
Powyżej: współczesne Volvo FH Aero 540
Holenderska firma Jan van Dam Group sięga swoją historią jeszcze do 1901 roku i po ponad dwunastu dekadach działalności może pochwalić się naprawdę imponującym sprzętem. Znajdziemy tam cały przekrój podwozi z ciężkimi żurawiami hydraulicznymi, ciągników do transportu ponadnormatywnego, a także niskopodwoziowych naczep. Wszystko to oczywiście pojazdy kosztowne, nowoczesne i regularnie poddawane wymianom. Mimo to w firmie wciąż pamięta się też o narzędziach pracy z przeszłości, będąc gotowym poświęcić sporo czasu i pieniędzy nawet tak niepozornemu modelowi, jak Volvo FL7.
To trzyosiowe, 240-konne podwozie odegrało w firmie szczególną rolę. Pojazd odebrano od dealera jako fabrycznie nowy, 12 grudnia 1986 roku, z myślą o wzmocnieniu nowego profilu działalności. Po latach specjalizacji w przewozie materiałów budowlanych, firma chciała rozwinąć się w transporcie zaawansowanych maszyn, wykorzystywanych w produkcji lub usługach. Dlatego też Volvo otrzymało konfigurację dostosowaną do przewozu cenniejszych ładunków, ze wszystkimi trzema osiami opartymi na poduszkach pneumatycznych. W połowie lat 80-tych stanowiło to niezwykle rzadko spotykaną opcję. Ponadto trzeba pamiętać, że w 1986 roku model FL7 wciąż był ogromnym powiewem świeżości na europejskich drogach. Model ten zadebiutował ledwie rok wcześniej i na tle pojazdów wykorzystywanych wówczas w lokalnych przewozach wyglądał wprost niesamowicie nowocześnie.
Opisywane Volvo FL w czasach nowości:
Początkowo powyższy plan nie okazał się sukcesem. Wielu klientów nie chciało dopłacać za transport bardziej specjalistycznym pojazdem i jego łączny przebieg z 1987 roku wyniósł tylko 12 tys. kilometrów. Z czasem firmy zaczęły się jednak przekonywać do usług na wyższym poziomie i w końcu „FL-siódemka” zaczęła być rozchwytywana. Transport zaawansowanych maszyn stał się nową specjalnością przewoźnika, pozostając nią do dzisiaj, a samo Volvo zaczęło być darzone olbrzymim sentymentem. Dlatego, pomimo upływu 39 lat, pojazd nigdy nie został sprzedany, otrzymując honorowe miejsce we flocie. W ostatnich miesiącach pojazd postanowiono zaś odrestaurować, czym firma Jan van Dam Group pochwaliła się w mediach społecznościowych, wraz z dołączonymi do tekstu zdjęciami.
Jak podaje tam przewoźnik, 39-letnia ciężarówka została rozkręcona do najmniejszej śrubki i nakrętki. Wszelkie wymagające tego elementy odświeżono lub wymieniono, posiłkując się przy tym oryginalnymi dokumentami i rachunkami z przeszłości. Zachowano przy tym oryginalną zabudowę burtową oraz oryginalny żuraw z epoki, ale wszystko zwieńczył nowy lakier, upodobniony do obecnych ciężarówek z floty. Co również symboliczne, w proces odrestaurowania zaangażowały się dzieci obecnego prezesa firmy, będące już piątym pokoleniem rodziny Van Dam działającym w branży i pamiętające zasłużone FL7 ze swojego dzieciństwa.
FL7 podczas odrestaurowywania:
Efekt końcowy:
















