Volvo FH16 750 po 100 tys. kilometrów – ile to pali, co sądzi o tym właściciel i jak wygląda eksploatacja?

volvo_fh16_750_anpod_14

Zdjęcie z tekstu Volvo FH16 750 zachwycające zarówno dynamiką, jak i wnętrzem.

Volvo FH16 750 to oficjalnie najmocniejsza szosowa ciężarówka jaka jest na świecie seryjnie wytwarzana. Widząc więc ten pojazd na drodze od razu pojawiają się trzy pytania – jak zachowuje się taki pojazd na wzniesieniach, jak prezentuje się on od strony zużycia paliwa, a także czy tak duży silnik ma w ogóle sens w parze z typową firanką.

Na wszystkie te pytania odpowie nam teraz Michał Podpirko z firmy Anpod, z Jonkowa koło Olsztyna, eksploatującej między innymi Volvem FH16 750 Euro 6. Udało mi się namówić Michała na podzielenie pewnymi spostrzeżeniami, jako że jego ciężarówce stuknęło właśnie 100 tys. kilometrów. Większość tej odległości została przejechana w górzystych rejonach Francji oraz Niemiec, z czego część Michał pokonał osobiście, zastępując kierowcę w czasie urlopów. No to oddaję głos właścicielowi 😉

Czy to ma sens?

Kupując FH16 750 na pewno warto wykupić kontrakt serwisowy nie tylko na obsługę olejową, ale także na inne elementy eksploatacyjne. Mamy tutaj trzy filtry oleju, do układu wchodzi 45 litrów oleju silnikowego, są dwie turbosprężarki, większe hamulce i co za tym idzie grubsze tarcze i klocki, hamulec silnikowy o większej mocy oraz konieczność regulacji zaworów co 100 tys. kilometrów. Dla porównania w zwykłej 500-tki mamy dwa filtry oleju, do układu wystarczy 36 litrów oleju, jest jedno turbo, hamulce są dużo tańsze w obsłudze, a regulacja zaworów jest najpierw przy 250 tys. km, a potem dopiero przy 500. To tylko niektóre z różnic.

Oczywiście koszt zakupu jest porównywalnie wyższy niż w przypadku na przykład FH 500. Dlatego istotne jest zadanie sobie pytania – czy liczą się dla nas tylko pieniądze, czy też frajda i zamiłowanie do tego co robimy. Jeśli wyłącznie to pierwsze, to od razu zapominamy o tego typu aucie.

W naszym przypadku zakup 750 można jeszcze w miarę logicznie wytłumaczyć. Często jeździmy przez górzysty teren i tam to ma tam sens. Na stałej trasie około 1670 kilometrów, z czego prawie połowa to teren typowo górzysty, a ładunek waży 24 tony, 750 potrafi pokonać wyrobić się w około 20 godzin. Dla porównania, nasze firmowe FH500 na tym samym dystansie potrzebuje około 24 godzin. Oczywiście mówimy tutaj o wyliczeniach uśrednionych, liczonych przy braku korków. Z drugiej strony, w naszym przypadku dojeżdżając do granicy polsko-niemieckiej FH16 750 potrafi spalić nawet 7 litrów więcej niż FH500. Nawet jeżdżąc na pusto nie ma szans na osiągniecie wyniku 25 l/100 km. Życiowe spalanie oscyluje na poziomie 32,2 l/100km, zaś w przypadku AdBlue jest to 2,6 l/100km. Ponadto na mniej górzystym terenie nie wykorzystamy tej mocy w nawet najmniejszym stopniu. Trzeba sobie uświadomić, że moc jest tutaj o jakieś 40 proc. większa niż w zwykłych ciągnikach.

Co w aucie było robione?

Z racji docierania się motoru o dużej pojemności dotychczas byłem zmuszony uzupełnić około 9 litrów oleju silnikowego. Usterki które wystąpiły w tym aucie są znikome. Po pierwszych 5 tys. kilometrów awarii uległo sterowanie elektroniką silnika i auto było słabsze. Szybko jednak naprawiono tą usterkę. Po 20 tys. kilometrów konieczna była pierwsza dolewka oleju w ilości 2 litrów. Po 35 tys. pękła opaska, która trzyma pokrywę osłony filtra powietrza. Stwierdziłem też problemy z wyświetlaczem od radia oraz tunerem FM. Nastąpiła wymiana tych elementów. Po 60 tys. kolejna dolewka – 4 litry oleju, natomiast po 70 tysięcy awarii uległ prawy amortyzator niezależnego przedniego zawieszenia. Czas oczekiwania był bardzo długi, wynosząc 5 dni roboczych. Dla porównania, amortyzator do FH z 13-litrowym silnikiem, mający nieco inną charakterystykę, dostępny jest od ręki. Po 85 tys. km kolejna dolewka 3 litrów oleju, a także awaria pokrętła odpowiedzialnego za regulowanie ilości światła w kabinie. Po 90 tys. nastąpiło przetarcie pasa bezpieczeństwa kierowcy. Po 92 tysiące przyszedł czas na regulację zbieżności obu osi. Po 103 tys. nastąpiła wymiana oleju silnikowego wraz z wszystkimi filtrami oraz regulacja zaworów.

A co ze wzniesieniami? Nawet z pełnym ładunkiem jedzie się tak: