Volvo FM Electric po klasycznym tuningu, zupełnie niewyglądające na elektryka

Przy okazji półrocznego podsumowania z unijnego rynku ciężarówek wspomniałem o elektrycznym boomie, który odnotowano w Holandii. Rejestracje ciężarówek na prąd zwiększyły się tam o 186 procent, odpowiadając za aż jedną piątą całego unijnego popytu. Takie doniesienia są więc idealną okazją, by przedstawić pewne wyjątkowe Volvo FM Electric.

Prezentowany ciągnik, przekazany w ubiegłym miesiącu holenderskiej hurtowni materiałów budowlanych Van Dorp Hout, to jeden z pierwszych elektryków w Europie, które mają za sobą dłuższą wizytę w warsztacie tuningowym. Pojazd został zmodyfikowany w analogiczny sposób, jak dzieje się to w Holandii z ciężarówkami spalinowymi, a jednocześnie całkowicie pozbawiony emblematów wskazujący na akumulatorowe zasilanie. Spotykając tę ciężarówkę na drodze można być więc zupełnie nieświadomym, że mija nas właśnie wersja Electric. W porównaniu z egzemplarzami oklejanymi zielonymi liśćmi to naprawdę symboliczna różnica w podejściu.

Zdjęcia z warsztatu tuningowego:

Poza zdjęciem znaczków, liczba modyfikacji jest naprawdę długa, zaczynając się od dodatkowego oświetlenia w bardzo klasycznym stylu. Mamy tu więc tablicę świetlną z nazwą firmy, dwa światła obrysowe w atrapie chłodnicy, pięć świateł obrysowych na spojlerze, sześć okrągłych reflektorów z pomarańczowymi światłami pozycyjnymi, a także szesnaście okrągłych świateł z tyłu, na czele z kultowymi, zespolonymi „hamburgerami”. Sporo zmian objęło też tylną część ramy, gdzie wykonano pełen podest z blachy ryflowanej, przedłużono osłony międzyosiowe dodatkowymi listwami, wstawiono ozdobną ramę na przyłącza do naczepy a także zastosowano ozdobny zderzak tylny. Wygląda więc na to, że obecność sześciu akumulatorów trakcyjnych zamiast zbiorników paliwa nie stanęła takim modyfikacjom na przeszkodzie. Z przodu pojawiła się natomiast lakierowana, aluminiowa osłona przeciwsłoneczna, dwie potężne trąby pneumatyczne oraz gładki panel nad grillem. Przeprowadzeniem modyfikacji zajął się warsztat Vlastuin Truckopbouw.

Wspomniane sześć akumulatorów zasila tutaj trzy silniki elektryczne, spięte z tą samą skrzynią biegów i zapewniające łącznie 666 KM mocy maksymalnej. Układ ten zapewnia około 300 kilometrów zasięgu na jednym ładowaniu. W tej sytuacji codzienna praca musi się oczywiście odbywać na krótkich trasach, w lokalnej dystrybucji. Żółto-białe Volvo FM Electric ciąga przy tym krótką naczepę kurtynową marki Pacton z podwieszanym wózkiem widłowym. Ten ostatni, Terberg King Lifter, również ma napęd całkowicie elektryczny. A do tego dochodzi jeszcze jedna, ponownie bardzo symboliczna sprawa. To fakt, że prezentowanym zestawem jeździ bardzo młody kierowca, który od samego początku kariery prowadzi tylko elektryki. Po raz ostatni ciężarówką z dieslem jeździł… na nauce jazdy. Jego pracę z ładunkami drewna dla branży budowlanej można zobaczyć na filmie holenderskiego magazynu „BIGtruck”: