie wskazywało na postępującą degradację konstrukcji pojazdu. Taki stan techniczny mógł w każdej chwili doprowadzić do awarii, a nawet katastrofy w ruchu drogowym.
Wobec stwierdzonych nieprawidłowości inspektorzy zakazali dalszej jazdy, a dowód rejestracyjny pojazdu został zatrzymany. Samochód nie będzie mógł kontynuować przewozu do czasu usunięcia niebezpiecznych usterek i przeprowadzenia ponownego badania technicznego.
obec przewoźnika zostanie wszczęte postępowanie administracyjne zmierzające do nałożenia kary pieniężnej w wysokości 2000 zł za wykonywanie transportu drogowego pojazdem z niebezpieczną usterką techniczną. To jednak nie koniec konsekwencji. Organ wydający licencje transportowe może również wszcząć procedurę cofnięcia uprawnień do wykonywania transportu drogowego, co w praktyce może oznaczać wyeliminowanie nierzetelnego przewoźnika z rynku usług transportowych. […]















